Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Miejska Biblioteka Publiczna w Skawinie
[awatar]
Skawina MBP
Rodzaj: Biblioteki publiczne
Telefon: 12 276 25 71
Województwo: małopolskie
Powiat: krakowski
Adres: ul. A. Mickiewicza 26
32-050 Skawina
E-mail: biblioteka.glowna@biblioteka-skawina.pl

Poniedziałek: 9.00-19.00
Wtorek: 9.00-19.00
Środa: 9.00-19.00
Czwartek: 9.00-19.00
Piątek: 9.00-19.00
Sobota: 9.00-14.00

Miejska Biblioteka Publiczna w Skawinie
ul. A. Mickiewicza 26
32-050 Skawina
tel. 12 276 25 71
www.biblioteka-skawina.pl
biblioteka.glowna@biblioteka-skawina.pl

Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5 6
  • [awatar]
    Skawina MBP
    Każdy z nas, przynajmniej od czasu do czasu, patrzy nocą w niebo. Niektórzy robią to bezwiednie, ledwo rejestrując kilka mrugających gwiazd. Inni mogą patrzeć godzinami, analizując poszczególne konstelacje i tłumacząc bliskim (niekoniecznie zainteresowanym…) zasady funkcjonowania świata. Jest jeszcze trzecia grupa, do której ja się zaliczam, czyli osoby „pomiędzy”. To Ci, którzy z premedytacją unoszą głowę patrząc w gwiazdy i doceniają ich piękno. Równocześnie nie czują się na siłach zmierzyć się ze skomplikowanymi informacjami, tłumaczącymi dlaczego wszechświat działa tak, a nie inaczej. Są jedynie pełni podziwu dla wyobraźni osób nazywających konstelacje wymyślnymi określeniami, podczas gdy reszta „śmiertelników” widzi jedynie 3-4 gwiazdy, nazwane na cześć mitycznego stwora. • Dlaczego o tym piszę w kontekście „Wszechświata w twojej dłoni”? Ponieważ jest to idealna książka dla wszystkich, których choć minimalnie interesuje to, co nas otacza. Bliżej i dalej. A nawet DUŻO dalej. Nie ukrywam, jest to lektura specyficzna, nie mająca nic wspólnego z beletrystyką. Ale czy na pewno? Momentami miałam wrażenie, że czytam książkę naukową, która wciąga tak, jak najlepszy kryminał! • „Wszechświat” w prosty i bardzo przystępny sposób tłumaczy, jak zbudowany jest (wszech)świat i jakie prawa nim rządzą. Brzmi nudno i… fizycznie? Nic bardziej mylnego! To książka pozbawiona wzorów i naukowej „paplaniny”. Jako osoba, dla której fizyka i chemia były największym koszmarem, z dużą rezerwą rozpoczynałam lekturę. Zdecydowałam się ze… wstydu. Wystarczył komentarz bliskich: „bycie humanistą nie tłumaczy bycia ignorantem”, a wylądowałam w fotelu z książką w ręce (z negatywnym nastawieniem i sceptyczną miną). • Kilka kolejnych godzin spędziłam w wyjątkowej podróży, którą autor rozpoczął w „najbliższym” otoczeniu, czyli w Układzie Słonecznym. Później wędrowaliśmy coraz dalej i dalej, a ja – fizyczny nieuk – poznawałam najbardziej zawiłe teorie tłumaczone w sposób „łopatologiczny”, obrazowane prostymi przykładami z życia codziennego. Zagadnienia: od grawitacji, po tajemniczą teorię strun. Po raz pierwszy w życiu (przyznaję to z ogromnym wstydem…) Albert Einstein przestał być dla mnie „tym naukowcem od tego-tam, ze śmiesznymi włosami”, a czarne dziury nie są już synonimem „czarnej magii”. • Ze zdziwieniem odkryłam, że bez specjalnego wysiłku pochłonęłam książkę, z której wiele informacji pozostało w mojej głowie. I co ważniejsze – to co mnie otacza stało się dużo bardziej zrozumiałe i „sensowne”. Inaczej patrzę w gwiazdy, choć nadal nie mogę wyjść z podziwu myśląc nad kreatywnością ludzi nazywających gwiazdozbiory… Co najważniejsze – zaspokoiłam swoją ciekawość tego, co dookoła. • „Wszechświat w twojej dłoni” to książka dla ludzi ciekawych świata, a równocześnie niemających ochoty na długie, naukowe wywody, miliony wykresów i wzorów. Każdy może „wycisnąć” z niej tyle wiedzy, ile chce. To fizyka dla „zwykłych Kowalskich”, która bardzo, BARDZO wciąga! • Zdecydowanie polecam! • Joanna Węgrzyn, MBP w Skawinie
  • [awatar]
    Skawina MBP
    Co zrobić, gdy poukładane życie nagle rozpada się jak domek z kart? Jak się zachować? Jak poskładać te życiowe puzzle? Czy rozwód to już „koniec świata”? Pewnie dla niektórych tak. W obecnych czasach, kiedy mamy z nim do czynienia coraz częściej, już nie bulwersuje tak, jak bywało to wcześniej. • Alicję, bohaterkę książki Iwony Czarkowskiej „Wesoła rozwódka”, poznajemy na życiowym zakręcie. Właśnie stoi przed „swoim” domem i próbuje otworzyć drzwi. Niestety, okazuje się, że mąż zmienił już zamki. A jeszcze kilka tygodni temu był to jej – ich – dom. Wszystko zmieniło się podczas parapetówki, na którą niez­apow­iedz­iani­e przybyła kochanka męża, Tatiana. Nie ma awantur, Alicja wyprowadza się i składa pozew rozwodowy. Zostaje bez pracy, na szczęście pomocną dłoń wyciąga do niej przyjaciółka. Wraz z Alicją do mieszkania wprowadza się obcy pies, który od tego momentu wabi się Pasztet, a jego pojawienie się powoduje dalsze komplikacje. Współlokatorem głównej bohaterki jest także Gipsowy, z którym również wiążą się zabawne historie. Chociażby wywożenie krasnala do lasu… • Wróćmy jednak do samego tytułu powieści. To, że rozwódka, to wiadomo. Ale przecież Alicja nie jest jeszcze stracona dla świata. Bohaterka wpada na pomysł, chce pomagać kobietom, którym przytrafiło się to, co jej. Nie, nie są to spotkania z zakresu psychoterapii. Chociaż… Alicja zakłada firmę, która organizuje przyjęcia rozwodowe, a siedziba tejże firmy mieści się na tyłach zakładu pogrzebowego. Co króluje w menu tych przyjęć? Paluszki rozwódki, serca niewiernych mężów, alimenciki i wiele innych pysznych dań. • Oprócz swoich rodzinnych problemów, Alicja wplątuje się w sąsiedzkie zagadki, trochę kryminalne. Akcja jest dynamiczna. Wydarzenia wydają się czasem odległe, ale tworzą doskonałą całość. Nie sposób w trakcie czytania nie śmiać się. • „Wesoła rozwódka” to książka emanująca ogromnym poczuciem humoru. To pełna perypetii, zabawna historia kobiety na rozdrożu. Autorka pokazuje trudny temat, jakim są rozwody, a co za tym idzie rozpoczynanie życia na nowo. Nowy etap nie musi kojarzyć się z negatywnymi emocjami, a wręcz przeciwnie. Wiadomo, że rozwód jest wydarzeniem, z którym wiążą się stereotypy. Iwona Czarkowska napisała książkę, która w dowcipny sposób mierzy się z nimi. Stworzyła powieść pogodą, a zarazem dającą czytelnikom nadzieję. • Polecam! • Anna Pląder, MBP w Skawinie
  • [awatar]
    Skawina MBP
    Odległa przyszłość. Imperium ludzi rozciąga się do najdalszych zakamarków kosmosu. Władzę totalitarną nad nim sprawuje Cesarz, wspierany przez kościół Żywego Kosmosu. Jedną z prawd wiary jest uznanie za herezję zgłębiania wiedzy technologicznej oraz nauk ścisłych. Wynalazki wykorzystywane są w tym świecie przede wszystkim do pielęgnowania urody, komunikacji, podróżowania i tworzenia służby. • Zamożnym rodom usługują diaboliki,specjalnie wyhodowane, genetycznie zmodyfikowane humanoidalne organizmy, odznaczające się wielką siłą i brakiem empatii. Służą one tylko do ochrony tej jednej osoby, dla której zostały stworzone i zaprogramowane, a ich życie nie jest uważane za wartościowe. Diabolika Nemezis należy do córki Senatora, Sydonii. Jednak dziewczyna nie widzi w niej jedynie narzędzia, które ma jej służyć, ale równą sobie istotę, przez co prowokuje diabolikę do zastanawiania się nad swoim istnieniem, emocjami i uczuciami. • Autorka stworzyła niesamowitą postać, która cały czas ewoluuje. Pisarze, w większości wypadków, już na pierwszych stronach książki przedstawiają motywacje i wartości, jakimi kierują się ich bohaterowie. W tej powieści jest zupełnie inaczej,¬ Nemezis jest stworzeniem całkowicie wolnym od przymiotów ludzkich, takich jak sumienie, strach przed śmiercią czy rozterki moralne spowodowane takim czynem, jak zabójstwo. Jest istotą inteligentną, która każdą decyzję podejmuje ze spokojem, używając logiki i polegając na swoim instynkcie. Sensem jej istnienia jest tylko i wyłącznie ochrona swojej właścicielki. Jednak w pewnym momencie Nemezis zostaje postawiona w sytuacjach wymagających od niej zachowania zbliżonego do ludzkiego. Bohaterka musi podołać zadaniu albo narazi Sydonię na śmierć. Jak wpłynie to na jej organizm? Czy coś stworzonego przez człowieka może samo wykształcić w sobie duszę, czy doświadczyć prawdziwej miłości? Czy ludzie zaakceptują stworzenie, które uważają za gorsze? • Fabuła, postacie, filozofia zawarte w powieści budzą kontrowersje i wymagają spojrzenia na przedstawione zagadnienia przez pryzmat własnej wiedzy oraz doświadczeń. Głównym wątkiem powieści jest poszukiwanie własnego miejsca w rzeczywistości oraz walka z wykluczeniem ze względu na pochodzenie. Całość osadzona jest w świecie podzielonym pomiędzy fanatyków religijnych i ludzi nauki; tych, którzy chcą zmian, widzą potencjał społeczeństwa do rozwoju i tych, którzy chcą zachowania starego porządku. W tym wszystkim musi się odnaleźć diabolika, narzędzie pogardzane przez swoich stwórców, ponieważ jest inne. • Kincaid zmusza młodego czytelnika do przemyśleń nad tym jak sami traktujemy ludzi, czy jesteśmy w stanie wyzbyć się uprzedzeń i zaakceptować coś, czego nie znamy. Stawia pytanie, czy pochodzenie rzeczywiście jest najważniejszym czynnikiem, by kogoś traktować z szacunkiem. Są to tematy trudne, rzadko kiedy poruszane w powieściach młodzieżowych, dlatego tym bardziej doceniam tę dojrzałą i dopracowaną w każdym szczególne powieść. Autorka starała się stworzyć dzieło z wiel­owym­iaro­wymi­ postaciami osadzonymi w niezwykłej rzeczywistości, zawierające wątki, które zostawią w czytelniku ślad na dłużej. Wyszło jej to doskonale i mam nadzieję, że kontynuację przygód Nemezis będzie się tak samo dobrze czytało. • Gorąco polecam! • Dominika Banaś, MBP w Skawinie
  • [awatar]
    Skawina MBP
    Lokatorka jest thrillerem psychologicznym z niezwykle wciągającą fabułą. Została napisana (pod pseudonimem JP Delaney) przez ugandyjskiego dziennikarza i krytyka kulinarnego, znanego także jako Anthony Capell i Tony Strong. Lokatorka jest powieścią, w której przeplatają się: przeszłość z tera­źnie­jszo­ścią­, obsesja z namiętnością. Jest idealną lekturą na jesienne i zimowe wieczory, ze świetnie skonstruowanymi portretami psyc­holo­gicz­nymi­ bohaterów. • Przez kilka pierwszych rozdziałów powieści mamy wrażenie, iż historie Emmy i Jane dzieją się równolegle, dopiero z czasem odkrywamy prawdę. • Bohaterki powieści: Emma (bohaterka przeszłości) i Jane (bohaterka teraźniejszości) pilnie potrzebują zmiany w swoim dotychczasowym życiu, muszą oderwać się od problemów i zmienić miejsca zamieszkania. Biuro nieruchomości oferuje im wspaniały dom, urządzony w stylu mini­mali­styc­znym­, z wieloma elektronicznymi udogodnieniami. Jednak to nie od nich zależeć będzie, czy zamieszkają w tym domu. Decyzję podejmie właściciel mieszkania, Edward Monkford, na podstawie skrupulatnej ankiety wypełnianej przez zain­tere­sowa­nych­ wynajmem. Wynajmujący narzuca aplikującym swoje dziwne zasady korzystania z powierzonego im dobra. • Ostatecznie, w różnym czasie, zarówno Emma jak i Jane otrzymują zgodę Edwarda na zamieszkanie przy Folgate Street 1. • Emma po traumatycznych przeżyciach szuka swojego nowego ja. Chciałaby po przeprowadzce stać się osobą silną, która potrafi podejmować decyzje i bronić się. Jednak nowy dom jej tej zmiany nie ułatwia. Z czasem lokatorka dowiaduje się o przeszłości domu i jego wcześniejszych mieszkańców. Nie dowierza tym informacjom, jednakże wątpliwości i pytania na temat tragicznych wydarzeń co jakiś czas powracają i wzbudzają niepokój. • Również Jane mieszkając w nowym domu dowiaduje się, iż doszło w nim do tragedii. Jane nawiązuje bliższe relacje z perfekcjonistą Edwardem, który rozpieszcza ją, obdarowuje wymyślnymi prezentami, ale też bez ograniczeń kontroluje i wymusza na partnerce odpowiednie zachowania; ucieka się do manipulacji i narzucania jej własnej woli. • W trakcie czytania zmieniamy zdanie o bohaterach, dowiadujemy się o nich stopniowo nowych rzeczy. Obserwujemy ich destrukcję. Widzimy, jak ewoluuje postrzeganie przez nich świata i jak w ich życiu prawda traci na wartości. Dom, który miał pomagać w samo­dosk­onal­eniu­ się, okazuje się więzieniem dla ciała i umysłu. • Gorąco polecam! • Anna Szatko, MBP w Skawinie
  • [awatar]
    Skawina MBP
    Drodzy Czytelnicy! Poznajcie Katniss Everdeen w wersji 2.0! • Nie da się ukryć, że po publikacji „Igrzysk śmierci” rynek wydawniczy „zalały” literackie dystopie. Mniej lub bardziej udanie (najczęściej mniej…) wpisywały się w prosty schemat: autorytarna władza, podział klasowy na „lepszych” i „gorszych”, wyzysk, bieda, głód oraz nieunikniona rebelia uciemiężonych obywateli. Czy w takim razie potrzebna jest kolejna antyutopijna powieść? Czy jest jeszcze szansa wymyślić „coś nowego”, czego jeszcze w tej tematyce nie było? I po co w takim razie w ogóle otworzyłam tę książkę, a teraz „zawracam nią gitarę” innym osobom. Odpowiedź jest prosta: bo lubię! • Lubię lektury, w których tworzona jest nowa, alternatywna rzeczywistość. Świat całkowicie „oderwany” i abstrakcyjny, a równocześnie tak realny i bliski temu, co nas otacza (chociaż próbujemy temu gorąco zaprzeczać – nie wchodźmy jednak w politykę). A dodatkowo, jako fanka „Igrzysk śmierci” wielokrotnie próbowałam znaleźć godnego następcę (nie naśladowcę!) pierwowzoru – bezskutecznie. Tym razem zachęciły mnie dwie rzeczy: okładka i portal lubimyczytać.pl, na którym w 2015 roku „Czerwona królowa” zdobyła pierwsze miejsce w kategorii fantastyka/fantasy. Jako osoba ciekawa (nie mylić ze wścibską:)) musiałam sprawdzić, o co tyle szumu. Efekt? Kilka godzin wciągającej lektury. • Po tym niezbyt krótkim wstępie przejdę do meritum. Początek „Czerwonej królowej” wzmagał mój sceptycyzm. Wolny rozwój akcji oraz za mocne skojarzenia z „Igrzyskami” wzbudzały obawy. Na szczęście autorka w porę zorientowała się, że tworzy kalkę i zaczęła pisać własną powieść. I chwała jej za to! Bohaterka książki, Mare Barrow, żyje w państwie zamieszanym w wojenną zawieruchę, w którym społeczeństwo dzieli się wedle koloru krwi na Srebrnych i Czerwonych. Pierwsi są grupą rządzącą, uprzywilejowaną i bogatą. Drudzy to ich „wyrobnicy”, każdego dnia walczący o przetrwanie i „jakie-takie” życie (bo o godnym nikt z nich nawet nie myśli). Dodatkowo, osoby urodzone ze srebrną krwią posiadają paranaturalne dary – moce władania żywiołami, pierwiastkami i materiałami. Coś w rodzaju komiksowych i filmowych X-menów, tylko osadzonych w antyutopijnej rzeczywistości. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, coś jest „nie tak” z główną bohaterką. Mimo przynależności do grupy Czerwonych objawia pewne zdolności. Jak to możliwe? • Okazuje się, że w książce Victorii Aveyard nic nie jest czarne i białe, dobre i złe. Stworzone przez nią uniwersum jest pełne różnorodnych szarości. Jednoznaczna jest wyłącznie panująca tam nies­praw­iedl­iwoś­ć społeczna. Jednak bohaterowie, ich decyzje, poszczególne sytuacje w jakich się znajdują? Szarość. Ciężko „rozpracować” poszczególne postaci, a także stworzyć sobie o nich zdanie, wyrobić opinię. Lubimy danego bohatera, czy nie? To właśnie ta wiel­owar­stwo­wość­ postaci i ich realizm mnie ujął. Nic nie jest proste, łatwe. Wszystko ma plusy i minusy. A prawda leży zazwyczaj gdzieś po środku. • Komu polecam „Czerwoną królową”? Wszystkim fanom „Igrzysk śmierci” – macie szansę przeczytać coś w podobnym klimacie, lecz nie kserokopię. Czytelnikom, którzy cenią sobie mocne i realistyczne charaktery – bohaterowie nie mają nic wspólnego z bajkowymi ideałami. Osobom zupełnie nieznającym dystopii – to dobry start i sprawdzenie, czy ten rodzaj literatury Wam odpowiada. I wreszcie wszystkim tym, którzy chcą przeczytać książkę z gatunku fantastyki z dobrą fabułą, ciekawą przygodą i uniwersalnym tematem walki dobra ze złem. • „Czerwona królowa” to bardzo przyzwoity wstęp do kolejnych (dwóch) tomów – miejmy nadzieję, że nie okaże się falstartem i reszta serii utrzyma poziom. Mnie do siebie przekonała! • Joanna Węgrzyn, MBP w Skawinie
W trakcie czytania
Brak pozycji
wojciech
ilonace
Arizona
planka
janina.jastrzebska
iwsajd
renata.florczyk
lobuziak13
Czytelniczka83
violetch
asiap12
liliana1
lidziaskaw

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo