Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
kkarwacka
Najnowsze recenzje
1 2 3 4
  • [awatar]
    kkarwacka
    Zastanawiam się, jak bym odebrała "Szczęście do wzięcia", gdyby nie zachwyty nad nią i chwytliwy opis, umieszczone na tylnej okładce, oraz bezpośrednie skojarzenie lektury (na podstawie opisu) z głęboko poruszającym mnie dziełem filmowym "Podaj dalej". No więc może, gdyby nie to wszystko, nie czułabym lekkiego rozczarowania co do treści. Opowieść, sama w sobie może będąca i dobrym "materiałem na", wydaje mi się dość płytko opowiedziana. Może ciężko w tak krótkiej formie (książka liczy sobie 167 stron) narysować postacie tak, by niemal poczuć je obok siebie, realne i namacalne. Z drugiej strony tanie chwyty przyciągające uwagę, jak cudowne dziecko o nietuzinkowym imieniu, którego przeżywanie niewątpliwych dramatów (śmierć matki) jest na tej samej płaszczyźnie emocjonalnej co obrabowanie domu, a mniej niż niemiła demaskacja swojego kłamstwa dla śledztwa "po trupach do celu" - no nie przemawiają do mnie. Łezka w oku pod koniec się zakręciła, ale serca wzruszające zakończenie nie ścisnęło.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Opowieść o zapomnieniu. Opowieść, którą chce się zapamiętać. Opowieść, którą chciałoby się użyć do wypowiedzenia swoich obaw i lęków, gdy nie będzie się już potrafiło - albo wiedziało. Nieuchronność degradacji ciała i umysłu. Tragedia własna i otoczenia. Strata przeżyta - i niekończący się proces zatracania. • A że w tak trudnej materii udało się zawrzeć ziarno nadziei i tragiczny, ale jednak happy end - to byłam, i pozostanę pod wrażeniem. Chciałabym i żywię głęboką nadzieję, że odarci z całej naszej pamięci, z całego naszego jestestwa, zostajemy ludźmi - zdolnymi, by czuć coś więcej, niż nam nasze 5 zmysłów pozwala.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Jedna z bardziej żenujących książek, które miałam okazję mieć w rękach. Co gorsza, trafiła ona na moją półkę nim sprawdziłam zawartość. Najs­tras­znie­jsze­ jest to zaś, że mimo podle infantylnego (infantylnego? nie, to złe określenie, pasowało by jakieś takie na regres cywilizacyjny w kwestii treści i formy wyrazu) i irytująco entu­zjas­tycz­nego­ stylu dałam się namówić i wypiłam najgorszy w życiu napój przyrządzony na podstawie przepisu z książki, "shota", jak go zachęcająco nazywają autorki. Zazdroszczę tupetu, współczuję poziomu komunikacji (podejrzewam że w wydaniu internetowym panie potrzebowały by całego alfabetu emotikonek i obrazków wspomagających). Na plus jedynie to, że książka ma ładną okładkę i jeśli znajomi nie mieli okazji zapoznać się z wnętrzem tej pozycji, to nie będzie wstydu na półce, że tak powiem. Dopóki jej komuś nie odstąpię z ulgą.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Powieść napisana tak realistycznie (w dużej mierze dzięki niekrótkim przypisom samego autora), że ma się nieodparte wrażenie, że czyta się fabularyzowaną biografię. Człowieka kusi wręcz czasem, by skorzystać w międzyczasie z Wikipedii i sprawdzić to nazwisko czy tamtą historyczną anegdotkę... Niesamowicie dobrze, wiarygodnie skonstruowana opowieść o odkryciu tego, o czym każdy przynajmniej czasem po cichu marzy - i konsekwencjach, których każdy przynajmniej czasem się boi. I nie chodzi tylko o pokusę życia wiecznego. Lektura, opierając się bowiem na tym wątku, sięga głębiej - do instynktów i pierwotnych potrzeb człowieka oraz tego, co je ogranicza - naszej stadności.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Zaskakujące jest dla mnie czasem, jak płasko można przedstawić nietuzinkową, może nawet trochę hollywoodzką historię, by dało się ją odebrać na "poziomie emocji żadnych". Opowieść o kryzysie emocjonalnym na tle kryzysu małżeńskiego, czy może małżeńskim na tle giełdowego, a może giełdowym na tle zamachu na WTC... Nie, to chyba nie o tym. No to może o kiełkujących namiętnościach, o zawiłości ludzkiej psychiki i wiel­opła­szcz­yzno­wości ludzkich potrzeb? Oj, zdaje się że nie. Postacie w powieści są bardzo w stylu "jestem wysoki to i przystojny", "jestem cierpliwą, cierpiącą Matką Teresą (nawet dla męża), "jestem podła i narwana więc zdradzam". Niby barwne, ale jakieś takie bez kolorów. I nawet bez podziału na dobrych i złych, ale nie dlatego, że to nieładnie, tylko dlatego, że to by wymagało lepszego rysu postaci. Mamy więc w książce nieemocjonujące romanse, nie karygodne ani grzechu warte zdrady, początkowe dialogi małżeńskie jak z wypracowania, którymi na samym wstępie chce się wprowadzić odbiorcę w opisywany świat (rozbroiło mnie zdanie bohaterki zaserwowane mężowi w takim zwykłym, codziennym dialogu małżeńskim, że nie po to jest - i tu następuje cały, pełny opis zajmowanego stanowiska i pełnionych funkcji w firmie XYZ zajmującej się tym a tamtym - by coś tam). Po tych trudnych początkach jest lepiej, bo autorowi odechciewa się tego kreacjonizmu i bazuje na strzępach, które nakreślił na wstępie - i tak np. ujmujące piękno szkockich krajobrazów zawiera się po prostu w stwierdzeniu, że są piękne. • Gdybym jednak tylko ponarzekała, byłabym nieuczciwa wobec samej siebie; czytało mi się dość dobrze. Czasem nawet przestawałam cenzorować i oceniać dzieło, a dawałam się wciągnąć. Niegłęboko, ale pewnie głębiej się po prostu nie dało. No więc wpadałam w ten światek, nie wiedząc, który z bohaterów mnie bardziej "ani grzeje, ani chłodzi", i tak przeszłam przez ich kryzysy, decyzje, nowe rozdziały życia, choroby, rozstania... I smutno mi tylko, że choć ktoś odszedł spektakularnie, to jakoś tak mimochodem. Że romans mnie nie rusza. Że myśl przewodnia książki - o szczęściu, które można znaleźć wszędzie i zawsze - jakoś nie porywa. • Ale przynajmniej się nie zmęczyłam.
Ostatnio ocenione
1
...
8 9 10 11 12
  • Cyganie w Polsce
    Ficowski, Jerzy
  • Kamień na kamieniu
    Myśliwski, Wiesław
  • Demony cudzego strachu
    Ficowski, Jerzy
  • Simona
    Kamińska, Anna
Należy do grup
  • [awatar]
    las_w_nas

Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo