Wybór wierszy pięciu poetów emigracyjnych (po II wojnie światowej): Stanisława Balińskiego, Jana Lechonia, Józefa Łobodowskiego, Kazimierza Wierzyńskiego i Józefa Wittlina - poprzedzony wstępem i zaopatrzony w noty biograficzne. "W naszych czasach po raz trzeci z wybuchem wojny 1939 r. emigracja przychodzi do głosu. Charakter jej jest odmienny od dwu poprzednich, gdyż poza granicami Polski znalazły się wielokrotnie liczniejsze rzesze nietylko dobrowolnych wychodźców, ale masy, wygnane totalnym systemem prowadzenia nowoczesnej wojny, żołnierze cofających się armii, oraz setki tysięcy ludzi, uprowadzonych przez najeźdźców do przymusowych robót i obozów. W granicach państw zachodnio-europejskich oraz zamorskich znalazły się wszystkie warstwy społeczeństwa polskiego i żadna z poprzednich emigracji nie wytworzyła tylu i tak różnorodnych skupisk, które starają się żyć własnym życiem, nietylko materialnym, ale i duchowym. Stąd też i współczesna literatura emigracyjna zasięgiem swym objęła krąg tak rozległy, że właściwie przewija się nicią poprzez dziesiatki narodów świata i nie można jej umiejscowić, jak po roku 1831 w jednej tylko Francji. To rozproszenie nie jest pomyślne dla jednolitego rozwoju piśmiennictwa i powstawania nowych talentów, które nie znajdują odpowiedniego dla siebie środowiska literackiego. Szeroko jednak otwarte wrota świata dla pisarzy dojrzałych, którzy znaleźli się na emigracji z swoim dorobkiem przedwojennym, rozszerzyły horyzonty i pozwoliły im dojrzeć, skrzepnąć i wyjść poza krąg swojskich tylko problemów. Nie jest to równoznaczne z tem, że przejęli się oni kosmopolityzmem i wyzbyli się cech znamiennych dla twórców polskich. Ich narodowa odrębność widoczna jest w każdym słowie i w każdym wierszu. Dobitny tego wyraz daje poezja. Ona tak, jak za czasów Wielkiej Emigracji zajęła pierwsze miejsce, ku niej zwracają się ci, którzy szukają trwałych wartości ogólnoludzkich [...]. Z wszystkich osiągnięć emigracyjnych doby dzisiejszej - najlepsze mają poeci. Mimo klęsk nie zniżyli lotu, mimo nieszczęść nie wpadli w pesymizm, na grobach nie złożyli czarnych welonów żałoby, ale zapalili ognie wiary. Wiary w człowieczeństwo i lepszą przyszłość. Oby w tej wierze wytrwali i, oby była ona nieomylna tak, jak ich wielkich poprzedników [...]. Wydawca niniejszej antologii, odstąpił od zasad, przyjętych zwykle przy układaniu tego rodzaju zbiorów poezji, gdzie własne jego kryteria estetyczne i treściowe decydują o takim, lub innym doborze poszczególnych utworów. Tu sami autorzy w kolejności, ustalonej przez siebie, podali wiersze, które uważali za najbardziej charakterystyczne w swej twórczości, jaką rozwinęli na emigracji. Dla jednego tylko J. Wittlina zrobiono wyjatek i jego wybór obejmuje również poezje z okresu przedwojennego, które bądź to nie ukazały się w druku, bądź też znane były tylko małemu gronu czytelników czasopism. Tym chętniej zgodzono się na tę propozycję Autora, gdyż poza nie ogłosił on dotychczas oddzielnego tomu swych utworów. W ten sposób pojęta książka nie jest ułamkową antologią, ale zbiorem pięciu indywidualnych wyborów poetyckich [ze Wstępu]".