Jak to jest, gdy żyje się w oszustwie? Każdy gest, duży czy mały, każde słowo, ważne bądź nie, każda myśl, każdy oddech jest efektem manipulacji. Przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu trzeba zachować czujność. Nic nie może umknąć twojej uwadze. Te słowa Pauliny Simons można przypisać niemal każdej osobie, która zdecydowała się nie tyle na zdradę, co na prowadzenie podwójnego życia, nie na jednorazową przygodę, ale na świadome oszukiwanie partnera bądź partnerki. I choć osoby te zawsze znajdą wytłumaczenie dla swoich czynów, choć - paradoksalnie - często padają deklaracje, że nie chcą nikogo skrzywdzić, rozstając się, to tak naprawdę uporczywe tkwienie w trójkącie rani wszystkich. Zdradzają nie tylko mężczyźni, ale i kobiety - miłość, a niekiedy wyłącznie popęd, nie wybiera swoich ofiar. O tym, jakie są konsekwencje zdrawy i czy warto je ponosić, pisze Paullina Simons w swojej najnowszej książce Pieśń o poranku. Opublikowana nakładem wydawnictwa Świat Książki powieść jest określona jako studium miłości i zdrady. Słusznie, bowiem na naszych oczach następuje powolne zapadanie się bohaterki w uczucie, zacieśnia się irracjonalny związek z młodym mężczyzną, by w końcu doprowadzić do spektakularnego upadku. Szkoda tylko, że wielka miłość i potężna namiętność pozostawia za sobą same zgliszcza - opuszczony dom, a w nim trójkę dzieci i zdezorientowanego męża.