W swojej najnowszej książce Iwona Chmielewska, artystka znana i doceniana w wielu krajach poza granicami Polski, zmierzyła się z tematem, który jest – jak się wydaje – niemożliwy do uniesienia. „Dopóki niebo nie płacze” to obraz świata, który za chwilę zostanie unicestwiony - świata żydowskich mieszkańców Lublina sprzed wybuchu II wojny światowej. Jednak dzięki niespotykanej wrażliwości autorki otrzymujemy dzieło, które zamiast budzić nostalgię przywraca utraconą pamięć i rodzi zrozumienie. Na książkę Iwony Chmielewskiej „Dopóki niebo nie płacze” składa się szesnaście obrazów artystki, wybrane przez nią wiersze dla dzieci Józefa Czechowicza i przedwojenne fotografie z kolekcji szklanych negatywów odnalezionych w kamienicy przy Rynku 4 w Lublinie. Autorka tak pisze o pracy nad książką: Najpierw zobaczyłam setki portretów – cudem odnaleziony w Lublinie skarb. Mieszkańcy żydowskiej dzielnicy, przez tyle lat ukryci, darowali nam współczesnym swoje spojrzenia z czasów, gdy nie przeczuwali jeszcze losu, który ich czekał. Te spojrzenia czegoś się domagały, nie dawały mi spokoju. Jeszcze bezpieczni, otoczeni bliskimi, pełni szlachetnego skupienia ludzie, prosili, by ich ożywić i dodać im barw. Domagali się szczególnej czułości i opowieści, która niosłaby pamięć dalej. Ale nie chcieli słów pełnych grozy, woleli opowieść o życiu. Znalazłam więc dla nich wiersze, proste i pełne ciepła. Napisał je ich sąsiad, poeta i nauczyciel Józef Czechowicz, zanim zginął w 1939 roku – w jednym z pierwszych bombardowań Lublina. Na moich ilustracjach bohaterowie fotografii ożywają w uroczystym teatrze, w przyjaznym otoczeniu, wśród zwierząt i roślin. Na tej scenie pamięci od zimy do późnej jesieni każdy z nich odgrywa ważną, pełną godności rolę. [bonito.pl]