Książka wydana przez Bellonę, to fabularyzowana biografia o Violette Szabó, postaci u nas raczej mało znanej, ale w Wielkiej Brytanii i we Francji pamięć o niej jest żywa, doczekała się wielu tablic pamiątkowych, wystaw muzealnych, książek i nawet popularnego filmu.Młodziutka (zaledwie 23 lata w chwili śmierci) dziewczyna była jedną z agentek SOE (Special Operation Executive), czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych, jednostki wywiadu powołanej w 1940 roku przez Churchilla, której zadaniem były działania na terenach okupowanych przez Niemców, wspieraniu ruchu oporu i współpraca z nimi w działaniach dywersyjnych, czy szpiegowskich. O tym jak trudne stawiano przed nimi zadania i jakie wiązało się z nimi ryzyko, świadczą zarówno specjalne szkolenia agentów, utrzymywanie ich działań w głębokiej tajemnicy oraz niestety wcale nierzadkie przypadki śmierci w trakcie wykonywania misji. Często musieli działać w pojedynkę i bez broni, w terenie, który znali jedynie z teorii, podejmując niełatwe decyzje komu mogą ufać, nieustannie narażeni na wpadkę. Znajomość języka, umiejętność wtopienia się w miejscowe otoczenie, dobre papiery, czasem nie wystarczały, a w razie złapania, bez munduru, nie mogli być nawet traktowani jako żołnierze. Czekało ich brutalne przesłuchanie, śmierć i zwykle również zatarcie wszystkich śladów po ich istnieniu. I teraz wyobraźmy sobie w takiej roli młodą i piękną dziewczynę, która zrzucona ze spadochronem na teren okupowanej Francji musi wykonać jakieś zadania, przemieszczać się na dużym terenie, sporządzać notatki z obserwacji i przekazywać je na bieżąco do Anglii, dotrzeć do do ludzi, którzy zostali na terenie rozbitych siatek ruchu oporu, przekazywać pieniądze, zbierać prośby o zrzuty broni i namawiać do działań dywersyjnych. Ileż trzeba mieć odwagi, by podejmować się takiej misji, by zostawić w kraju rodziców, małą córeczkę i ryzykować własne życie po to, by choć jeden dzień przybliżyć klęskę wroga.