Wielopole, Wielopole

Scenariusz:
Stanisław Zajączkowski
Tadeusz Kantor (1915-1990)
Wydawca:
Telewizja Polska S. A (2004)
Wydane w seriach:
Złota Setka Teatru Telewizji
Autotagi:
filmy i seriale
telewizja
VHS
Źródło opisu: Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego w Łodzi - Katalog centralny

Słynny spektakl Tadeusza Kantora (1915-90). Przedstawienie powstało podczas włoskiego stażu teatru Cricot 2, premiera odbyła się 23 czerwca 1980 r. w dawnej bazylice przy via Santa Maria we Florencji, w obecności elity krytyków włoskich i europejskich, stając się kolejnym triumfem "geniusza współczesnego teatru". "Wielopole, Wielopole" - dwukrotnie powtórzona w tytule nazwa wsi, w której urodził się Tadeusz Kantor, brzmi jak melancholijne echo pamięci. Zarazem jest to sygnał tak istotnej dla całego spektaklu powtarzalności zdarzeń, podwójności postaci, dwuznaczności. Bliźniaczo podobni do siebie w wyglądzie, stroju i geście są wujowie Karol-patriota i Olek - typowy cywil-dekownik. Szalona ciotka Mańka, która w kółko powtarza zdanie z "Apokalipsy" i uwielbia przebierać się za nieszczęsnego Rabinka, trzykroć rozstrzeliwanego, tak jak Chrystus trzy razy upadał pod krzyżem. Niemal wszystkie postaci nie tylko mają swoje sobowtóry, pośmiertne manekiny-kukły, ale też grają jednocześnie siebie i kogoś innego. Nakładają się na siebie wspomnienia - z dzieciństwa, z czasów pierwszej wojny światowej, z lat okupacji. Cały spektakl "Wielopola" to rekonstrukcja wspomnień, złożona z pięciu sekwencji: Ślub, Lżenie, Ukrzyżowanie, Adaś odjeżdża na front, Ostatnia wieczerza. Na scenie przez cały czas jest obecny Kantor, jak mistrz ceremonii albo dyrygent zespołu. "Ustawia ciągle na nowo" pokój swojego dzieciństwa. "Pokój mojego dzieciństwa jest ciemną i zagracona dziurą. To nieprawda, że dziecinny pokój w naszej pamięci pozostaje słoneczny i jasny. Takim czyni go tylko konwencjonalna maniera literacka. Jest to pokój umarły i umarłych. Przywoływany wspomnieniem - nieustannie umiera. Gdy jednak będziemy dobywać z niego znikome fragmenty, kawałek dywanu, okno, a za nim ulicę biegnącą w głąb, promień słoneczny na podłodze, żółte sztylpy ojca i płacz matki, wtedy rozpocznie sklecać się nasz prawdziwy POKÓJ dzieciństwa, i może uda się nam sklecić również przy tej okazji nasz spektakl!"
Więcej...
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Brak zasobów elektronicznych
dla wybranego dzieła.
Dodaj link
Kup
Brak ofert.
Recenzje

Brak recenzji - napisz pierwszą.

Nikt jeszcze nie obserwuje nowych recenzji tego dzieła.
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo