Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę:

korespondencja 1972-2011

Opracowanie:
Ryszard Krynicki
Autor:
Wisława Szymborska (1923-2012)
oraz:
Wisława Szymborska (1923-2012)
Stanisław Barańczak (1946-2014)
Wydawca:
Wydawnictwo a5 (2019)
ISBN:
978-83-65614-26-1, 978-83-65614-26-1
Autotagi:
dokumenty elektroniczne
druk
e-booki
elementy biograficzne
książki
listy
literatura faktu, eseje, publicystyka
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Brak zasobów elektronicznych
dla wybranego dzieła.
Dodaj link
Kup
Oferty i okazje wkrótce.
Recenzje
  • Wydawnictwo a5 i Ryszard Krynicki już raz obdarowali nas podobną książką, zapisem niepublikowanej wcześniej korespondencji Wisławy Szymborskiej i poety Zbigniewa Herberta "Jacyś bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955–1966". Wydane w 2019 roku "Inne • pozytywne uczucia też wchodzą w grę" nawiązują formatem i szatą graficzną do tamtej publikacji. Książka zawiera korespondencję Wisławy • Szymborskiej i Stanisława Barańczaka, wymienianą przez prawie czterdzieści lat (1972–2011). Materiały uporządkował i opracował Ryszard Krynicki. Praca zajęła mu dwa lata. Do zbioru włączył dedykacje, kartki pocztowe, wyklejanki Szymborskiej oraz dołączane • do listów utwory literackie obojga artystów, a także listy Barańczaka do Michała Rusinka, sekretarza poetki. Opatrzył wszystkie te teksty obszernymi przypisami. Szymborska i Barańczak spotkali się nie więcej niż kilka razy w realnym życiu, ale wymienili mnóstwo listów, • na „ty” przeszli również korespondencyjnie. W 1972 r. Stanisław Barańczak, jako redaktor miesięcznika Nurt, poprosił listownie poetkę o jej wiersze do druku i od tego rozpoczyna się znajomość i obfita korespondencja. Jesienią 1976 r. Wisława dedykuje mu swój tomik Wielka liczba i życzy, by mógł rychło zrewanżować się zbiorkiem własnych • wierszy. Relacja tych dwojga ewoluuje ku przyjaźni i coraz częściej opisywane są jakieś drobne prywatności. Mniej więcej w połowie lat 70. Barańczak nawiązuje do swej niełatwej sytuacji po tym, jak zaangażował się w działalność Komitetu Obrony Robotników i stracił pracę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych dzieli się doświadczeniami emigranta i pracownika tamtejszego uniwersytetu, a w latach 90. powściągliwie opowiada • o swoim pogarszającym się zdrowiu, starając się nawet w takiej sytuacji zachować dystans i humor. Niezwykle interesujący jest wątek tłumaczeń wierszy Szymborskiej przez Barańczaka i niezwykłej roli poety w ich intensywnej promocji w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To przykład sytuacji, gdy poeta jest jakby literackim agentem drugiego i bardzo życzliwym promotorem jego poezji. Barańczak chciał, żeby Zachód pokochał Szymborską, by zaistniała ona w świadomości krytyków i literatów, dla których żywił uznanie. • Współtłumaczką była Clare Cavanagh, jego dawna studentka z Wydziału Slawistyki. To świetny pomysł, jako że udział rodowitej Amerykanki – i to tak uzdolnionej – stanowił niepodważalną gwarancję jakości. Barańczak nie tylko świetnie tłumaczył wiersze Szymborskiej, ale też dbał o ich obecność w prasie literackiej, negocjował honoraria i umowy. Sam siebie nazywał agentem gwiazdy. Ich korespondencja pełna jest niepodrabialnego humoru: Wisławo nasza Ubóstwiana, albo, jakby rzekł Amerykanin, Idolizowana; Mój mistrzu – tak się • zwracali do siebie. Szymborska wykonywała dla małżeństwa Barańczaków • – Stanisława i Anny, niezwykłe i dowcipne kartki-wyklejanki pełne surrealistycznego humoru. Poeta stworzył dla Wisławy wiele anagramów jej nazwiska, którymi czasami posługiwała się w listach do niego, np. Maria Ksywa Szwas czy Mary Oszwab-Skwasił. A już zupełnie mistrzowskie pod względem humoru są limeryki autorstwa Barańczaka, które także zostały zacytowane w zbiorze korespondencji. Książka przyniesie wiele czytelniczej satysfakcji. Jest źródłem niezwykle ciekawej wiedzy, ale też nasyca oryginalnym humorem. Zupełnie jakbyśmy słyszeli samych poetów i zaglądali za kulisy ich życia. Lektura ukazuje nową perspektywę rozumienia ich poezji. Jak pisała Szymborska do czytelnika oczekującego wzruszeń niełatwych: W poezji Barańczaka nic spokojnie na • swoje miejsce nie wraca. Przy końcu każdego wiersza znajdziesz się gdzie indziej i trochę nie ten sam, co na początku. • Małgorzata Kulisiewicz
Dyskusje

Brak wątków

Przejdź do forum
Nikt jeszcze nie obserwuje nowych recenzji tego dzieła.
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo