"Obok wielu wad trzeciej Rzeczpospolitej, wadą największą jest to, że jej stan mógłby nasunąć komuś myśl o konieczności zbudowania czwartej. I że znaleźli się ludzie, którzy tę ideę ubrali w słowa, a jedna czwarta społeczeństwa dała się nabrać na ten pomysł - może w idei szlachetny, ale poroniony w wykonaniu, co słychać i widać każdego dnia. Najbardziej niemoralne rzeczy w historii robili nie cynicy, a moraliści. Dlatego tak okrutne były wojny religijne. Najszlachetniej ścinano głowy w imię wolności i prawdy. W demokracji to nie cynicy są groźni, a ideologowie. Dlatego teraz, ku zdumieniu mego żołądka i serca, lepiej trawię postkomuchów niż postendeków. Marszałek Piłsudski pewnie by mnie zrozumiał. On, wielki specjalista od ukazywania polskiego szamba, w gruncie rzeczy romantyczny pesymista ze skłonnościami do depresji, z głębokim urazem do narodowej prawicy, byłby jednak zaskoczony, jak w nowym tysiącleciu dobrze się ma polski wychodek. Na paradzie równości jestem w pobliżu transparentu: "oddzielić Radio Maryja od rządu" - święte słowa. Ani ja lesbijka, ani gej, ale paranoicy doprowadzili mnie do takiej desperacji, że na parady chadzam. Jest kolorowo, jednobarwna tylko mała i hałaśliwa grupka Wszechpolaków, zamknięta policyjnym kordonem. Spotykam Anię, ostatnio chyba widzieliśmy się na majowej manifestacji po stanie wojennym, wtedy pałowało nas ZOMO. Mówi: "popatrz do czego nas doprowadzili, zaczynamy wszystko od początku". Oburzam się: "od jakiego początku, nie przesadzaj, popatrz na tych policjantów, wyglądają jak przybysze z kosmosu w swych czarnych zbrojach, ale na szczęście są po stronie demokracji, porządku, spokoju, czyli po naszej stronie. Więc błagam, nie porównuj tego do komuny. Wtedy nas bili, teraz ochraniają, czulej niż kiedyś nasze matki."