Kobieta stukała żetonami do gry o zielone sukno stołu i czekała, aż krupier rzuci kartę na trzy inne, leżące na stole. Marcus Wolfdon, dla przyjaciół po prostu Wolf, stał oparty o ścianę, obserwując ją i podziwiając koncentrację w jej ciemnych oczach. Chociaż stronił od hazardu, teraz mógłby się założyć, że kobieta przeliczała karty i oceniała prawdopodobieństwo, że jej suma punktów będzie mniejsza niż dwadzieścia jeden. To dawało jej pewną przewagę w grze. Wolf zmarszczył brwi. Nie sądził, by jakiekolwiek kasyno długo tolerowało obecność graczy, którym dobrze idzie. Zwłaszcza jeśli kasyno było paryskie, a gracze byli Anglikami tak jak on. Zdawał sobie sprawę z nastrojów panujących w mieście. Jako doradca sir Charlesa Stuarta, ambasadora Wielkiej Brytanii we Francji, wiedział o każdym zajściu wymierzonym przeciwko Anglikom. Przyjaciel Wolfa, Harris, zasiadł do gry w wista o wysoką stawkę i szybko o nim zapomniał. O ile Wolf nie chciał postawić własnych pieniędzy – a nie chciał – nie miał do roboty nic poza obserwowaniem tajemniczej kobiety. Była intrygująca. Jej ciemnobrązowe oczy błyszczały inteligencją. Wyglądała na młodszą niż on, ale było oczywiste, że już wiedziała sporo o życiu. Najbardziej intrygowała go otaczająca ją aura tajemnicy. Wyglądało na to, że przyszła do kasyna sama, podobnie jak inne elegancko ubrane kobiety. Jednak one poświęcały znacznie mniej uwagi kartom, za to znacznie więcej obecnym tu Anglikom. – Je n'ai pas d'argent. Nie mam pieniędzy – odpowiadał tym, które do niego podchodziły. Już wkrótce przestały zwracać na niego uwagę. Natomiast ta kobieta ignorowała znajdujących się w pomieszczeniu mężczyzn. Prawie nie odrywała oczu od kart, więc Wolf mógł się jej bezkarnie przypatrywać. Jej dekolt był jak na londyńskie standardy skandalicznie głęboki. Kasztanowe włosy, częściowo puszczone luźno, opadały na kremową biel ramion. Była ubrana równie wyzywająco jak kurtyzany, ale jednocześnie tak skupiona na grze, jak typowy hazardzista. Kiedy czekała na ruch krupiera, jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Krupier wyciągnął następną kartę z talii i położył przed nią. Wolf patrzył, jak jej spojrzenie nieco gaśnie. Prawie niezauważalnie skinęła głową. Krupier podniósł wzrok na jej twarz, a potem ponownie spojrzał na karty. Miała szesnaście punktów. Powoli odkrył zakrytą kartę. Była to królowa kier, dająca mu w sumie dwadzieścia jeden punktów. (Fragment).