Przychodzi w życiu taki moment, że jesteśmy na tyle duzi, aby założyć tornister na plecy i ruszyć na podbój świata. A potem przez lata słyszymy, jak ważna jest edukacja, ukończenie szkoły średniej, wyższej. Ale my, w Europie, nie zawsze doceniamy to, że możemy się uczyć, że powszechna edukacja jest bezpłatna, a współczesna młodzież ma do dyspozycji wiele narzędzi ułatwiających zdobywanie wiedzy. Nie wszędzie tak jest.
Pod niebem Kenii. Szkoła to powieść poruszająca problemy edukacji w Ngomeni, małej kenijskiej wiosce położonej z dala od dużych miast. Marta i Jerzy odkrywają, że tutejsza szkoła pomału zamiera, nauczyciele w większości odeszli, bo nie miał kto płacić im pensji, a rodzice zmuszeni byli wysłać swoje starsze dzieci do innych placówek, oddalonych od wioski o kilka kilometrów. W Ngomeni uczą się jeszcze dzieci w wieku trzech i czterech lat. Kiedy Marta się dowiaduje, że te maluszki również będą musiały chodzić do szkoły przez busz albo rodzice w ogóle zrezygnują z ich edukacji, postanawia zrobić wszystko, aby placówka w wiosce dalej funkcjonowała. Wkrótce jednak Marta i Jerzy przekonują się, że ratowanie szkoły w Ngomeni nie jest takie proste.
Czy zdołają ocalić szkołę? Czy uda im się uchronić maluchy przed codziennym, wyczerpującym marszem do odległej placówki, po ciemku i na bosaka?
Tego, drogi Czytelniku, dowiesz się, biorąc do ręki tę książkę.