Utrata pracy, utrata miłości, utrata dawnej tożsamości. Jako ludzie doświadczamy konieczności porzucenia rzeczy, do których się przywiązaliśmy. To smutne, ale, zdaniem autorki "To, co musimy utracić", normalne, a nawet wzmacniające. Książka traktuje o stracie. Tego niewygodnego uczucia każdy z nas doświadczył w życiu wielokrotnie i jeszcze wiele razy doświadczy. To przygnębiający stan, któremu towarzyszy poczucie wewnętrznej pustki. Dzieje się tak, gdy dorastamy, gdy godzimy się z ograniczeniami rzeczywistości, a także gdy musimy się zmierzyć ze świadomością nieuchronności śmierci. Jednak, jak dowodzi autorka, ma ON również swoje zalety - tworzy nam warunki do akceptacji świata takim, jaki ON jest i pozwala się rozwinąć, wzmacniając swój charakter. Mało tego, Judith Viorst przekonuje, że tak naprawdę strata jest jedną z kluczowych rzeczy, które ukształtowały życie każdego z nas, choć często o tym zapominamy. Utwór omawia bardzo poważną kwestię, z tym że został napisany w języku dowcipnym, co czyni zawartość przystępną. Ponadto, autorka włożyła w jego tworzenie mnóstwo emocji, przede wszystkim współczucia, przeplatanych z racjonalną analizą, trafiającą do chłodnego umysłu. Ta mieszanka czyni książkę lekką w formie, a zarazem bardzo konkretną i pouczającą w treści. Widać, że pani Viorst wykorzystała swój kunszt pisarki, czerpiąc stylem z twórczości poetyckiej, fabularnej, a także edukacyjnej.