Historie batem pisane:

parki konne w lasach Podkarpacia 1945-1990

Autor:
Edward Marszałek
Wydawca:
Wydawnictwo Ruthenus - Rafał Barski (2026)
ISBN:
978-83-8395-092-1
Autotagi:
druk
książki
publikacje popularnonaukowe
Źródło opisu: Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Ustrzykach Dolnych im. prof. Eugeniusza Wanieka - Katalog księgozbioru

Parki konne to zapomniany motyw historii leśnictwa z okresu powojennego. Działały do końca lat 80. XX w. w całym niemal kraju, ale najwięcej było ich na terenie ówczesnej Rzeszowszczyzny, zaś szczególne zagęszczenie miało miejsce w Bieszczadach. Właśnie tam zapotrzebowanie na drewno z Lasów Państwowych pozostawało w dużym rozdźwięku z możliwościami zrywki tego surowca. Większość zrywano najemnym sprzężajem, ale było to zajęcie nierytmiczne, uwarunkowane mocno pracami polowymi, pogodą i lokalnymi relacjami społecznymi. Narażało to ówczesne zakłady przemysłowe na postoje z powodu braku surowca. Problem dotyczył głównie wyludnionych terenów ówczesnej Rzeszowszczyzny. Dlatego też w latach 50. XX w. rozpoczęto systematyczną organizację parków konnych, czyli jednostek transportowych biorących swą nazwę od rodzaju wykorzystywanej siły pociągowej. Parki te działały wpierw w strukturach Państwowej Centrali Drzewnej, a następnie przy nadleśnictwach, realizując ich planowe zadania gospodarcze w zakresie zrywki drewna oraz transportu towarów i przewozu osób. Parki konne nigdy nie doczekały się osobnych opracowań monograficznych, gdyż ówczesne władze chwaliły się raczej Ośrodkami Transportu Leśnego, jako samodzielnymi jednostkami mechanizującymi prace przy zrywce i wywozie drewna. Do 1990 roku były jednak nieodłącznym elementem leśnego krajobrazu. Na terenie ówczesnej Rzeszowszczyzny zorganizowano ich około 30 w Beskidzie Niskim, Puszczy Sandomierskiej, Roztoczu Południowym i na pogórzu, ale najwięcej w samych Bieszczadach. Konie pociągowe umożliwiały bowiem zrywkę drewna z niedostępnych zboczy, a w latach 60. XX w. w wielu leśnictwach końmi zrywano jeszcze do 70% całej masy pozyskanego drewna, które wleczone było do składu nawet po kilka kilometrów. Z pobieżnych obliczeń wynika, że w latach 70. pracowało w lasach ponad 500 koni państwowych, zaś parki konne dawały zarobek ponad 400 osobom w regionie. Ciężka praca w lesie zabierała też zdrowie wozakom i koniom. Życie w zapadłych leśnych osadach miało swoje prawa, a zatrudniani tu wówczas ludzie stanowili konglomerat postaci z różną przeszłością i charakterami, dodawali też szczególnego kolorytu i tak barwnej już społeczności ówczesnych bieszczadników. Ta publikacja jest próbą zebrania wiedzy na temat parków konnych działających w przeszłości przy nadleśnictwach na obszarze obecnego Podkarpacia. Może kiedyś tę tematykę podejmą prawdziwi historycy? Może znów zaistnieje w jakiejś filmowej opowieści. [od autora].
Więcej...
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Brak zasobów elektronicznych
dla wybranego dzieła.
Dodaj link
Kup
Brak ofert.
Recenzje

Brak recenzji - napisz pierwszą.

Nikt jeszcze nie obserwuje nowych recenzji tego dzieła.
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo