• Szaniawski miał wielkie wyczucie sceny i teatru. Doświadczyć tego można, gdy te jego na wskroś sceniczne dramaty się czyta. • Tak jak w przeczytanych przeze mnie „Żeglarzu” i „Moście” tutaj także na początku akcja toczy się trochę somnambulicznie, ot rozmowy od niechcenia, niewiele się dzieje, taki rodzaj ciszy przed burzą. I nagle pojawia się dylemat. Niby błahy, ale wierci dziurę w brzuchu, uwiera, rodzi skojarzenia, domysły. Jak postąpić, gdy samemu jest się uwikłanym? • No bo jest ogród pełen róż, których nowa odmiana nosi miano Doroty. Takie samo imię nosi żona adwokata, który te róże wyhodował. Do ogrodu zakrada się złodziej róż. Czy aby róż? • Kto czytał lub przeczyta, zrozumie słowa adwokata: • „pewien człowiek tu, w tym miejscu, powiedział do mnie, że broniłem zawsze tych, co zło czynili nie na moim podwórku. I oto przyszedł złodziej róż i kradł mi róże z mojego podwórka. Pomimo że bardzo kocham swoje róże… pomimo to… no, cóż ci mam mówić… rozumiesz… Wraz z tobą ratowałem od zguby złodzieja…”

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo