• Sięgnęłam po „Żywe istoty” z uwagi na tłumacza. Fabularnie nie lubuję się w tego typu literaturze, ale ta książka ma w sobie to „coś”, co sprawia, że trudno jest się od niej oderwać. I uważam, że duża w tym zasługa tłumacza właśnie. Sama autorka potrafi zaintrygować czytelnika już od pierwszych stron. Buduje ogromne napięcie podczas wędrówki po Muzeum Historii Naturalnej w Helsinkach, by w końcu zaprowadzić go przed szkielet jednego z najbardziej nadzwyczajnych stworzeń na ziemi – szkielet krowy morskiej Steller’a. Czy krowa morska rzeczywiście wymarła? I tu czytelnik zostaje zabrany w podróż pełną niesamowitych odkryć. Odkryć zarówno geograficznych ze słynnym Beringiem w tle, jak i gatunków żywych, w tym wielu roślin oraz zwierząt. To fascynująca historia, którą nie sposób streścić. To dzieje zarówno odkryć, jak i dokonanych przez człowieka zniszczeń. A także mowa w niej o tym, czego nie było nam dane dotąd ujrzeć i o tym, co zostało zniszczone i już nigdy nie powstanie z martwych. To niebanalna rzecz o ogromnych ambicjach wielkich ludzi i zaginionych gatunkach. Przepięknie opowiedziana historia. Polecam gorąco.
  • Ciekawa książka, mniej o zaginionych gatunkach, więcej o nas ludziach, którzy bezrefleksyjnie do tego doprowadzili i ciągle to robią. Dobrze się czyta, po wczuciu się w nastrój opowieści.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo