Recenzje dla:
Przygody Hucka Finna/ Mark Twain
-
W czasach dziecięcych miałam dwie próby podejścia do „Przygód Tomka Sawyera”, obydwie nieudane i zakończone w okolicach malowanego przez Tomka płotu, a tak naprawdę malowanego wcale nie przez niego. Drażnił mnie Tomek niemożebnie. • No i jak w takim przypadku sięgnąć po kontynuację, czyli „Przygody Hucka”? Nijak. • A jednak sięgnęłam, ale dlatego, że właśnie ta książka Marka Twaina znalazła się na liście norweskiej i wcześniej czy później, stanęłaby na mojej drodze w realizacji celu, którym jest przeczytanie książek z tego norweskiego zestawienia. W dodatku kończył się rok, a ja nie miałam ochoty zabierać się za nic, co wymagałoby nadmiernej koncentracji, więc stało się, zaczęłam słuchać „Przygód…”. • I dobrze się stało. • Hucka, ciekawego świata, dobrodusznego lekkoducha o wrażliwym na krzywdę innych sercu polubiłam od razu. Mimo trudnych doświadczeń i twardych reguł życia, mimo nieciekawego i zdeprawowanego towarzystwa Huck nie schodzi na złą drogę. Jest wierny swemu wrodzonemu poczuciu sprawiedliwości. • A że „Przygody…” to przecież powieść drogi, a nawet rzeki, to wraz z Huckleberrym i Jimem płyniemy w dół Mississipi, a po przybiciu, od czasu do czasu, do jej brzegów, odwiedzamy małe miasteczka i osady, a w nich poznajemy całą gamę ludzkich natur i osobowości oraz XIX-wieczną codzienność mieszkańców stanu Missouri. • Nie można też nie wspomnieć o warstwie humorystycznej, komizmie i aluzyjnej ironii, których zadaniem jest równoważyć, występujące w powieści zło i głupotę. • No i jest obraz niewolnictwa jeszcze w prawdziwym i nieocenzurowanym kształcie.