• Gauche jest niemową, który nie rozstaje się ze swoim kundlem piastującym konie przy zapyziałej oberży, na peryferiach Paryża. Narrator opowieści traktuje o nim tak: „Tkwił w swoim czasie niczym w bezpiecznej skorupce, powoli rosnąc, powoli przyswajając sobie jego ledwie zauważalny rytm”. Markiz interesuje się alchemią, uczonymi, traktatami i wierzy w istnienie (podobno w Pirenejach, podobno na granicy francusko-hiszpańskiej) tajemniczej Księgi, mającej objaśniać wszystkie zawiłe kwestie związane z życiem i śmiercią. Księgi-odpowiedzi na wszelkie pytania. Weronika jest damą lekkich obyczajów, która nad wyraz pielęgnuje sny, jedyną przestrzeń, która bywa dla niej nienawistna. Mamy 1685 rok. W ramach królewskiego (Ludwik XIV) edyktu, piętnującego wszystkie wyznania we Francji, poza katolicyzmem, rzesze hugenotów, próbują uciec do upragnionych Niderlandów, gwarantujących normalne, wyznaniowe swobody. Niespodziewanie losy trzech wymienionych wyżej postaci krzyżują się, a wspólna podróż po wiedzę i mądrość, okaże się pretekstem do spojrzenia na naturę człowieka i świata. • Powieść o tym, że wielu z nas buduje świat według oczekiwań bliskich, epoki, rozumu, religii. O tym, że jak okiełzna się namiętności, bezpowrotnie straci się marzenia. Że bywają dni, które niczego nie rozwiązują i nie posuwają żadnych spraw dalej. O tym, że miłość wyostrza zdolność widzenia rzeczy ukrytych, a zaciemnia i zaciera to, co znane. O tym, że nosimy w sobie wiele głosów, ale tylko jeden brzmi donośnie, a cierpienie płynie zawsze z poczucia niemocy i ograniczenia. I może najważniejsze: „W człowieku dojrzałym cały czas mieszka dziecko i ono nosi całą prawdę o człowieku – samotność, doświadczenie opuszczenia, oczekiwanie uwagi i miłości, lęk bez powodu – tutaj zaczyna się mędrzec, wielki polityk, zwykły człowiek, każdy. To, co później robi się w życiu, jest ciągłym prowadzeniem dialogu ze sobą jako dzieckiem”. Powieść o głodzie poznania, poprzez które osiąga się siłę i wolność. „Poznanie daje wolność, ale nie daje bezpieczeństwa”. • Książka o chaotyczności czasu, który ludzie noszą w sobie. Powieść-soczekwa, która skupia w sobie wszystkie tematy rozwijane w następnych latach i dziś, w pisarstwie Olgi Tokarczuk. Pierwszy dukt w jej gęstym od znaczeń lesie. „Każda książka napisana przez człowieka wychodzi poza niego i jest od niego większa”.
  • agaKUSIczyta • PODRÓŻ LUDZI KSIĘGI, to powieść tak naprawdę o PODRÓŻY i KSIĘDZE, które są jakby dwoma przeciwnymi sobie filarami mostu, które łączy kładka pełna prze­jeżd­żają­cych­ w karocach LUDZI. Ci, szukając boskiej Księgi wyruszają na poszukiwania zarówno świętego Graala, jak i samych siebie. Bo każda podróż ma w sobie głębię. Mijasz miasta, obserwujesz przesuwający się krajobraz i zaczynasz myśleć, a nawet przemyśliwać swoje dotychczas przeżyte dni i lata, decyzje, jakie podjąłeś i co tobą wówczas kierowało, dokąd jeszcze prowadzi twoja droga życia... Burze przetaczają się przez umysły bohaterów, którzy w jednym powozie wyruszają na poszukiwanie Księgi. Każdy z nich jest inny, i dołącza do nich jeszcze Weronika, prostytutka. Od postoju do postoju, od zdania poprzez wzrok, spojrzenie. Od ciszy po słowotok i bełkot nieskładnie zlepianych słów. Na wszystko jest czas. Na poznanie się także. I właśnie ten zlepek różnych osobowości staje się kanwą owej powieści. Bo Podróż to pretekst, Księga cel, ale to ludzie sami w sobie stanowią sedno tej fabuły. Ich słowa, ich myśli, czyny i przemilczenia. Tu chodzi o mistycyzm, duchowość i bodźce deprymujące kolejne kroki. • Czytającemu trudno jest określić, kogo lubi, kogo nie. Z kim się jednoczy osobowościowo, a kogo odrzuca. Bo można by z tych postaci uszczknąć to, co nam odpowiada i zlepić odrębną osobę, którą darzylibyśmy sympatią. Ale dla mnie, co dziwne, nie ma takowego przymusu. Pochłonął mnie ten, który miał się tu nie znaleźć, niemowa Gauche. Mało widoczny dla innych, zawsze gdzieś z tyłu, gdzieś obok. Gauche, który nie musiał mówić, by widzieć. Nie musiał mówić, by słuchać. Nie musiał pragnąć, by zdobyć. • "Podróż ludzi Księgi" z pewnością podzieli czytelników na dwa "obozy". Na tych, którzy dadzą się Tokarczuk porwać od pierwszych stron, i tych, którzy po kilku stronach z niesmakiem odłożą tą powieść nie dając sobie szansy na podróż. Taka wola. Lecz warto dać się zaprosić do karocy, zasiąść obok Markiza i ruszyć na poszukiwanie Księgi, z nadzieją, że prócz niej, znajdziemy i siebie.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo