• „Mój departament to jest: księżyc” - tak napisał Gałczyński w „Czterdziestym szóstym Krakowie”, ale miłośnik utworów poety wie to nawet bez znajomości tego wiersza. Księżyc jest bowiem ulubionym lejtmotywem autora - wschodzi i przemyka przez tę lirykę niemal bezustannie. Ukoronowaniem tego księżycowego ja jest poświęcony mu utwór „Księżyc”, w którym poeta oprowadza nas po swoim resorcie. • Ten niewielki zbiór jest jedynie mrugnięciem oka w stronę „Zaczarowanej dorożki” — tytułu, który wyrósł na symbol jego poezji. • Nic więc dziwnego, że wybór otwierają Zaczarowana dorożka, dorożkarz i koń. Dalej otrzymujemy przekrój twórczości Gałczyńskiego od końca lat dwudziestych z moją ulubioną „Serwus, madonną” i jej „snem wariata śnionym nieprzytomnie”, aż po utwory ostatnie pisane już w Praniu – „Pieśni”, „Niobe” i fragmenty „Kroniki olsztyńskiej”. • Zbiór jest estetycznie wydany, przyjemnie czyta się wiersz za wierszem, strony zdobi balonik, który podczas szybkiego kartkowania... rośnie ;) • Księżyc, zieleń i srebro zawsze przywodzą mi na myśl Lorkę, ale wyłącznie poprzez te trzy łączniki, bo u Gałczyńskiego nie znajdziemy andaluzyjskich Gitanos ani przeczucia śmierci, przeznaczenia czy nieuchronnego losu. Gałczyński śni na jawie, marzy i fantazjuje. • Z "Kolczyków Izoldy": • Były dwie siostry: Noc i Śmierć • Śmierć większa, a Noc mniejsza, • Noc była piękna jak sen, a Śmierć, • Śmierć była jeszcze piękniejsza”.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo