Recenzje dla:
Waldenburg/ Dominik Kozar
-
Sięgnąłem po tę książkę za sprawą niedawnego pobytu w Wałbrzychu. W zasadzie czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, a dotyczy Dolnego Śląska regionu pełnego tajemnic, a literacko podkolorowane przez autorów sprawiają, że zaciekawienie literackie tym regionem jest z mojej strony coraz większe. „Waldenburg” okazał się pozycją ciekawą, ale na plecy mnie nie rzucił. Autor czerpał z całego dorobku popkultury pełnymi garściami, montując całkiem sprawną historyjkę. Tajemnicze zabójstwa, źli Rosjanie, nieposzlakowany spec od rozwiązań zagadek kryminalnych z okresu II RP. • Czytało się wprawdzie dobrze — za sprawą powiększonej czcionki i dużej ilości „światła”. Nie obyło się od paru błędów przeoczonych przez autora i być może redaktora. Jak choćby to, że kiedy dopiero co uwolniony Jan Wolak z lubelskiej katowni SB, jako quasi pułkownik zapisuje w notesie pozyskaną informacje długopisem. Wydarzenia dotyczą roku 1946, długopisy wprawdzie były już na świecie, ale na ziemie polskie trafiają dopiero w latach 50. i stanowią nie lada rarytas. Może ten szczegół był jednak umyślnym zabiegiem artystycznym? Jak parafrazowane zdanie z Czasu apokalipsy — F.F. Coppoli, które wypowiada Wolak, zapalając papierosa „uwielbiam smak papierosa na świeżym, chłodnym powietrzu, tuż przed świtem”, w oryginale dotyczyło to napalmu. No i opis sceny jak ucieka Wolakowi, przesłuchiwany w prosektorium niemiecki patomorfolog. Ktoś, kto widział „Wilcze echa” - Aleksandra Ścibor-Rylskiego wie, o czym piszę. • Ogólnie książkę można przeczytać, choć trochę mało w niej Wałbrzycha. Dlatego ani nie polecam, ani nie odradzam.