• Podbiła moje serce ta książka, ale nie od razu – dopiero w ostatecznym rozrachunku. Początki były trudne, a odczucia ambiwalentne. Po kilku stronach byłam gotowa ją odłożyć. Pomyślałam jednak: skoro dałam szansę „Wojnie polsko-ruskiej…” pod wiadomą flagą, to i w tym przypadku spróbuję. Zwłaszcza że moje pierwsze spotkanie z autorem pozostawiło wielki literacki niedosyt i sprowokowało do natychmiastowych poszukiwań jego innych utworów. • Tak trafiłam na „Czefurów…”, którzy nawinęli się jako pierwsi. Okazało się jednak, że debiut Vojnovicia niekoniecznie jest utrzymany w stylu i klimacie jego nagrodzonej Angelusem „Mojej Jugosławii”. • Gdy nareszcie przywykłam (człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić 😉) do krwisto-soczystego języka bohaterów, mieszkańców lublańskiego blokowiska na Fužinach, gdy wtopiłam się w tę czefurską atmosferę i weszłam w świat nastolatków – niby stamtąd, ale tak naprawdę zewsząd – odkryłam, że jest to tekst uniwersalny, a wrażliwość autora wyziera zza każdej strony, pomimo nieobyczajnych postaw i wulgarnego języka. • Często razi mnie sztuczność książkowych dialogów prowadzonych przez nastoletnich bohaterów. W „Czefurach…” jest odwrotnie – język brzmi autentycznie i szczerze. Dzięki temu nawet jego brutalność przestaje razić, bo staje się integralną częścią świata przedstawionego. • Życie czterech nastoletnich przyjaciół o skomplikowanych narodowościowo korzeniach nie jest światem, który imponuje. Jako rodzic cieszę się, że mój syn, będący rówieśnikiem Marka, nie musi dorastać w podobnej rzeczywistości. Paradoksalnie jednak, mimo że nie akceptowałam większości zachowań bohaterów, zżyłam się z nimi i zrozumiałam, skąd bierze się ich bunt. • Myślę, że mój ostatecznie pozytywny odbiór tej książki wynika również z pokoleniowego pokrewieństwa z autorem. Łatwo było mi zrozumieć doświadczenie ludzi, którzy po rozpadzie pewnych trwałych światów musieli na nowo budować swoją tożsamość. Nieobce jest mi także doświadczenie życia trochę z boku – nawet jeśli ta odrębność istnieje przede wszystkim w świadomości. • Poza tą psychologiczną bliskością tekst Vojnovicia okazał się dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy o współczesnych relacjach między narodami byłej Jugosławii. Wiem chociażby to, kim są Janezi, a kim czefurzy ;) • Bardzo spodobał mi się również pomysł na tytuły rozdziałów. Są jak pytania dziecka próbującego zrozumieć, dlaczego świat działa właśnie tak, a nie inaczej. Mnie przywodziły na myśl stare dowcipy rozpoczynające się od pytania: „Dlaczego...?”, z odpowiedzią, która miała wszystko wyjaśnić. U Vojnovicia odpowiedzi nie zawsze są prześmiewcze, ale niemal zawsze przygnębiające lub tragikomiczne. • Po lekturze zostawiam więc kilka z tych pytań – jako najlepszą zachętę do sięgnięcia po tę książkę: • Dlaczego komunizm jeszcze nie wymarł? • Dlaczego czefurzy nie rozmawiają o seksie? • Dlaczego nazywam się Marko? • Dlaczego wszyscy mają cię kompletnie w dupie? • Dlaczego Bośnia nie jest dla czefurów?

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo