• W „Na północ” wszystko zaczyna się od fok na estońskim Bałtyku, a kończy w polskiej stacji badawczej na Spitsbergenie. Kończy pozornie, bo autor zapowiada jeszcze dwa tomy arktycznych „przygód”. • Nie jest to jednak książka ani przygodowa, ani naukowa. Są to dość refleksyjne i nostalgiczne wspomnienia trapera, okraszone informacjami o miejscach, w których przebywał, o żyjących — bądź już wymarłych — gatunkach zwierząt arktycznych oraz o ludziach spotkanych na arktycznej drodze. A że akcja rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, jest i sporo smaczków związanych z tamtą epoką. • Mnie, arktycznej laiczce ze szkolną wiedzą o biegunie północnym i jego otoczeniu, lektura ta bardzo przypadła do gustu, i do serca. • To, co we mnie zostało po tej lekturze: • - Smutna i tragiczna historia zagłady alki olbrzymiej. • - Puffiny - „takie papugi, co przebrały się za pingwiny” • - „Noc jest wtedy jak się śpi. A jak się nie śpi to jest dzień”. • - Wajrak i niedźwiedź - „mrożąca krew w żyłach” opowieść. • - Deszcz nurzyków. • - Wzruszająca i łapiąca za serce historia przychatkowej rodziny nurzyków. • Arktyka wydaje się bardzo krucha - te słowa o Arktyce przykuły moją uwagę, zostały ze mną do końca lektury i wydaje mi się, że będą ze mną jeszcze długo.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo