• „Rzeka lodu” Ariel Lawhon to powieść zachwycająca surowym klimatem osie­mnas­towi­eczn­ego Maine, a jej prawdziwym sercem jest Martha Ballard. To jedna z najlepiej napisanych kobiecych bohaterek, z jakimi spotkałam się w literaturze w ostatnim czasie. Martha – autentyczna postać, lokalna akuszerka i uzdrowicielka – ujęła mnie swoją niesamowitą dojrzałością, mądrością i wewnętrzną siłą. W świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie kobiecy głos jest systemowo uciszany, Martha nie boi się walczyć o prawdę i sprawiedliwość dla ofiar przemocy. Urzekło mnie to, jak autorka połączyła jej niezłomność z ogromną empatią oraz zwykłą, ludzką codziennością żony i matki. Sama intryga kryminalna wokół wyciągniętych z zamarzniętej rzeki zwłok jest świetnie skrojona, a plastyczne opisy sprawiają, że podczas lektury niemal fizycznie odczuwa się przenikliwy chłód. Jednak to właśnie Martha, jej upór, profesjonalizm i cicha solidarność z innymi kobietami niosą tę historię i nie pozwalają odłożyć książki choćby na moment.
  • W stosunku do książki przewija się często zarzut, że główna bohaterka jest przedstawiona zbyt idealistycznie, bez skazy. Coś w tym jest (mi nie przeszkadzało), ale i tak książkę czyta się bardzo przyjemnie.
  • Bardzo ciekawa postać, ale czytanie jset uciążliwe. Ilość lukru wylana na bohaterkę jest trudna do zniesienia. Zamiast kobiety z krwi i kości, mamy heroinę, która ma się nijak do ludzkiej natury. Nieczytalne .

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo