Recenzje dla:
Nędznicy/ Victor Hugo
-
Cóż to był za powrót! Na pewno wart poświęcenia czterech tygodni i ponad pięćdziesięciu godzin słuchania. A interpretacja Marka Walczaka - najwyższej próby. • Ile myśli, spostrzeżeń, emocji i wzruszeń, zżymań też. • Piękno i wielkość tej literatury tkwią w szczegółach, w dbałości o detale i w budowaniu scenerii. • Czegóż w tym arcydziele nie ma! Toż to synkretyzm w swojej klasycznej postaci. Jest wielka historia i jej wielcy bohaterowie, poruszone są problemy społeczne, ideowo-filozoficzne i obyczajowe, i wtedy na tym wielobarwnym tle jawi się cała paleta różnobarwnych postaci, ich charakterów, postaw i poczynań. Rozdział o kanalizacji Paryża brzmiał jak reportaż, a znowu rozprawa o wprowadzeniu żargonu do literatury, jak językoznawczy referat. Szczegółowa historia i dzieje klasztoru Petit Picpus wspaniale nałożyły się na opowieść o klasztorze w La Ràpita z „Agonii dźwięków”, czytanej przeze mnie, przez przypadek, równolegle. • We wczesnej młodości te filozoficzne i społeczno-historyczne wtręty czytałam jak za karę, bo ciekawiły mnie przede wszystkim losy głównych bohaterów, teraz jednak doceniłam właśnie te odautorskie rozważania. • Moją ulubioną postacią zdecydowanie jest Gavroche. Mimo że jego dobroć i szczerość intencji, dodatkowo skontrastowane z zachowaniem ojca i matki, są mocno wyidealizowane, to jednocześnie są bardzo budujące i wzruszające. • Uwielbiam właścicielkę szynku „Korynt” – kobietę z brodą i jej pomocnice, które niestety, mimo że brzydkie, nie mogły brzydotą przewyższyć chlebodawczyni. • Naprawdę warto było, po tych ponad dwudziestu latach, wrócić do „Nędzników”. • Partykuła „bądź co bądź” jeszcze długo będzie przywodzić mi na myśl to dzieło Hugo. Tłumaczka była chyba jej fanką. • I jeszcze na koniec konkluzja: czy Paryż, czy Warszawa, czy XIX, czy XX wiek, nastroje powstańców zawsze te same.