Recenzje dla:
Vaim/ Jon Fosse
-
Czytasz, a czas zwalnia. Zanika całkowicie. Zablokowane wskazówki zegara tkwią w jednym miejscu i odnosisz wrażenie, że go po prostu nie ma. Choć może jest, ale go nie słychać. On pewnie nie słyszy, bo od jakiegoś czasu już nie jest sam. Jest i ona, wszędzie, I pewnie ona nastawia zegarek choć nie wie tego do końca, bo czasem gubi się. Gubi w myślach, w czasie i w sobie. Bo było kiedyś cicho. Odkąd odeszli rodzice, został tu sam. Kiedyś był sam, radził sobie, wszystko miał. Miał i czasem myśli o niej, o miłości sprzed lat. Miłości nieco dziwnej, bo zauroczenie zdusiło w nim słowa i ona zniknęła. Z dnia na dzień. • Mówili, że wyjechała w inne miasto. • Że ma męża. • Że tu nie wróci. • Że ma swoje życie. • Ale wróciła. Przypłynęła z nim. Miała ukrytą walizkę, wyjęła ją szybko i przeniosła na pokład jego łodzi. i kazała odpływać szybko, w ciemności nocy. Bo mąż miał wrócić, a ona przecież uciekała z nim. Uciekała łajbą swojego imienia. Eline na pokładzie Eline... • Zmienia się atmosfera się życie jej i jego. I przyjaciela, co czasem go odwiedzał też. Obecność Eline wszystko zmieniła. Nawet zapachy. I hałas. Ale czy to było dobre? Czy ona teraz, po tylu latach i tylu wspomnieniach, była tą samą? • Gada, rządzi. Robi, krząta się, zmienia. Zmienia dom - cały. To, co było znika, a pojawia się nowe. I Jatgeir nie wie, czy to jest ładne. Nic nie wie, bo ten jego dom, choć jest nadal ten sam, to już nie przypomina go całkowicie. Sam Jatgeir już siebie nie przypomina. • Ale prócz niej jest i jego starość. • I jest śmierć, co puka drzwi jego najlepszego - i jedynego - przyjaciela. Puka i znika, jak i Jatgeir. • Więc zjawia się inny mężczyzna. Frank. Jej mąż, ciągle mąż, choć byli długo daleko od siebie. I musi w tym domu pomieszkać trochę, z nią. Bo ona tak chce, a on nic nie mówi. Pakuje kilka rupieci, zamyka swój dotychczasowy dom i przypływa do nowego. Do domu Jatgeira. • Pamięć jest jakaś dziwna. Więcej się wie o przeszłości i zaprzeszłości. Pamięta się wszystko z dawnych lat, ale to, co teraz, to jakieś ulotne. Codzienność nawlekana na ogniwa różańca. Codzienność bez zaskoczeń, bez zmian, bez dziwności. Jest pobudka i kładzenie się na noc, a pomiędzy rozpięta pajęczyna dnia. Mijają tygodnie, ciało się starzeje, opada, zbliża się ku ziemi... • Fosse stworzył monolog starości. Monolog umysłu i domysłów. To makata wspomnień i radości sprzed lat. To stare obrazy życia, które z perspektywy lat wydaje się być obcym mi. Jakby wymykało się pojęciu wszelakiemu. Pokładać wiarę w pamięć? W starość? Czy w nic? Pamięć zapisuje chwile, a one jedna po drugiej wymykają się ułożeniu. Są jak migawki. • Fosse staje się mistrzem pióra, słów, ujęć. Staje się kreatorem czegoś, co się wymyka, a co resztkami daje się uchwycić i zapleść. Fosse to mistrz, który pisze o człowieku. O jego w tym świecie zagubieniu, strachu, o jego utraconych momentach i słowach, które nigdy nie padły. • Fosse to zaklinacz czasu. • agaKUSIczyta