• Thriller thrillerem, ale fantastyka, z którą mamy do czynienia w powieści „Domofon” mnie wprost powaliła na kolana… Nie jestem w stanie tego zaakceptować, bo zwyczajnie nie lubię, nie znoszę, nienawidzę aż tak odrealnionej fabuły. Jak będę miała ochotę na spotkanie z zupełną fikcją literacką to sięgnę po Tolkiena, Martina, Sapkowskiego, albo coś w tym właśnie guście… A wszystko tak interesująco się zapowiadało. Warszawa, zwykłe osiedle, trochę psychodeliczni lokatorzy, pierwszy śmiertelny niby-wypadek i nagle BACH!!! Co takiego? Istna katastrofa. Początkowo książka ta tchnęła nieco klimatem z powieści S. Kinga. Jednak im dalej, tym gorzej. Dobrze, że wiem na co przynajmniej Miłoszewskiego stać, bo „Domofon” przeczytałam jako ostatnią jego powieść w przeciwnym wypadku byłoby to moje jedyne spotkanie z tym polskim pisarzem…Cóż tym razem bardzo się zawiodłam lekturą. Wolę jak coś przeraża, ale w granicach zdrowego rozsądku, zahaczając o świat realny, a nie jakąś totalną ułudę. Uspr­awie­dliw­ieni­em dla tej pozycji może być jedynie to, że rzeczywiście jest to książka, którą czyta się w mgnieniu oka. To wszystko, co mam do dodania na jej temat.
    +2 trafna
  • Znakomity. Ktoś porównał go z Lśnieniem Kinga, ale ja uważam, że ta powieść jest o niebo lepsza od Lśnienia.
  • Historia, która na długa zapada w pamięć. Do tego dobrze napisana.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo