Recenzje dla:
Najada/ Zyta Oryszyn
-
Świetna, kameralna literatura, którą bardziej się odczuwa niż opowiada. I, według mnie, trafnie ujęła to w posłowiu Inga Iwasiów - „Nikt niczego nie opowiada do końca. Część odczuć wyrażana jest przez sensualne skojarzenia”. • Uhonorowanie „Najady” Nagrodą im. Wilhelma Macha wydaje mi się symbolicznie bardzo trafne. Czytając książkę Oryszyn, dostrzegałam bowiem pewne pokrewieństwo między bohaterami Oryszyn a postaciami z Machowego „Życia dużego i małego”. Dziś Oryszyn niemal odruchowo zestawia się z Myśliwskim, a ja proponuję: zacznij od… Macha ;) • W obydwu utworach wieś nie jest tłem, ale miejscem uniwersalnych ludzkich doświadczeń. • Jakże przyjemnie było również odnaleźć w tym tekście wyraźne nawiązanie do piewcy „cudnych manowców” – w słowach: „i przebywszy te czarne, zwilgłe przestrzenie w jasne przestrzenie, w widoku nad widoki, w cudne manowce – jak mówi jeden wielki na ziemi, o tym największym na górze pisząc”. • Na zakończenie refleksja, która wydała mi się szczególnie interesująca: • „Bo człowiekowi potrzebne korzenie, żeby miał się czym żywić. Te korzenie – to dla każdego inne, my nie drzewa, tylko one mają jednakie korzenie. (…) A archeologowie po co ziemię przekopują, jak nie po to, by wkorzenić ludzi, by dać im pewność, że żyją od tysięcy lat, że wzięli się skąd trzeba, a nie ot tak sobie, nie wiadomo skąd. Tak to jest – filozofowie górą, a archeologowie dołem”.