• To, co chyba najbardziej lubię w tym cyklu to dwie linie czasowe. W Zieleni główna linia czasowa rozgrywa się w roku 2019, a w ramach retrospekcji cofamy się do roku 1989. Klimat końca lat 80-tych ciekawie oddany, choć dla mnie było tego za mało. Główny zarzut jaki mam do tej książki, jak i poprzednich tomów to fakt, że sprawca w całej powieści pojawia się marginalnie, przez co autorka nie daje czytelnikowi szans na prowadzenie w głowie własnego śledztwa i wytypowanie sprawcy. Czy w kolejnym tomie sprawcą będzie przypadkowy przechodzień, o którym autorka wspomni w dwóch zdaniach na jednej stronie? Rozumiem, że chodzi o to, by czytelnik nie domyślił się za szybko, ale w Czerwieni zostało to rozegrane zupełnie inaczej. Sprawca cały czas był z nami, niemal dmuchał nam w kark, dlatego jak dla mnie jest to do tej pory najlepsza część z całego cyklu. Zieleń miała spore szanse, by stać się drugą Czerwienią, ale rozwiązanie sprawy było dla mnie tak kuriazalne, że niestety obcinam jedną gwiazdkę. Poza tym zakończenie jest jakby nied­opow­iedz­iane­, urwane, niedokończone, ale być może jest to zabieg celowy. Wolałabym jednak wiedzieć, co ze sprawcą i jak potoczył się dalej wątek Beaty i Patryka

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo