• Autorka ewidentnie chciała pokazać w tej książce, że myśliwi nie są tacy źli i że wilki są "milusie", tylko robi to w sposób tak nie umiejętny, że myśliwi wychodzą na idiotów, a wilkom tak książka wręcz SZKODZI! • Pani Nożyńska-Demianiuk ewidentnie nie ma pojęcia ani o myślistwie, ani tym bardziej o wilkach! Wilki są w Polsce pod ochroną, myśliwy po znalezieniu martwego wilka z obrożą z nadajnikiem powinien powiadomić policję, zamiast tego ten fakt nie jest nigdzie zgłaszany. Na domiar złego pan Zbyszek postanawia zabierać młode wilka do siebie do domu, bo dzieci się ucieszą ze zwierzaczka (koleś zdaje sobie sprawę, że to wilk, a nie szczenię psa)! I to jest rzecz najbardziej SZKODLIWA! Nie należy dotykać, przenosić, ani tym bardziej zabierać szczeniąt wilków, bo po pierwsze odbiera im się szansę na to, że reszta watahy po nie wróci, a po drugie raz oswojony wilk nie może już NIGDY zostać wypuszczony na wolność!!! Oswojony wilk resztę życia powinien spędzić w specjalnych ośrodkach, które zajmują się takimi osobnikami. • Nie mogę nie wspomnieć o tym, że autorka nazywa w książce tytułową Perełkę takimi określeniami jak: "psina", "piesek", czy "dziki piesek". Na litość boską to, że psy wywodzą się od wilków nie sprawia, że można wilka nazywać w taki sposób. A stado wilków to wataha, a nie "plemię". • W dalszej części książki pojawia się drugi wilk Mati, którego autorka określa jako "przyjaciel z watahy". Otóż jeśli ten wilk faktycznie był członkiem watahy Perełki to z racji iż jej ojciec nie żyje to mógł być to wyłącznie jej brat, a nie przyjaciel. Wataha wilków to grupa rodzinna, która składa się z rodziców, nowonarodzonych szczeniąt i ich starszego rodzeństwa z poprzedniego roku. Ale po co poświęcać czas, żeby dowiedzieć się takich rzeczy, lepiej napisać głupoty, które ślina na język przyniesie. • Jedyną sensowną rzecz w całej książce, która brzmi: "Trzymacie wilka! I naraziłeś pan człowieka na nieb­ezpi­ecze­ństw­o! Zgłoszę sprawę na policję!" mówi kłusownik, który zabił ojca Perełki. I na tym, że powiedział coś mądrego się kończy, bo nic nigdzie nie zgłosił, dlaczego? Bo ludzie w tej książę to idioci. • A jak już poruszyłam temat głupoty postaci ludzkich. Na samym początku książki mały Staś wymyka się w nocy z domu, żeby zobaczyć polowanie, na które ojciec nie chciał go zabrać bo jest za mały. Ta sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, w końcu banda facetów chodziła z bronią po lesie. Co robi ojciec po znalezieniu syna i przywiezieniu go do domu? Rozmawia z nim jak głupie, niebezpieczne i nieo­dpow­iedz­ialn­e to było, daje mu szlaban, albo udziela jakiejkolwiek innej reprymendy, jak zrobiłby każdy myślący rodzic martwiący się o swoje dziecko? A gdzie tam! Ojciec stwierdza, że mały najadł się strachu i to wystarczy. Nic dziwnego, że pod koniec książki to córka ucieka do lasu, w końcu tatuś pokazał, że można zwiać z domu i nie ponieść żadnych konsekwencji. • W międzyczasie tata Zbyszek zaczyna randkować z jakąś bibliotekarką i kiedy przyprowadza ją do domu na kolację, żeby poznała jego dzieci Perełka rozszarpuje je sukienkę. Co ona robi? Zrywa z nim, bo jest kretynem, który mając dwójkę dzieci trzyma w domu wilka, dzwoni na policję albo po pomoc społeczną??? Oczywiście, że nie! Mówi tylko, że będzie musiała oddać sukienkę do skrócenia. • Pominę fakt, że koleś nie umie nic ugotować , więc posiłki gotuje im jego matka, które to później jego córka musi odgrzewać (a jednak wspomniałam). Wspomniałam o babci dzieci, jak można się już domyśli ona również w żaden sposób nie reaguje, że z jego synem i wnukami mieszka wilk! • Podsumowując z tej książki dowiadujemy się, że można zabrać wilcze szczenię z lasu, oswoić je, a gdy zacznie sprawiać problemy (np. gryźć ludzi) wypuścić oswojonego wilka do lasu i nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji. Dowiadujemy się również, że samotni ojcowie to skrajnie nieo­dpow­iedz­ialn­i kretyni, którym powinno się zabrać dzieci dla ich własnego dobra.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo