• Pożywna, nieciężka lektura, igraszka rozrywki z wiedzą. • To moje pierwsze spotkanie z twórczoscią Hanny Krall (przynajmniej pierwsze świadome z imienia i nazwiska); dotychczas była dla mnie znajomym nieznajomym, ikoną polskiego reportażu, o której wiedziałam tylko, że jest. Sięgnęłam więc po "Smutek ryb", wybierając tę książkę na lekturę ze względu na autorkę. I na tytuł, bardzo sugestywny. Nic więcej o tej pozycji nie wiedziałam. • Okazało się, że książka nie jest tym, za co ją pochopnie wzięłam; to miłe zaskoczenie, zważywczy na fakt, że spodziewałam się ciężkiego reportażu, może o losach zwierząt, a może o mniej dosłownie określonym tytułem cierpieniu innych. Zamiast tego miałam popołudnie spędzone z naprawdę wciągającym zbiorem króciutkich wywiadów z wykształconymi osobami różnych profesji. • Motywem przewodnim rozmów zawsze była ryba. Dosłowna, metaforyczna, symboliczna - ale ryba. Autorka nie pozwalała sobie i rozmówcom nawet na najdrobniejszy dryf rozmowy w inną stronę. Ryby wracały jak bumerang za każdym razem, gdy wywiadowi groziło to, że jednak o nich nie będzie - i przywoływane były w sposób nieraz bardzo bezpośredni. Potencjalne wątki poboczne Hanna Krall ucinała w sposób kategoryczny i bezpardonowy - momentami nawet miałam wrażenie, że ocierający się o swoistą niegrzeczność. Dzięki temu jednak prawdopodobnie rozmowy te były tak wartkie, interesujące i... mieściły się w wydzielonej rubryce w czasopiśmie wędkarskim, w którym były publikowane. • "Hanna Krall i ryby? Zaskakujące połączenie. A jednak!" - pisze we wstępie do "Smutku ryb" Mariusz Szczygieł. No więc i ja byłam zaskoczona, choć dzięki temu wstępowi właśnie dowiedziałam się, jak to z tą współpracą z wędkarskim czasopismem było. Poznając konktekst można czytać książkę w zupełnie inny sposób. I rozumieć w zupełnie inny sposób. Ale wcale nie trzeba. Bo nade wszystko jest o rybie.
  • Po 37 latach możemy przeczytać wywiady Hanny Krall zebrane w książce Smutek ryb. W 1983 r. reporterka zainaugurowała rubrykę o takim właśnie tytule w miesięczniku Wiadomości Wędkarskie. W ten sposób • pismo dla wędkarzy postanowiło pomóc uznanej autorce. W tym periodyku pisarka mogła publikować bez cenzury, bo – jak można przeczytać na obwolucie książki – w końcu trudno pisać wywrotowe treści, pisząc o rybach. A jednak… Tylko prawdziwy talent mógł sobie poradzić z tym zadaniem. W rezultacie powstały doskonałe wywiady. Wśród zaproszonych rozmówców znalazł się m.in. socjolog Jerzy Szacki, który opowiada, że nie ma człowieka bez ryby, natomiast jest dużo ryb bez ludzi. W kolejnej odsłonie reporterka rozmawia z historyczką literatury Hanną Kirchner, która mówi, że nie tylko mężczyźni (np. Melville, Conrad, Hemingway) pisali o rybach, ale też Zofi a Nałkowska opisywała np. ból • zabijanej ryby. Zadawała pytania także astrologowi Markowi Burskiemu, • który zdradza cechy charakteru osób spod znaku Ryb. Hanna Krall nakłoniła do rozmów o rybach wiele wybitnych postaci. W ten sposób reporterka ukazała absurdy systemu, w którym przyszło jej żyć. Sądzę, że niejeden czytelnik będzie zaskoczony, że tak ciekawie można dyskutować o rybach. • Ludmiła Guzowska

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo