Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
za dużo logicznych niekonsekwencji w zakończeniu (nie chcę tu wpisać spoliera, więc więcej nie mogę napisać, szkoda, bo książka miała potencjał.
-
To nie jest romantasy, tylko erotyk z silnymi akcentami S-M. Sztampowa fabuła, główny bohater gardzi i pomiata główną bohaterką, która pomimo tego ślini się ciągle na jego widok, bo to takie ciacho! • Dialogi między nimi pełne są przekleństw i wulgaryzmów. • Ale to nie koniec defektów tej książki - pełno jest tu nonsensownych pomysłów typu - osobiści rycerze królowej czołgają się (bo w upale w zbroi płytowej nie da się inaczej) do dzielnicy biedoty, szukając złodziejki. Serio, kolesie z ograniczoną ruchomością i złotymi (sic!) zbrojami wbijają do dzielnicy biedoty, zamiast wysłania czegoś w rodzaju straży miejskiej. • Dla mnie zdecydowanie wygrywa ona też w kategorii "biologicznej bzdury roku". Autorko, nawet jeśli nie chcesz korzystać ze sztucznej inteligencji, to wystarczy wyszukiwanie w Google, żeby się dowiedzieć, że żaden dorosły człowiek nie przeżyje na niecałej szklance wody dziennie, nawet w klimacie umiarkowanym. • Zupełną zagadką zostaje dla mnie brak tłumaczenia tytułu - Quicksilver to zwyczjnie rtęć, i nie jest tu nazwą własną np świata lub bohatera. • Najgorsze, co czytałam na przestrzeni 5 lat.
-
Trzyma poziom, warto jednak pamiętać, że te opowiadania były już publikowane przez SQN w ramach e-booków dla WOŚP.
-
Przyznaję, jak naiwne dziecię dałam się nabrać na clickbaitowy polski tytuł i wypożyczyłam tę książkę w oczekiwaniu, • że poznam nowe informacje na temat wkładu kobiet w naukę i sztukę, który był ukrywany lub zaprzeczany. Chociaż w tej książce jest podane parę przykładów czegoś takiego, są w większości podane ogólnikowo, • a argumentacja nierzadko bywa na poziomie "Kopernik była kobietą" ;-) • Wyjątki to np. casus Rosamund Franklin. • Natomiast zupełnie niepotrzebnie autorka opisuje trudności osób LGBTQ teraz i w przeszłości, bez związku z głównymi • zagadnieniami w książce. Dodatkowo rozpisuje się o własnych trudnościach w robieniu kariery jako kobieta i lesbijka - • żenadometr wywalił na 10! • Odniosłam wrażenie, że usiłuje przypisać sobie status "osoby uciskanej" zamiast zabrać się do rzetelnego, dziennikarskiego poszukiwania informacji. Odradzam tę lekturę.
-
Po przeczytaniu mam bardzo mieszane odczucia. Niewątpliwie książka porusza bardzo ważne zagadnienie postępującego • rozwarstwienia majątkowego. Autorzy analizują też wiele aspektów ekonomicznych tej sytuacji, pisząc w sposób prosty • (niekiedy nawet zbyt uproszczony) o skomplikowanych zagadnieniach.Zabrakło mi trochę obszerniejszej analizy • negatywnych skutków tego rozwarstwienia dla całego społeczeństwa. Utrata potencjalnych talentów i innowacji to tylko • jeden z nich, i to nawet nie najbardziej bezpośredni. Przecież ludzie zbyt biedni nie kupią zbyt wielu towarów i • usług, przez co ucierpią te branże i spadnie zatrudnienie w nich. Napędza to błędne koło zubożenia całego • społeczeństwa. • Jednak największy problem leży w tym, że podając recepty na poprawę sytuacji, autorzy totalnie ignorują wnioski, • przedstawione wcześniej. Przykładowo, proponują opodatkowanie spadków po najbliższej rodzinie, co znowu najsilniej • uderzyłoby w osoby niezamożne, bogaci mają środki i wiedzę, żeby tego podatku uniknąć - np. tzw. fundacje rodzinne, • wcześniej zaś wspominali o tym, jak milionerom łatwo jest unikać nakładanych podatków. • No i największy minus tej książki - zupełne zignorowanie psychologii podejmowania decyzji ekonomicznych. Rozumiem, że • autorzy nie posiadają takiej wiedzy, ale chyba można było dokooptować do zespołu fachowca-psychologa?