W powieści Lato, które się zaczyna Sílvia Soler snuje opowieść o pokoleniach, tradycji i nieuchronnych zmianach, jakie niesie ze sobą czas. To saga o dwóch rodzinach, Reigów i Balartów, których losy splatają się przez ponad pół wieku w malowniczym krajobrazie katalońskiego miasteczka. Moja ocena to 6/10 – to książka poprawna, pełna ciepła i nostalgii, ale jednocześnie pozbawiona pazura, który wyróżniłby ją na tle dziesiątek podobnych historii obyczajowych. Śródziemnomorska celebra życia Największym atutem książki jest jej klimat. Soler po mistrzowsku maluje obrazy katalońskiego lata, zapach sosen, smak lokalnych potraw i specyficzną atmosferę fiesty świętego Jana. To właśnie ta noc, przesilenie letnie, stanowi klamrę kompozycyjną powieści. Autorka pokazuje, jak rytuały – wspólne kolacje, toasty i powtarzalne gesty – budują tożsamość wspólnoty. Dla czytelnika szukającego literackiego eskapizmu, Lato, które się zaczyna będzie jak ciepły, letni wieczór. Relacje między bohaterami, zwłaszcza między dwiema przyjaciółkami – Júlią i Andreu – są opisane z dużą wrażliwością. Soler potrafi uchwycić niuanse miłości, która dojrzewa, zmienia się i czasem boli, nie tracąc przy tym na autentyczności. Głównym problemem powieści jest jej przewidywalność. Fabuła toczy się niespiesznym rytmem, co samo w sobie nie jest wadą, jednak brakuje tu momentów zaskoczenia czy głębszej psychologicznej analizy, która wykraczałaby poza schematy znane z literatury popularnej. Bohaterowie, choć sympatyczni, bywają jednowymiarowi – ich dylematy są bezpieczne, a reakcje łatwe do odgadnięcia. Narracja momentami wpada w ton nieco zbyt sentymentalny. Autorka tak bardzo chce podkreślić magię chwil i wagę rodzinnych więzi, że ociera się o literacką „cukierkowość”. Dla czytelników preferujących bardziej surowy lub nowoczesny styl, ta nadmierna dbałość o estetykę i emocjonalne ciepło może okazać się nużąca. Brakuje tu również silniejszego tła społecznego czy politycznego, które Lato, które się zaczyna to solidna, rzemieślnicza praca, która idealnie nadaje się na wakacyjną lekturę. To książka o tym, że choć życie bywa trudne, a bliscy odchodzą, pewne wartości pozostają niezmienne. Ocena 6/10 odzwierciedla fakt, że jest to pozycja „dobra, ale nic ponadto”. Soler dostarcza przyjemnych wzruszeń i pięknych opisów, ale nie oferuje intelektualnego wyzwania ani emocjonalnego wstrząsu. To bezpieczna przystań dla fanów sag rodzinnych, którzy chcą na chwilę zanurzyć się w słońcu Katalonii i poczuć kojącą moc tradycji, nawet jeśli po zamknięciu książki historia dość szybko wyparuje z pamięci.