1 - 5 / 1498467
Zdradzeni
Autor:
Edyta Żemła
Nie jesteśmy mordercami, tylko żołnierzami - powtarzali podczas śledztwa oskarżeni o ludobójstwo żołnierze.Jednak śledczy już˙ wtedy, bez wyroku sądu, wiedzieli swoje. Nie słuchali wyjaśnień??. Nie chcieli zrozumieć??, co chcą im przekazać?? żołnierze, gdy opowiadają o wojnie partyzanckiej, talibach, niesprawnym sprzęcie, który dostali, braku rozpoznania wywiadowczego. Mur niechęci po stronie zespołu wojskowych prokuratorów stawał się? coraz grubszy. A żołnierze znaleźli się w pułapce, która? jeszcze w Afganistanie zastawiły na nich służby. Po trwającym wiele lat procesie sąd wreszcie uznał, że ostrzał afgańskiej wioski to był tragiczny w skutkach wypadek, nikt celowo nie chciał zabić mieszkańców małej afgańskiej osady.Żołnierzy rzucono na pożarcie politycznej machiny po to, by ukryć?? niekompetencje? i błędy decydentów.
literatura
literatura stosowana
Cynkowi chłopcy
Autor:
Swietłana Aleksijewicz

Od 1979 do 1989 roku w czasie interwencji radzieckiej życie straciło co najmniej kilkaset tysięcy Afgańczyków, a kilkadziesiąt tysięcy radzieckich żołnierzy poniosło śmierć lub zostało rannych. Wyjeżdżali, by zostać bohaterami. Do kraju wracali jako bankruci – bez nóg, bez rąk, z koszmarami, które miały ich nigdy nie opuścić. Niektórzy wracali w cynkowych trumnach. Z opowieści weteranów, pielęgniarek, matek i żon „afgańców” wyłania się wstrząsający obraz niepotrzebnej wojny; wśród zapierających dech w piersiach afgańskich krajobrazów rozgrywają się ludzkie dramaty, a odwaga i braterstwo przeplatają się z niegodziwością i okrucieństwem. Po publikacji książki Aleksijewicz została pozwana za znieważenie honoru i godności żołnierzy walczących w Afganistanie.

"Kogo obchodzi dziś radziecki Afganistan? Nie zapominajmy, że po Rosjanach weszli tam nasi sojusznicy Amerykanie. My też mieliśmy naszych chłopców w Nangar Chel. „Zapomnienie jest […] formą kłamstwa”. Tu oprawcami są Rosjanie, karmieni literaturą i wódką. „Ale wszyscy jesteśmy winni, wszyscy uczestniczyliśmy w tym kłamstwie” – mówi autorka. I jeszcze: na wojnie zawsze wszyscy jesteśmy ofiarami." Maria Wiernikowska

literatura
literatura stosowana
Sarajewo
Podtytuł:
rany są nadal zbyt głębokie
Autor:
Hervé Ghesquière
Hervé Ghesquière, francuski korespondent wojenny zawsze dociera do serca konfliktu. Kiedy w 1992 roku relacjonował wydarzenia z ogarniętej wojną Jugosławii był świadkiem makabrycznych wydarzeń, które odcisnęły na nim niezatarte piętno.Po dwudziestu latach powraca do Bośni, by z właściwą sobie dziennikarską dociekliwością badać, co tak naprawdę się wydarzyło i przewidzieć, jaka przyszłość czeka ten kraj. Przemierza cały region rozmawiając z Muzułmanami bośniackimi, Serbami i Chorwatami, by zrozumieć, jak dziś radzą sobie z przeszłością. Ghesquière nie ukrywa emocjonalnego zaangażowania w historie swoich rozmówców, relacjonuje je tak, jakby rozgrywały się na naszych oczach. Sugestywne opisy miast i miasteczek Bośni i Hercegowiny przeplatają się z opowieściami ludzi uwikłanych w historię konfliktu.Autor szuka odpowiedzi na pytanie czy jest możliwe pokojowe współistnienie trzech narodów, które dwie dekady temu dopuszczały się wzajemnych okrucieństw i najgorszych zbrodni. Wskazuje tlący się ciągle nacjonalizm i radykalizm religijny jako zagrożenie dla tego młodego państwa. Sarajewo. Rany są nadal zbyt głębokie to reporterski zapis podróży, dotykający wciąż jeszcze bolących miejsc, niewygodnych prawd i przemilczanych faktów. Dzięki tej książce możemy je odkryć i zrozumieć.HERVÉ GHESQUIÈRE (ur. w 1963 r., zm. 2017) pracował jako korespondent wojenny dla France 2. Relacjonował wiele konfliktów, między innymi w byłej Jugosławii, Kambodży, Rwandzie, Irlandii Północnej, Iraku i Afganistanie. Obecnie pracuje dla programu Envoyé spécial.
W 2009 roku jako jeden z dwóch francuskich dziennikarzy został porwany przez talibów w Afganistanie i spędził w niewoli prawie półtora roku. Na bazie przeżyć z tamtego okresu w 2012 roku wydał opowiadanie zatytułowane 547 Jours. Jego dziadkowie byli polskimi emigrantami, a matka Janina Jankowiak urodziła się w okolicach Poznania. Od 1992 roku wielokrotnie bywał w Polsce jako dziennikarz i podróżował po całym kraju.
Zmarł w lipcu 2017 r.
Fragment:„Zastanawiam się, jakie sekrety skrywają dusze tych mężczyzn. Czy widzieli zbrodnie wojenne, czy sami w nich uczestniczyli? Czy byli świadkami lub sprawcami czystki etnicznej? Zastanawia mnie to ciągłe zaprzeczanie i deformowanie przeszłości, zarówno w Fočy, jak i w Bratunacu. Bez wątpienia w tym konflikcie nic nie jest tylko białe albo tylko czarne, bo do wojny, jak do tanga, trzeba dwojga. Długie, szczegółowe śledztwa doprowadziły jednak do ujawnienia bezsprzecznych faktów, okrucieństw i masakr na wielką skalę. Tymczasem ponad dwadzieścia lat po wojnie mam do czynienia z milczeniem albo, co gorsza, z kłamstwem.Po trzecim kieliszku śliwowicy szykuję się do wyjścia, kiedy Srđan rzuca:− Możliwe, że będzie nowa wojna. Bałkany są beczką prochu, a Muzułmanie czują się tu bardziej tureccy niż Turcy.Podmuch świeżego powietrza z ulicy chłoszcze moją twarz i budzi neurony uśpione alkoholem i papierosowym dymem. Myślę o zdaniu mówiącym o zagrożeniu i wyobrażam sobie, że każdego dnia tych dwóch czetników wraz z grupką kolegów snuje w tym zadymionym biurze wojenne opowieści.Przyszłość nie rysuje się różowo”.
literatura
literatura stosowana
Samotność Portugalczyka
Autor:
Iza Klementowska
Kto rządził wádomu António deáOliveiry Salazara, dlaczego Joao Soares został tylko wápiżamie, coásłychać wewnątrz fortu wáCaxias, kogo Eryk zabiera zeásobą doáAngoli, dlaczego Kinkas spędzał całe dnie naácmentarzu, aádom Rui przypominał pomnik? Losy Portugalczyków toátylko pretekst, byásię przyjrzeć świadomemu lub nie, chcianemu lub nie, warunkowemu lub nie odosobnieniu. Toánie Portugalia pięknych wybrzeży iáfado, lecz Portugalia podsłuchów, cieni naáścianie, niepewności iániespełnionych obietnic. ToáPortugalia okrojona záterytorium iádumy. "Każdy kraj ma swoją turystyczną sztampę. Portugalię też da się sprowadzić do paru słów, które zna każdy turysta: porto, fado, saudade. Tyle powinno turyście wystarczyć. Ale co, gdy pojawia się pragnienie zrozumienia tego, co do tej pory było niezrozumiałe? Dlaczego Portugalczycy wiecznie muszą za czymś tęsknić? Jak Portugalia radzi sobie z postkolonialnymi wyrzutami sumienia? Jak portugalskie feministki uczyły się mówić "orgazm" i dlaczego doprowadziło to cały kraj do wrzenia? I co to właściwie znaczy, być czarnoskórym Portugalczykiem? Iza Klementowska napisała czuły przewodnik po portugalskiej duszy. Pokazuje Portugalię niczym na płytkach azulejos - każdy czytelnik może sam ułożyć sobie panoramę. Od imperium do peryferiów, od potęgi do kryzysu, od portugalskiej pychy do tęsknoty za dawną świetnością. Klementowska maluje obrazy Portugalii z wielką wrażliwością, przy okazji pokazując, na czym polega zmęczenie Starego Kontynentu." Małgorzata Rejmer. "Portugalia z reportaży Klementowskiej jest jak opisywany przez nią skatowany więzień polityczny Salazara: tkwiący w letargu, choć żywy. Kilka wieków kolonializmu i kilka dekad dyktatury to lepszy klucz do portugalskiej duszy niż smutek fado. O tym jest ta piękna i mocna książka." Juliusz Kurkiewicz.
literatura
literatura stosowana
Seksmisja i inne moje misje
Autor:
Olgierd Łukaszewicz

W dzieciństwie nazywano go Marysieńką, bo „w rodzinie było zapotrzebowanie na dziewczynkę”. Dla milionów widzów — nie tylko w Polsce — na zawsze pozostanie Albercikiem. Seksmisja i inne moje misje to niezwykła, barwna opowieść autobiograficzna Olgierda Łukaszewicza — harcerza, ministranta, wybitnego aktora teatralnego i filmowego, duchowego Ślązaka, wieloletniego prezesa ZASP.

Stanisław z Brzeziny Andrzeja Wajdy, Józef Odrowąż z Wiernej rzeki Tadeusza Chmielewskiego, Gabriel Basista z Soli ziemi czarnej i Jaś z Perły w koronie Kazimierza Kutza, Porucznik Kiekeritz z Lekcji martwego języka i wreszcie Emil Fieldorf z Generała Nila Ryszarda Bugajskiego… Obchodzący właśnie 70. urodziny aktor na deskach polskich i zagranicznych teatrów oraz planach filmowych i telewizyjnych produkcji stworzył niezliczone, często wybitne kreacje. Kiedy zaczęła się ta fascynacja? Oczywiście w szkole, gdzie utworzył Kabarecik Takie Coś: „mówiłem monolog, który mi zasugerował mój starszy brat – a była to analiza wiersza o kotku, który stłukł jajeczko. Nie wiedząc, że się naśmiewam z jakiejś linii politycznej, wzbudzałem tym monologiem gromki śmiech” — przyznaje nasz bohater w rozmowie z Tomaszem Miłkowskim.

Upodobanie do kreowania rzeczywistości od zawsze dzielił z bratem bliźniakiem, Jerzym, później doskonałym operatorem i reżyserem, z którym po latach spotkali się na planie Seksmisji. Satyra Juliusza Machulskiego była dla nich przełomem. Jerzy wprowadził nowe oświetlenie, zwycięsko walczył z raczkującą wówczas techniką. Olgierd zaś — choć zawsze „ten drugi” obok kutego na cztery nogi Maksia, granego przez Jerzego Stuhra — stał się idolem „we wszystkich Demoludach”.

„Zostałem rozpoznany nawet na plaży nudystów w Bułgarii. Niedawno, kiedy byłem na festiwalu w Czechach, aż siedem minut poświęcono „wizycie Albercika” w głównych wiadomościach telewizyjnych. Także w Związku Radzieckim okrojona wersja Nowych Amazonek zawojowała wielomilionową publiczność”.

A był to zaledwie półmetek ekscytującego życia i kariery twórczej Olgierda Łukaszewicza, opisanych w tej niezwykłej książce.

literatura
literatura stosowana
1 - 5 / 1498467
Biblioteki
Lokalizacja

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo