Dzieci księży:

nasza wspólna tajemnica

Autor:
Marta Abramowicz
Wydawcy:
Wydawnictwo Krytyki Politycznej (2018)
Legimi (2018)
ISBN:
978-83-65853-79-0, 978-83-65853-80-6
978-83-65853-97-4
Autotagi:
beletrystyka
dokumenty elektroniczne
druk
e-booki
książki
literatura faktu, eseje, publicystyka
4.2 (5 głosów)

Ludzie znają dzieci księży. Znają ich matki i ojców. Ale o tym się głośno nie rozmawia. Niektórzy mówią - tabu. Inni - hańba. Nikt nie zagadnie takiej matki, jak się czuje, nie doradzi, nie pocieszy. Synów i córek księży nikt nie wysłucha, nie zapyta o ojca, nie powie dobrego słowa. Czasem ktoś rzuci kąśliwy żart, który przypomni im, że wszyscy wiedzą. Bo ludzie rzadko kiedy coś mówią w oczy, ale chętnie za plecami. Dzieci księży i ich matki żyją w bańce samotności. Otoczeni plotkami, w cieniu tajemnicy. Wszyscy wiedzą, że księża nie przestrzegają celibatu. Jest to wiedza tak powszechna, że nie wywołuje ani zdziwienia, ani zgorszenia. Tak po prostu jest. To historie o sąsiadkach, ciotkach, kuzynach i kolegach. Ale o tym się nie mówi. Po co to nagłaśniać. Nie wchodzić z butami. Przecież nie zapytam. Nie moja sprawa. Milczą wierzący, milczą ateiści. Wszyscy zgodnie podtrzymują system. Dlaczego nikt nie przerwie milczenia? Dlaczego matki są odsądzane od czci i wiary, bo ściągnęły hańbę na księdza, siebie i dziecko, a ojców oczyszcza się ze wszystkich grzechów? Dlaczego ludzie się na to zgadzają, nawet jeśli widzą, że to nie tak? Dlaczego biskupi są gotowi zatuszować sprawę, zamiast suspendować swojego pasterza i wysłać go na przymusowy urlop tacierzyński? W reportażu Marty Abramowicz znajdziecie odpowiedzi. [empik.com]
Więcej...
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Dodaj link
Kup
Trwa szukanie ofert...
Recenzje
  • „Dzieci księży”… Hmmm już sam tytuł jest bulwersujący. Tylko kogo on dziś jest w stanie zbulwersować, skoro to rzeczywiście nasza wspólna, dodałabym społeczna, tajemnica??? Każdy coś na ten temat wie, bądź słyszał, ale nikt nie chce rzec ani słowa. Żyją sobie po cichutku w zakątkach Polski i pewnie nie tylko, uciemiężone we własnym bólu, matki wychowujące dzieci bez uznanych ojców. Przykre, ale prawdziwe… Osobiście nie przeraża mnie w tym reportażu sam fakt, że księża mają dzieci, bo nie uważam ich za świętych, są zwykłymi śmiertelnikami tak samo zdolnymi do grzechu jak inni. Co mnie najbardziej poruszyło? To, że żyjemy w społecznym zakłamaniu, obłudzie i fałszu. Wszystko to za „przyzwoleniem” najwyższych władz kościelnych. Czczą gadaniną jest to, że tego typu sprawy ukrywane są w imię i dla dobra Boga. Pewne sprawy zostają celowo ukryte, zamiecione pod przysłowiowy dywan, żeby nie stały się głównym powodem do zachwiania fundamentami naszej wiary. W co więc wierzymy? W Boga czy w nieskazitelność władz kościelnych? To, co boskie zostawmy, więc Bogu, a to co ludzkie rozwiązujmy sami w sposób racjonalny. Okazuje się jednak, że właśnie z tą racjonalnością nasze społeczeństwo ma ogromny problem. Do bólu przykre jest to wszystko… • Co do samego reportażu to nic dziwnego, że autorce nie do końca udało się osiągnąć swój zamierzony cel. Mianowicie chodzi mi tutaj o osoby dotknięte tym problemem, które zechciałyby się nim podzielić. Zapewne prawda jest taka, że ich niechęć do uzewnętrznienia się nie wynikała do końca z ich osobistej niechęci, a raczej z presji wywieranych przez osoby trzecie. Mimo to zawarte w publikacji relacje matek wychowujących dzieci księży są naprawdę poruszające. I choć są „współwinne” zaistniałej sytuacji uważam, że nie należy ich potępiać. Ta druga strona też przecież musiała tego tak samo chcieć. Prawda??? W dalszej części Abramowicz przedstawiła ten problem z różnych perspektyw. Wzięła pod uwagę społeczeństwo, w którym funkcjonujemy jako Wspólnotę, Naród, a także Kościół. Zrelacjonowała też efekt swoich badań przeprowadzony na ten temat wśród Młodych. Wypowiedziała się też na temat historii Celibatu. Bardzo zaintrygowała mnie historia Uty Ranke-Heinemann, o której wcześniej co nieco słyszałam. Jej postawa według mnie jest godna uwagi. Dziś pewnie wiele osób podziela poglądy Uty, ale na forum się do tego nigdy nie przyzna. A może gdyby było wówczas takich teologów więcej, dziś Kościół z wieloma rzeczami nie miałby aż takiego problemu i nie musiałby się wstydzić za swoje „zbłąkane owieczki”? Kto wie? • Abramowicz jak zwykle w swej wypowiedzi jest rzeczowa i skrupulatna. Stara się ważyć słowa, co w przypadku tematów, których się podejmuje często bywa bardzo, bardzo trudne. Za to właśnie ją lubię. Za brak zahamowań w wyborze tematów do swoich reportaży. Polecam.
Dyskusje

Brak wątków

Przejdź do forum
Nikt jeszcze nie obserwuje nowych recenzji tego dzieła.
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo