Plaża Muszli

Tytuł oryginalny:
Musselstranden
Autor:
Marie Hermanson
Tłumacz:
Bratumiła. Pawłowska
Wydawca:
Słowo Obraz Terytoria (2008)
Wydane w seriach:
Terytoria Skandynawii
ISBN:
978-83-7453-775-9, 83-7453-775-9
Autotagi:
druk
literatura
5.0 (2 głosy)
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Brak zasobów elektronicznych
dla wybranego dzieła.
Dodaj link
Kup
Brak ofert.
Recenzje
  • W tej powieści nie chodzi o to, by zagłębiać się nadmiernie w jej fabule, lecz odczuciach i namiętnościach bohaterów. Bo to powieść grająca na naszych wrażeniach i zmysłach. To jak muzyka klasyczna delikatnie poruszająca cieniutkie struny naszych dusz. Oto bowiem wkraczamy w dzieciństwo Ulriki, dziewczynki ze Szwecji, która na okres wakacji przyjeżdża wraz z rodzicami nad morze i w każde wakacje czas spędza z Anne-Marie, rówieśniczką, dzieckiem sąsiadów z wielkiej posesji obok. Każde wakacje są wielce wyczekiwane, a Anne-Marie staje się dla Ulriki kimś niemal bliższym niż przyjaciółka. Rozłąka nie działa na korzyść Ulriki, która bardzo się w tą relację angażuje - z różnych względów. Najważniejszym jest chęć posiadania i przynależenia do takiej właśnie rodziny jaką tworzą Gattmanowie. U nich czuć życie, radość, obecność innych a ich grono powiększa się gdy rodzice Anne-Marie adoptują dziewczynkę z Indii. Nieco dziwną, jakby inną, może i opóźnioną w rozwoju, bo nie mówi, a jej reakcje na różne sytuacje są poniekąd dziwne i często zaskakujące. Jakby jej życie toczyło się innym torem, na który nikt nie ma prawa "wskoczyć". To dziecko jest po prostu inne. I od momentu pojawienia się małej Gattmanowie zaczynają inaczej żyć i nawet w nich samych zachodzą niewidoczne, acz postępujące zmiany osobowościowe. Nawet Ulrika się zmienia choć zobaczy to po sobie dopiero po kilku latach. A wszystko dlatego, że mała pewnego dnia, podczas zabawy i wypłynięcia w noc świętojańską... ginie. I odnajduje się po kilkunastu dniach... kompletnie nie zmieniona. Jednak okres jej nie-bycia rozbija spójną dotąd rodzinę Gattmanów. Już nie ma spoiwa ich dusz, ich myśli i wspólnych radości. Niewidzialna bomba destrukcji wybuchła. Lecz nie chcę pisać o fabule ani o losach bohaterów lecz o tym, co autorka zmieściła pod przykrywką tej właśnie. Bo porusza tu wymiar psychiczny, wymusza stawianie pytań o ludzką osobowość. Dziecko, niemowa, w oczach dorosłych - opóźnione w rozwoju lecz nigdy tak niez­diag­nozo­wane­, czy jest faktycznie takim odmieńcem? Czy to może my, cieszący się renomą normalnych i jakże inteligentnych jesteśmy prostakami? Czy aby nas nie wypełnia chaos, paplanina, wieczne krzyki i pobieżność? Gdzie jest sens i istota odczuwania zarówno życia jak i jego piękna? Czy kłapanie jęzorem dokądś prowadzi? Wiele jest pytań, wiele jest niewiadomych, które zawisają w powietrzu i które nie zawsze wymagają odpowiedzi. Bo odpowiedź to znowu gadanina bez końca, a tu chodzi o zadumę w ciszy. O kontemplację tego co jest. Adoptowane dziecko, które nie mówi, nie pisze, nie wydaje dźwięków to osoba która żyje w pełni, w przeciwieństwie do ludzi obok. Jej dusza jest bogatsza o obserwacje i posłuch. I chyba dlatego warto przeczytać tą powieść, zamknąć i pomyśleć. W ciszy. Samemu. I przetrawić to, do czego doszliśmy.
Nikt jeszcze nie obserwuje nowych recenzji tego dzieła.
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo