-
Od dawna chodził za mną „Grydz” • Mieczysław Grydzewski wraz z jego przedwojennymi „Wiadomościami Literackimi” i Skamandrem wrył mi się w pamięć jeszcze w latach studenckich. Funkcjonował wówczas jedynie w formie bezosobowej noty bibliograficznej na zasadzie - hasło: Mieczysław Grydzewski, odzew: „Wiadomości Literackie”. Często jednak jego biogram przewijał się w trakcie poznawania lektur, szczególnie tych powiązanych z międzywojniem, dlatego nie było mi dane o nim zapomnieć. • Kiedy reaktywował - najpierw w Paryżu, potem w Londynie, „Wiadomości…” stał się wspólnym mianownikiem dla emigracyjnych literatów, z którymi systematycznie korespondował, a echo tej wymiany listów dotarło do mnie podczas czytania „Listów 1941-1956” wymienianych między Wierzyńskim, a Lechoniem. Wtedy po raz pierwszy poważnie pomyślałam o Grydzewskim – nie jako o nazwisku, lecz jako o twórcy - kimś, kto zza redakcyjnego biurka próbował utrzymać przy życiu rozproszony świat polskiej literatury. • W końcu to on powołał do życia niezapomniane literackie środowisko międzywojennej Polski – „przemienił grupę znajomych w przyjaciół, a przyjaciół w kartel poezji” jak pisał Hemar. Tuwim, Lechoń, Słonimski, Wierzyński, Iwaszkiewicz - ich nazwiska przetrwały w zbiorowej pamięci, a pamięć o skamandryckim impresariu, jak nazwał go Gombrowicz, niestety nie. • Poznawanie Grydza rozpoczęłam od tego krótkiego zbioru, mieszczącego zaledwie trzynaście wiadomości, na który składają się: obszerny list do Jana Lechonia oraz sześć listów i sześć depesz wysłanych do Juliana Tuwima. Opracowanie nie zawiera odpowiedzi poetów, ale jest bogate w przypisy, które ułatwiają meandrowanie wśród nazwisk i wydarzeń z tamtego okresu. • Korespondencja toczyła się w latach 1940 – 1943 i dzisiejszemu czytelnikowi przybliża zawiązki wojennej, inteligencko-dyplomatycznej emigracji londyńskiej - szczególnie gorzki, powszedni chleb uchodźczego środowiska - zgrzyty, starcia, podziały, stronnictwa oraz mniejsze lub większe animozje. • Niebywale zajmującą część listów i depesz do Tuwima stanowi opis emocji wywołanych „Kwiatami polskimi”, które poeta nadsyła partiami z Brazylii do Londynu. Ukazują się one na łamach emigracyjnych „Wiadomości Polskich, Politycznych i Literackich” - spadkobierców przedwojennych „Wiadomości Literackich” Grydzewskiego. Jednak do czasu. Cenzurowanie zbyt dosadnych fragmentów sprawia, że Tuwim odbiera tygodnikowi prawo do dalszego druku. • Zbiór tych listów rozbudził tylko moją ciekawość — tym tytanem pracy zza afisza, który zdecydowanie przedkładał zacisze czytelni British Museum nad salony emigracyjnych dyplomatów i inteligentów. • Przede mną jeszcze obszerny zbiór korespondencji wymienianej z Wierzyńskimi oraz tej toczonej z Iwaszkiewiczem. Na koniec zaś zostawiam sobie pokaźny zbiór felietonów „Silva Rerum”, tych które powstawały w zaciszu londyńskiej czytelni.