W filmie "Raport mniejszości", czyli ponad dwadzieścia lat temu, krytycznie odwoływano się do niestandardowych form reklamy, już wówczas coraz bardziej dominujących w przestrzeni publicznej. Znacząca jest scena, w której Tom Cruise biegnie przez centrum handlowe, atakowany interaktywnymi hologramami koncernów Guinness, Toyota, Nokia, Pepsi, zachętami do skorzystania z kart płatniczych American Express oraz pytaniami, czy podobają mu się podkoszulki, które ostatnio kupił w sklepie Gap. Osoby, które aktor mija, także otrzymują spersonalizowane biometrycznie porady i zaproszenia handlowe. Wirtualne monety zwracają się do nich po imieniu dzięki procesom skanowania ich siatkówek, co w 2054 roku - zgodnie z fabułą filmu - ma być tak powszechne jak obecnie monitorowanie obiektów kamerami. Scena przedstawiająca doświadczenie przebywania w tego typu wirtualnej, poszerzonej rzeczywistości (ang. augmented reality), niemożliwej do uniknięcia, może wywoływać niepokój. Zwłaszcza, że dość prawdopodobne wydaje się jej urzeczywistnienie w niedalekiej przyszłości. Przesłanie tej sceny można by traktować jako głos krytyki społecznej wskazujący na komercjalizację przestrzeni publicznej, wszechobecność reklamowych znaków, gdyby nie fakt, że jedna czwarta budżetu tego filmu pochodziła od koncernów lokujących w nim swoje produkty. Przykładowo, koncern Toyota zapłacił 5 milionów dolarów za pokazanie futurystycznie wyglądającego auta Lexus Mag-Lev, a Nokia 2 miliony dolarów, dzięki czemu bohaterowie filmu korzystali z zestawów słuchawkowych tej marki. Film otrzymał rekordowe jak na tamte czasy 20 milionów dolarów z umów o lokowanie produktu. z Wprowadzenia