To jest Ales
| Tytuł oryginalny: | Er Ales |
|---|---|
| Autor: | Jon Fosse |
| Tłumacz: | Iwona Zimnicka |
| Wydawcy: | Art Rage (2025) Legimi (2025) |
| Wydane w seriach: | Mały Format Mały Format (ArtRage) |
| ISBN: | 978-83-68295-28-3, 978-83-68295-29-0 |
| Autotagi: | audiobooki dokumenty elektroniczne druk e-booki książki powieści proza |
|
4.2
(5 głosów)
|
|
|
|
|
-
Leży na ławie w izbie i patrzy na wszystko wkoło. I widzi siebie jak stoi przy oknie i czeka na niego. Zawsze czeka, bo on wyszedł, w taką pogodę, poszedł najpierw Małą Drogą w dół, potem kawałek Dużą Drogą, do fiordu, do tej swojej malutkiej drewnianej łodzi, którą ma i którą codziennie wypływa. Nawet w taką okropną pogodę, jak dziś, gdy jest zimny deszcz, lodowaty wręcz, gdy wieje okropny wiatr i nic nie widać, a on poszedł, a ona czeka, zawsze czeka. Czeka na niego. • Leży na ławie i patrzy na samą siebie, jak stoi przy oknie i patrzy. I drzwi się otwierają i widzi babcię w biało żółtej czapce, jak wchodzi z malutkim Asle, a potem wychodzą, znikają, jak wszystko. Znikają, jak wszyscy. A ona dalej czeka na niego, przy ciemnym oknie. Nic nie widać, jego też nie widać, więc może powinna pójść za nim, myśli. • Czeka. • I nagle drzwi się otwierają i wchodzi on. Te jego długie czarne włosy, które zawsze miał i ten jego sweter, który nosił od lat. On, taki sam, zawsze taki, zawsze jej Asle. Stoi koło niej, a ona patrzy na niego, a potem na pustkę i kładzie obie ręce na brzuchu i składa dłonie i mówi „Jezu kochany, dopomóż mi”. • Nie ma czasu. Nie ma jego. • Jest wtorek końcem listopada. Zawsze jest wtorek. Co roku jest wtorek końcem listopada. I co roku jest pustka. • A ona leży na ławie i widzi samą siebie leżącą na ławie. Wszędzie cisza. Ale zawsze w tej ciszy tu czuje się bezpiecznie. Nigdzie nie wychodzi, czasem i kilka dni. Leży na ławie i widzi samą siebie stojącą przy oknie. Jej ciemna sylwetka na tle jasnego kwadratu. Czeka na Asle. Bo poszedł na fiord, a jest taka brzydka pogoda i jest ciemno, a ona stoi i czeka na niego... • Czytasz i znikasz i stajesz się nią, Signe, leżącą na ławie w pustym domu. Nie ma nic, nie ma nikogo, jest tylko Cisza. Cisza i słowa, które sczytujesz i wkładasz w siebie. Układasz słowo, koło słowa, potem kolejne słowo aż wypełnią cię od środka. Aż te słowa z powieści znajdą sobie w tobie miejsce i zostaną już na zawsze, bo te słowa są jak drzewa, które latami rosną Nie zapomnisz o Ales, ani o Alse, nie ogrzejesz się po powrocie z mroźnego fiordu, nie staniesz się sobą. Nigdy nie będziesz sobą. Wejdziesz do domu u boku babci, której pomagasz nieść zakupy. A potem wyjdziesz z nią i wejdzie on w czarnych włosach i podejdzie do ciebie i powie, żebyś poszła się położyć, bo zagrzał w łóżku. • Wszystko widzisz. • Wszystko jest jak było. • Jesteś ty i nic. • Jon Fosse stworzył literacką pustkę. To historia o wielkiej głębi, która zmienia „psychikę postrzegania”. To słowa, które zapuszczają korzenie. Każde zdanie i każda strona stają się bowiem przedłużeniem wyczytanej traumy. Czytasz o kobiecie i o mężczyźnie i o czekaniu i o innej kobiecie i małym chłopcu i o innym mężczyźnie i fiordzie. Czytasz o lodowatej pogodzie za oknem i czujesz zimno w sercu. Czytasz i spajasz się z nią, z nią leżącą na ławie, spajasz się z niejedną nią i niejednym nim. Ten powieściowy klimat wnika w ciebie, chłoniesz ją każdą komórką ciała. • Nie możesz otrząść się z tego klimatu zimnego fiordu i ciemnej sylwetki kobiety stojącej w jasnym kwadracie okna. Czekasz... • takie powieści, jak ta, jak „To jest Ales” pozostawiają czytelnia w ciszy. • Słowa znikają. Zamykasz oczy, by wejść ciemność. • To niemożliwe... - szepczesz po skończeniu czytania. Niemożliwe... • agaKUSIczyta Ocena 10/5