2100:
jak Azja tworzy naszą przyszłość
| Tytuł oryginalny: | 2100 come sara l'Asia, come saremo noi, |
|---|---|
| Inne tytuły: | Dwa tysiące setny Dwa tysiące sto |
| Autor: | Simone Pieranni |
| Tłumacz: | Anna Osmólska-Mętrak |
| Wydawca: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak (2026) |
| ISBN: | 978-83-8427-024-0 |
| Autotagi: | druk książki literatura faktu, eseje, publicystyka sprawozdania |
|
5.0
|
|
-
Dlaczego WARTO po nią sięgnąć? • Ten reportaż czyta się jednym tchem. Autor podaje same konkrety i unika słowotoku. Książka idealnie trafia w obecny boom na rozwój sztucznej inteligencji. • Jeśli chcecie wiedzieć, w jakim świecie przyjdzie żyć kolejnym pokoleniom, nie szukajcie odpowiedzi w prognozach zachodnich futurologów. Przeczytajcie „2100” i zobaczcie to na własne oczy. Zdecydowanie polecam! • Jak będzie wyglądała nasza codzienność pod koniec XXI wieku? Simone Pieranni w swoim najnowszym reportażu brutalnie pozbawia nas złudzeń: ta przyszłość nie powstaje w laboratoriach Doliny Krzemowej. Ona już teraz dzieje się na ulicach azjatyckich metropolii. • Włoski dziennikarz zabiera nas w fascynującą, a momentami wręcz elektryzującą podróż po kontynencie wielkich kontrastów. Od sterylnego i idealnie zoptymalizowanego Singapuru, przez dynamiczny Wietnam i technologiczne potęgi Chin czy Korei, aż po targaną konfliktami Mjanmę. Nie skupia się na suchych danych makroekonomicznych. Pokazuje nową rzeczywistość przez pryzmat codziennych decyzji zwykłych ludzi, którzy w zamian za wygodę i bezpieczeństwo bez mrugnięcia okiem oddają swoją prywatność algorytmom. • Najbardziej uderzające w tej książce jest to, jak bezpardonowo obnaża ona bierność Europy i USA. Zachód stał się jedynie obserwatorem. To Azja redefiniuje dziś pojęcia pracy, rodziny, wolności i przetrwania. Pieranni pisze z niezwykłą lekkością i reporterską rzetelnością – nie ocenia, ale zmusza do refleksji nad tym, czy cena, jaką płacimy za postęp, nie jest zbyt wysoka. • To krótka, skondensowana i ważna lektura. Otwiera oczy, obala zachodnie stereotypy i zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony.