• Ja niżej podpisany (...) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy – bez względu na porę roku, dnia i stan pogody – stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy. (...) Obowiązki swe pełnił będę sumiennie i gorliwie, pamiętając, że od mego postępowania zależnem być może życie ludzkie. W zupełnej świadomości przyjętych na się trudnych obowiązków i na znak dobrej swej woli powyższe przyrzeczenie przez podanie ręki Naczelnikowi potwierdzam. • Jak podało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w 2018 roku przeprowadzono w sumie 691 działań, w tym 230 z udziałem śmigłowca, pomocy udzielono 766 osobom, śmierć w Tatrach poniosło 15 osób. Od 1909 roku TOPR wyciągnęło z opałów niejednego śmiałka, któremu Tarty wydały się być łatwym zadaniem. • Po książkę TOPR. Żeby inni mogli przeżyć sięgnęłam z ciekawości i nie żałuję – mnogość rodzajów wypadków i powodów wezwań ratowników jest zadziwiająca, a sama historia TOPR-u bardzo wciągająca. Mimo że lektura czasem przytłacza ilością informacji i smutnymi finałami, to nie można się od niej oderwać. Profesjonalizm polskich ratowników uznawany jest na całym świecie, ich poświęcenie zaś (prawie) nie zna granic. • Autorka poprzez rozmowę z prze­dsta­wici­elam­i TOPR-u przechodzi przez najistotniejsze sekcje. Jedna z najciekawszych dla mnie jako osoby bojącej się małych pomieszczeń i pająków była ta o jaskiniach – czytając ten rozdział nieustannie miałam ciarki. • Książkę polecam wszystkim (szczególnie nied­oświ­adcz­onym­ turystom), aby móc zobaczyć, że każda nieo­dpow­iedz­ialn­ość, na którą narażamy się podczas górskich wędrówek, jest niebezpieczna nie tylko dla nas, ale i ratowników, którzy bardzo często ratując innych ryzykują własnym życiem. • W dniu, gdy kończyłam pisać recenzję – 30 stycznia 2019, ratownicy TOPR brali udział w trzech akcjach ratunkowych: udzielili pomocy turystom porwanym przez lawinę, sprowadzili do schroniska turystkę zagubioną w rejonie Żółtego Potoku, a także pomogli parze, która utknęła w stromych, głębokich śniegach schodząc ze Świnicy w kierunku Zawratu – poszkodowany został sprowadzony do schroniska, a jego towarzyszka spędziła noc w jamie śnieżnej z czuwającym przy niej ratownikiem, czekając na odpowiednie warunki dla śmigłowca. Wychodząc kolejnym razem w Tatry cieszmy się, że jest ktoś, kto nie zostawi nas samych nawet w najgorszych tarapatach. • Jolanta Oleksa • Biblioteka Kraków

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo