Aktywność użytkowników
Na tej stronie można przeglądać najnowsze wpisy na blogach, recenzje, oceny książek itp.
Po zalogowaniu się można te wpisy filtrować, np. wg obserwowanych użytkowników.
Na tej stronie można przeglądać najnowsze wpisy na blogach, recenzje, oceny książek itp.
Po zalogowaniu się można te wpisy filtrować, np. wg obserwowanych użytkowników.
Najnowsze wpisy na blogach
-
Teatrzyk kukiełkowy[Obraz] 25 lutego br. serdecznie zapraszamy wszystkie dzieci na teatrzyk kukiełkowy pt. „Zielony Kapturek” w wykonaniu Teatru Lalek KUKIEŁKA z Ptaszkowej.
-
Jeszcze bardziej wiosennie w biblioteceDo kolekcji obrazów pani Stefanii Wójcik, artystki z Janowa Lubelskiego, dołączyło kilka nowych obrazów olejnych oraz akwarele, dzięki którym w radłowskiej bibliotece zrobiło się jeszcze bardziej wiosennie. Dziękujemy pani Stefanii za kolejne, piękne zwiastuny wiosny. • Ekspozycję, w której dominują kompozycje kwiatowe, pejzaże i motywy religijne można zwiedzać do końca lutego, w godzinach pracy biblioteki. Istnieje również możliwość zakupu obrazów. • Stefania Wójcik - absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu, studiowała na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Plastyków. Nagradzana i wyróżniana w różnych konkursach. • Pracuje w technice olejnej, akwareli, pasteli oraz próbowała batiku i pisała ikony. Jej prace znajdują się w kolekcjach w muzeach i wielu domach w kraju i za granicą (Belgia, Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Hiszpania, Kanada, Australia, USA). • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz]
-
Pierwsze dni ferii już za nami! ❄️✨W poniedziałek, 16 lutego w naszej bibliotece w Lipowej dzieci uczestniczyły w warsztatach „Różdżki Królowej Śniegu”. Na początku wspólnie przenieśliśmy się do świata baśni Hansa Christiana Andersena „Królowa Śniegu”. Prowadząca zaprezentowała przepiękną i niezwykle atrakcyjną książkę w wersji pop-up z rozkładankami, która zachwyciła wszystkich uczestników. Ruchome elementy i przestrzenne ilustracje sprawiły, że historia o Gerdzie i Kaju nabrała jeszcze bardziej wyjątkowego charakteru. 📖❄️ • Po wysłuchaniu baśni dzieci z ogromnym zaangażowaniem wykonały własne, magiczne różdżki Królowej Śniegu – było twórczo, brokatowo i bardzo kreatywnie! ✨ Na zakończenie nie zabrakło także chwili relaksu przy kolorowaniu - oczywiście… samej Królowej Śniegu. • Dziękujemy za wspólnie spędzony czas i życzymy wszystkim udanych, radosnych oraz bezpiecznych ferii! ☃️💙 • Kolejne relacje już wkrótce! • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz]
-
Pracująca sobotaW sobotę 21 lutego 2026 r. Biblioteka w Łosiu będzie czynna w godzinach od 8:00 do 12:00. Zapraszamy
-
Projekt szkoleniowy "Projektowanie Uniwersalne Kultury"[Obraz] • Miejska Biblioteka Publiczna im. Jana Lorentowicza w Pabianicach bierze udział w Zadaniu 3.1. Kompleksowym programie szkoleń w zakresie projektowania, budowania i realizacji dostępnej oferty kulturalnej, realizowanym w ramach projektu Projektowanie uniwersalne kultury -dostępność instytucji kultury”, który finansowany jest z ze środków Unii Europejskiej w ramach działania 3.3 Systemowa Poprawa Dostępności” Priorytetu III Dostępność i Usługi dla Osób z Niepełnosprawnościami” Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027. • Rezultatem projektu będzie systemowa zmiana, polegająca na zwiększeniu dostępności, rozumianej nie tylko jako likwidacja barier technicznych, architektonicznych, ale również jako standard kreowania i projektowania oferty kulturalnej przy partycypacyjnym udziale osób z grupy docelowej projektu, tj. osób ze szczególnymi potrzebami. • Projekt realizowany jest przez Narodowe Centrum Kultury we współpracy z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. • Więcej informacji o projekcie: nck.pl/szkolenia-i-rozwoj/projektowanie-uniwersalne-kultury
Najnowsze recenzje
-
"Zapisane w kartach. Rozdroża" (1 tom) to piękna, wspaniała, interesująca, poruszająca, refleksyjna i emocjonująca powieść o rodzinnych relacjach, relacjach międzyludzkich, ludzkich emocjach, ambicjach, marzeniach, rozczarowaniach, o przeznaczeniu, skrywanych sekretach, ale też o nadziei. Pierwszy tom serii jest wprowadzeniem do historii i poznajemy bohaterów, ale autorka zadbała też o ciekawe i wciągające zwroty akcji. Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, byli tacy prawdziwi, z wadami i zaletami. Bardzo polubiłam Emilię i Zosię, a historia Zosi najbardziej chwyciła mnie za serce. W historii pojawiają się też dwa fajne koty.😻 Mrrrrr 😺 Ja jestem oczarowana tą lekturą i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu. Bardzo jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Gorąco polecam. 🥰
-
Ile ludzi, tyle opinii. • Lektura tej biografii pozostawiła we mnie wiele pytań o naturę ludzką. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że sympatie i antypatie wyrabiamy na podstawie osobistych, trudnych do wytłumaczenia impulsów. Po prostu -albo zaiskrzy, albo wręcz przeciwnie. Ile razy drażni nas zachowanie kogoś ogólnie lubianego tylko dlatego, że coś w jego postępowaniu - nawet irracjonalnego - akurat n a s irytuje. • Podobnego rodzaju przemyślenia towarzyszyły mi po przeczytaniu równie dobrej biografii Krzysztofa Kieślowskiego autorstwa Katarzyny Surmiak-Domańskiej. Uświadomiłam sobie, że w pewnym sensie – Wanda Rutkiewicz i Krzysztof Kieślowski – byli do siebie podobni: oboje szli drogą, z której nie przewidywali odwrotu. • Anna Kamińska, wzorując się na swojej wysokogórskiej bohaterce, rownież stanęła na wysokości zadania. Skrupulatnie, niemal kronikarsko odtworzyła życie himalaistki. Z klasą, bez taniej sensacji, przedstawiła tragiczne i bolesne wydarzenia z jej życia. Dała głos rodzinie, przyjaciołom, znajomym, współpracownikom, współwspinaczom, sceptykom i oponentom – wszystkim tym, którzy Wandę cenili i tym, którzy ją krytykowali. • I to jest największy atut tej biografii. Czytelnik, z labiryntu sprzecznych informacji, próbuje wyłonić „swój” wizerunek Wandy Rutkiewicz. Mnie przekonuje zdanie Alison Chadwick-Onyszkiewicz, która mówiła o wielowymiarowości osobowości Wandy i właśnie tym tropem podążyłam i ja. Bardzo podobała mi się bezpardonowa walka kruchej i dobrze wychowanej Wandy o prawa kobiet do zdobywania szczytów w górach wysokich. • Od lat mam uprzedzenie do wszelkiego rodzaju „środowisk”, niezależnie od tego, czy działają w sferze prywatnej, czy publicznej. Dlatego ekskluzywne środowisko wspinaczy wysokogórskich nie wzbudziło mojej sympatii. Od razu przywiodło mi ono na myśl inne środowisko – bogatych, wpływowych, modnych, złośliwych i zawistnych intrygantów z powieści Leopolda Tyrmanda „Życia towarzyskiego i uczuciowego”. • W biografii uwierała mnie właściwie tylko jedna kwestia - przywoływana od czasu do czasu teza o podobieństwie Wandy do ojca oraz porównywanie ich życiowych wyborów i dróg. Nie twierdzę, że jest to zupełnie niemożliwe, jednak momentami odczuwałam pewien rodzaj natręctwa w eksponowaniu tych podobieństw. • Podsumowując. • Na jednym szczycie – literackim - stanęła Anna Kamińska, a na drugim, interpretacyjnym - Danuta Stenka, która profesjonalnie opowiedziała tę historię o sile życia i śmierci. • I na koniec. • Podczas słuchania audiobooka wiele ciekawych fraz, gotowych zwrotów, a nawet fraszek i dwuwierszy przykuło moją uwagę. Moim ulubionym fragmentem - który najlepiej pokazuje klasę Wandy Rutkiewicz – jest jednak ten: • „Wanda była absolutnym wyjątkiem na tle wspinających się kobiet swoich czasów. Była bardzo dobrze wychowana i miała klasę. Nawet jeśli przeklinała to robiła to piękną polszczyzną, a nie jak jej koleżanki”.
-
Krótka i skondensowana lektura - w moim przypadku trzy spacery z psem i po książce. • Sięgnęłam po nią z ciekawością, bo temat bilingwizmu nie jest mi obcy i chciałam przyłożyć spostrzeżenia autorki do swoich własnych. • Atutem tej książki jest jej dbałość o dowody. Autorka konsekwentnie przywołuje badania i opracowania, którymi podpiera swoje tezy. Bardzo mi to odpowiadało. Przytacza też sporo życiowych przykładów, które pomagają zrozumieć zagadnienia brzmiące czasem dość zawile. • Może i niczego nowego z tej książki się nie dowiedziałam, ale skonfrontowałam sporo własnych doświadczeń i obserwacji, szczególnie w zakresie interesującego mnie zagadnienia - języka wewnętrznego i języka konceptualizacji. • Świetna lektura dla maniaków językoznawstwa, lingwistów i wszystkich ciekawych tego, co język robi naszej głowie.
-
-
Jakiś czas temu zachwyciłam się – ba, otumaniłam się wręcz pięknem i radością z dzieciństwa i tymi zabawami i postrzeganiem świata jaki jest, a jaki zmienił się podczas dorastania – bo przeczytałam „Tonję z Glimmerdalen”. To historia dziewczynki (wspaniałej Tonji), która lubiła wszystko i wszystkich, z małym jednym ludzkim wyjątkiem – właściciela ośrodka wypoczynkowego, który wprowadził najgłupszy regulamin jaki tylko można (na szczęście tylko w obrębie swojego ośrodka). Potem w moje czytelnicze ręce wpadła (jakże się cieszę) „Jania i Iwo” pióra pani Małgosi. Po niej magia piękna dziecięcych serc i oczu nadal trwały. I nie dość, że oderwałam się od rzeczywistości, to poczułam lekkość bytu, co rzadko się zdarza – a już podczas czytania, bardzo rzadko. Poczułam bliskość babusi i tatusia i dziadka siedzącego koło kredensu. Poczułam małą rączkę kolegi w swojej małej rączce, dotyk słonka o poranku i radości ze wspólnej wycieczki nad morze. Ile tego było... i jest... • Ale.... • Teraz zanurzyłam się w „Wieży na krańcu czasu” i znowu zegar zaczął się wygłupiać zabierając mnie do magicznej krainy wyciętej z innego świata. Oto... Dom, co ma czkawkę, mała dziewczynka Dziewiątka (mała choć duża), czarodziej Mroczysław (coś, jak taki pokręcony i przekręcony Mieczysław, który czasem coś wyczaruje, czasem nie – jak to w życiu bywa), doktor Łyżek (nie mylić z Łyżeczką) i troll Eryk. Zabawna grupa o jeszcze zabawniejszych perypetiach. Aż zastanawiam się, jak oni w tej Wieży śpią, bo skoro pod nimi światów tyle się miesza, skoro dom czasem czknie, a może nawet kichnie, to nic nie jest pewne. Każda minuta zaskakuje, podobnie jak oni wszyscy. • Przyznam szczerze, że nie czytałam pierwszej części serii, czyli „Domu na skraju magii” i początek czytania nie należał do tych przyjemnych. Trudności sprawiało mi imię dziewczynki, Dziewiątka, która jawiła mi się bardziej z dziewiątką nieustępliwych huncwotów niż jedną (rezolutną) dziewczynką. Sam fakt, że to jedna, a nie dziewięć istotek jakoś trudno mi się zlepiał z fabułą. Dlatego i słowa Mroczysława czy Eryka jakoś ulatywały mi w krainę niedorzeczności. Ale... Ale po jakimś czasie wszystko nabierało innych barw i znaczenia. Wesołość akcji i trzpiotowatość to jednego pana, to drugiego. Ich strach, czy pomysły, to wszystko zaczyna tworzyć magiczny świat wyjątkowej grupki przyjaciół. Dom czka, skacze jak pionek po niezbadanej planszy światów. Wszystko jest zagadką, która jednoczy te ciepłe istotni razem. • „Wieża na krańcu czasu” to obraz odwagi i prawdy zarazem. To przyjaźń, wsparcie i akceptacja słabości drugiego. To baśniowa, acz prawdziwa, historia oderwana od czasu i przestrzeni. • Historia tych osób pokazuje to, co w życiu ma największą wartość, a o czym, z upływem lat i kalendarzy zapominamy – pokazuje, czym jest poleganie na sobie. Czym jest wiara w drugiego człowieka. Czym jest mobilizacja do wspólnego działania w zgodzie i radość z bycia sobą pośród innych. To historia przyjaciół, którzy uczą się pokonywać przeszkody i jednocześnie czerpią z nich to, co dobre, właściwe i rozważne (choć czasem na ową rozważność lepiej przymknąć oko). • i cieszy przy okazji fakt, że takich książek jest coraz więcej. Są wypełnione niezbadanymi perypetiami, które chwytają i młodzież i dzieci i starszych (czasem i tych najstarszych). Cieszy fakt, że po takie książki się sięga, że się w nich zanurza i o nich opowiada. I nie trzeba szukać pretekstu, by je czytać. Nie ma znaczenia wiek, pogoda za oknem, czy tymczasowa nuda, którą trzeba jakoś zapchać. Na takie książki czas jest zawsze i wszędzie. One rozdmuchują mroczne chmury znad smutnej głowy, leczą ciało (bez leków z apteki i wizyty u specjalisty), poprawiają nastrój i sprawiają, że człowiek zaczyna się uśmiechać. Ot tak, sam do siebie. Do kubka z herbatą, do nadgryzionego sera, czy pomidora, co leży smutny i zapomniany. • Same plusy i to w nadmiarze. • I uwaga – jesteś w domu, co nie czka i nie skacze i jest ci ciepło i czujesz w sobie tyle energii, że cię wręcz rozsadza. To magia takich powieści i takich pisarzy, co lekkością pióra i frywolnością wyobraźni tworzą takie perełki w okładkach. • Takie chwile warto kolekcjonować. • agaKUSIczyta
Ostatnio ocenione