Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
Zaczytany-w-Ksiazkach
Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
65
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Brodi Ashton, autorka cyklu Everneath oraz książki Diplomatic Immunity, Cynthia Hand, autorka bestsellerowego cyklu „New York Timesa” Unearthly i powieści The Last Time We Say Goodbye, oraz Jodi Meadows, autorka cyklu Incarnate and Orphan Queen, po raz pierwszy spotkały się w roku 2012, gdy ich wydawcy wysłali je razem na książkowe tournée. W sumie napisały 13 powieści, garść opowiadań oraz kilka naprawdę kiepskich wierszy, ale dopiero teraz po raz pierwszy postanowiły zrobić coś wspólnie. Są przyjaciółkami. Naprawiają historię, pisząc na nowo co smutniejsze fragmenty. Więcej informacji na stronie: www.ladyjanies.com* • Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ na zakończenie wakacji chciałem przeczytać coś lekkiego, coby odstresować się przed szkołą i nabrać sił do działania. Przyznam, że utwór spełnił swoje zadanie. • Szesnastoletnia Jane musi wyjść za mąż za jakiegoś mężczyznę, którego na oczy nigdy nie widziała. Jest trochę przerażona, bo istnieje duże praw­dopo­dobi­eńst­wo, że będzie miał on ogromny nos (tak jak jego rodzina), ale jest jeszcze gorzej… Bowiem jest on… (nie, nie zdradzę Wam kim. Sięgnijcie po książkę, aby się przekonać). Wszystko to zrobiono po to, aby obalić młodego króla, Edwarda. Co stanie się z Jane? Czy jej małżeństwo przetrwa? Czy Edward zakończy swój żywot? • „Moja Lady Jane” to połączenie fantastyki historycznej z literaturą młodzieżową i romansem. Owo połączenie daje wspaniałą książkę, od której trudno jest się oderwać. Autorki posługują się lekkim i prostym językiem, mają bardzo przyjemny styl pisania, co przekłada się na szybkość pochłaniania przedstawionej historii oraz radość z lektury. Wpadły na bardzo ciekawy i oryginalny pomysł, który został świetnie wykonany. Akcja często pędzi szybko i trzyma w napięciu. Niekiedy jest mrocznie, czasem radośnie, a czasami smutno. Pisarki pochwaliły się także swoimi umiejętnościami pisania wierszy, bowiem wewnątrz utworu się one znajdują i szczerze powiedziawszy są świetne. • Edward jest szesnastoletnim chłopcem, który miał to (nie)szczęście zostania królem. Na początku jest osobą, którą łatwo manipulować, nie przykłada się do swoich obowiązków, bo chce czerpać radość z każdej chwili życia, co przekłada się na późniejsze wydarzenia. Czasem widać w nim to, że czuje wyższość nad innymi, jest łatwowierny i ufny. A przede wszystkim zakochany. Jako czytelnicy mamy tę przemiłą okazję śledzić jego przemianę (zarówno fizyczną, jak i psychiczną). To, co na kartach powieści przeżywa, bardzo mocno wpływa na niego i sprawia, że z chłopca staje się mężczyzną. Facetem, który zmienia swój światopogląd, nie jest tchórzem, tylko odważną osobą. Jane jest w takim samym wieku, co Edward. To zakochana w książkach nastolatka, której życie mogłoby opierać się tylko na czytaniu. Przede wszystkim cechuje ją mądrość, jasność umysłu oraz rozwaga. Pokazuje, że kobiety nie są słabą płcią, która powinna zajmować się domowymi sprawami, oddając władzę w ręce mężczyzn. • Dzieło opiera się na historii rodu Tudorów. Szczerze powiedziawszy nie miałem dużej wiedzy na ich temat. Dzięki książce bliżej poznałem dzieje tej rodziny, ale oczywiście zachowałem pewien dystans do przedstawianych faktów, ponieważ wiadomo, że nie wszystko, co autorki napisały w tym utworze, to prawdą. • Utwór pokazuje, że stereotypy są złe i dzielenie ludzi na lepszych i gorszych z uwagi na ich płeć, fizyczność czy pochodzenie jest bezsensowne. Kobiety są słabsze od mężczyzn? Niektóre tak, ale są też i takie, które mają większe jaja (oczywiście takie mentalne; nic nie sugeruję) niż pięciu mężczyzn razem wziętych. Nie mogą rządzić? Jeśli ktoś urodził się inny od reszty to znaczy, że trzeba go zabijać? • Bardzo spodobały mi się opisy. Gdy opisywany jest krajobraz, język, którym autorki się posługują, jest bardzo plastyczny, co sprawia, że nie odczuwa się nudy. Natomiast podczas walk zdania często są krótkie, tym samym przyspieszając akcję i sprawiając, że bicie serca czytelnika przyspieszy. Zostały one napisane dokładnie i ciekawie. Widać, że autorki mają talent pisarski oraz doświadczenie. • „Moja Lady Jane” w pewnym sensie pokazuje, że warto czytać książki, ponieważ są one źródłem ogromnej wiedzy, która może przydać nam się w różnych sytuacjach – gdy będziemy otruci albo kiedy zaatakuje nas jakiś ogromny stwór. Poza tym dostarczają one rozrywki, umilając długie podróżne. No i jak się nie chce z kimś gadać, to można czytać. • Humor w książce towarzyszy od samego początku do końca. Widać go w potyczkach słownych, lekkich uszc­zypl­iwoś­ciac­h, pewnych sytuacjach oraz kreacjach postaci. Krótko mówiąc, mamy do czynienia z komizmem słownym i postaci, i sytuacyjnym. Jest on prosty, ale nie banalny. Zabawne są także komentarze autorek. • Z jednej strony jestem trochę zawiedziony okładką książki. Wydawnictwo mogło zrobić ją taką, aby bardziej przykuwała uwagę i była ładniejsza (jest sporo osób, które kupują powieści, patrząc na okładkę), ale z drugiej strony rozumiem zamysł – jest ona zabawna i wpasowująca się w klimat dzieła (jeśli będziecie w jakiejś stacjonarnej księgarni, koniecznie obejrzyjcie ją z każdej strony). Wyróżnia ją estetyka i minimalizm. • Przyczepić się muszę do tego, że bohaterzy podczas sytuacji, które mogą skończyć się dla nich bardzo źle, nagle odkrywają, iż mają moc, która im pomaga. Jest to naciągane. Poza tym zauważyłem, że bohaterki starają się, aby bohaterom nie stała się jakaś ogromna krzywda. Uważam, że nuta dramatyzmu, większa ilość śmierci itp. mocniej oddziałałby na czytelnika oraz sprawiła, iż książka byłaby mniej ckliwa. • Wielkie ukłony należą się Cynthii Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows za to, że we trzy napisały tak świetną książkę. Napisanie utworu samemu to bardzo trudne zadanie, a co dopiero w trójkę, gdy każdy ma inną koncepcję, chce aby losy bohaterów potoczyły się inaczej itd. Bardzo trudne jest się zgrać i dogadać. • Jestem usat­ysfa­kcjo­nowa­ny lekturą tego utworu. „Moja Lady Jane” sprawiła, że zapomniałem o codziennych problemach. Podczas czytania świetnie się bawiłem. Szkoda, że dzieło jest tak krótkie. Najbardziej spodobał mi się pomysł wplecenia w historię rodzinę Tudorów oraz to, że książka wyróżnia się na tle młodzieżówek, w których bohaterzy często ratują świat. Za kreację bohaterów również należą się gratulacje. • Tytuł: „Moja Lady Jane” • Tytuł oryginału: „My Lady Jane” • Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows • Wydawnictwo: Sine Qua Non • Seria: Ladyjanistki • Tłumaczenie: Maciej Pawlak • Korekta: Aneta Wieczorek • Okładka: Jenna Stempel • Adaptacja okładki: Paweł Szczepanik • Wydanie: I • Oprawa: miękka (ze skrzydełkami) • Liczba stron: 399 • Data wydania: 19.07.2017 • ISBN: 978-83-65836-18-2 • Źródło – książka.
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Brian Keaney – jest brytyjskim autorem, który głównie tworzy książki z gatunku young adult. Obecnie mieszka w Londynie, gdzie pisze powieści. • Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ zaciekawił mnie opis. Zapowiadało się na książkę młodzieżową z elementami grozy. Jak wyszło? • Ojciec Nathaniela Wolfa pomaga ludziom kontaktować się ze zmarłymi. Pomaga mu jego syn, który w duchy nie wierzy. Jednak dochodzi do pewnych wydarzeń, które zmieniają jego spojrzenie na zjawiska paranormalne. • Autor posługuje się lekkim i prostym językiem. Miał bardzo dobry i oryginalny pomysł, który został świetnie wykonany, ale są jakieś drobne mankamenty. Szkoda, że Londyn nie został bardziej szczegółowo opisany. Plusami są: duża czcionka, biegnąca szybko i płynnie akcja oraz towarzyszące przez sporą część utworu tajemnice. • Nathaniel jest dwunastoletnim, naiwnym chłopcem. Z racji tego, że do szkoły nie uczęszcza, nie grzeszy rozumem i nie potrafi niektórych rzeczy się domyślić, ale głupi nie jest. To osoba lojalna wobec swego ojca, która przechodzi bunt. Cechuje się odwagą i jest skory do pomocy. Mimo iż jest to główny bohater, to nie został on jakoś bardzo dobrze wykreowany, co przekłada się na to, że na jego temat nie mamy wielu informacji. • Po lekturze zauważyłem, że źle zint­erpr­etow­ałem­ słowo straszna, które pojawia się w tytule. Myślałem, że ma ono oznaczać, iż Nathaniel będzie miał niemiłe spotkanie z duchami czy jakimiś zjawiskami paranormalnymi albo będą na nim egzorcyzmy odprawiać. Przeczytawszy ostatnie słowo doszedłem do wniosku, że owy wyraz odnosi się bardziej do jego sytuacji rodzinnej, bo dla mnie książka ta straszna nie jest. • Utwór jest przewidywalny i trochę schematyczny. To opowiastka na godzinę, dwie, której celem jest pokazanie czytelnikom tego, co można robić, a czego nie. Porusza temat alkoholizmu. • Największym plusem tego dzieła jest jego oryginalność. Nie jest to młodzieżówka, która czegoś uczy, ale nie ma w niej rozlewu krwi czy jakichś scen walk. Może mieć to związek z tym, że utwór ukazał się 8 lat temu, a wtedy chyba nie było jeszcze mody do pisania mocnych utworów dla dzieci i młodzieży. • Jedyną emocją jaka towarzyszyła mi podczas czytania, był smutek z powodu sytuacji rodzinnej głównego bohatera. Nie ukrywam, że łezka się w oku kręciła. • Zakończenie nie wyjaśnia wszystkich wątków. Powieść kończy się w taki sposób, że czytelnik zadaje pytanie: Co z Nathanielem? Po drugi tom sięgnę, gdyż jestem ciekawy jak skończy się historia tego chłopca i jakie przygody on jeszcze przeżyje. • Uważam, że po to dzieło powinny sięgać osoby w wieku około 12 lat, gdyż takie dzieci historia Nathaniela może przerazić. Wydawnictwo popełniło błąd, nie podając takiej informacji. Oczami osiemnastolatka jest to średnia książka.
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ chciałem sprawdzić, czy dam radę ją przeczytać oraz podszkolić zarówno słownictwo, jak i gramatykę. Czy warto sięgnąć po ten utwór? • Felix jest taksówkarzem w Monachium. Dostaje on niespodziewaną propozycję pracy w IT. Na początku wszystko wydaje się być piękne, lecz dzieje się mnóstwo dziwnych i zaskakujących rzeczy. Jak zakończy się jego historia? To TY decydujesz! Możesz przeczytać horror albo kryminał, albo coś jeszcze innego. Istnieje 12 zakończeń! • Dzieło to składa się z dwudziestu trzech krótkich rozdziałów. Na końcu każdego decyduje się m.in. o tym, czy Felix przyjmie pracę albo czy zadzwoni na policję. Następnie są ćwiczenia, które np. utrwalą słownictwo (np. trzeba do podanych czasowników dopisać przeciwstawne znaczenie bądź dobrać do nich synonimy lub uzupełnić zdania brakującymi wyrazami albo przyimkami). Na końcu znajdują się odpowiedzi do zadań oraz słowniczek. Na marginesie każdej strony są wypisane w kolejności pojawienia się trudne słówka czy wyrażenia. Moim zdaniem zostały one dobrze dobrane, bo rzeczywiście można ich nie znać. • Książka pod względem fabularnym jest dość słaba, ale oczywiście nie jest to żaden zarzut. Jestem w stanie to zrozumieć, ponieważ najważniejsze tutaj jest podszkolenie się w niemieckim. Nie ukrywam, że wciągnąłem się w akcję i z dużym zain­tere­sowa­niem­ śledziłem losy Felixa. Opisy są uproszczone. To samo dzieje się z przejściami – coś się dzieje, zdanie później są już inne wydarzenia. Utwór czyta się bardzo szybko i przyjemnie. • Jestem usat­ysfa­kcjo­nowa­ny, ponieważ podszkoliłem się w niemieckim. Nauczyłem się wielu nowych słów i wyrażeń (np. der Schuss (strzał), ganz im Gegenteil (wręcz przeciwnie) czy der Stadtbummel (spacer połączony z zakupami). Tak naprawdę to była moja pierwsza poważna styczność z pisanym niemieckim. W szkole przerabia się mnóstwo tekstów, ale są one pisane trochę inaczej niż takie książki (poza tym autorzy podręczników często mają bardzo bujną wyobraźnię). To jest bardzo dobra okazja do podszkolenia się w Imperfekcie – czasie przeszłym, który bardzo często jest używany w książkach, a rzadziej mowie codziennej. • Jeśli nie jesteś zdecydowany i nie wiesz, czy dasz radę, przeczytaj poniższy fragment (5 zdań z pierwszego rozdziału) i sprawdź, czy uda ci się je przetłumaczyć. • „Felix rollte mit seinem Taxi zwei Meter vorwärts, bevor er mitten auf der Brücke wieder bremsen musste. Der Verkehr in der Nähe des Münchner Zentrums spielte mal wieder total verrückt. Ein Fahrzeug wartete hinter dem nächsten, mehrere Fahrer hupten ungeduldig. Felix schaute auf die Isar unter ihm. Das Wasser bewegte sich ruhig und entspannt.”* • vorwärts – do przodu • verrückt spielen – wariować • hupen – trąbić • Isar, die – Izara (rzeka) • Podsumowując, jestem usat­ysfa­kcjo­nowa­ny lekturą tej książki i polecam ją wszystkim tym, którzy uczą się języka niemieckiego i są na poziomie B2. • Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edgard. • A. Bohn, „Niemiecki Gamebook z ćwiczeniami Taxi frei?”, Warszawa, Wydawnictwo Edgard 2016, s. 7 zamieszczone za zgodą Wydawnictwa
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Agnieszka Pruska – autorka serii z komisarzem Barnabą Uszkierem w roli głównej. Podobnie jak jej bohater, ćwiczy aikido. Członkini Oliwskiego Klubu Kryminału, felietonistka i recenzentka serwisu Zbrodnia w Bibliotece. Czytelników zaprasza również na swoją stronę: agnieszkapruska.pl. • Są wakacje, więc czasem mam ochotę na lekką książkę, którą czyta się szybko i przyjemnie. Z tego powodu sięgnąłem po „Zwłoki powinny być martwe”. Trochę żałuję swojej decyzji. • Dwie nauczycielki w wakacje odpoczywają w leśniczówce koło Olsztynka. Chcą odpocząć od uczniów, wykorzystując czas na zbieranie grzybów, czytanie i obijanie się. Ich plany zmieniają się, gdy znajdują zwłoki. Postanawiają złapać mordercę, coby im się nie nudziło. Z dnia na dzień sprawa staje się coraz bardziej zawiła… • Na początku ów utwór czytało mi się szybko i przyjemnie. Zapowiadało się na dobrą komedię kryminalną, ale potem pojawiła się monotonia, nuda i ciągnąca się jak flaki z olejem akcja. Nie ukrywam, że od połowy do ostatnich pięćdziesięciu stron czytanie dłużyło mi się. Dopiero zakończenie mnie zaciekawiło. Nie spodziewałem się takiego rozwiązania akcji. • Wątek kryminalny jest bardzo dobry. Ciekawy i dość oryginalny. Jest wiele tajemnic, są zwroty akcji. Moje podejrzenia co do mordercy okazały się (na szczęście) błędne. Autorce udało się mnie zaskoczyć, ale czasem odniosłem wrażenie, iż jest on pogmatwany. Natomiast wątek miłosny mnie nie zaciekawił. Został on przedstawiony ogólnie, jest pominięty i w ogóle niepotrzebny. Albo coś się robi dobrze i przykłada do tego, albo się tego nie robi, bo wtedy jest to złe. • Główne bohaterki bardzo mnie irytowały. Często zachowywały się dziecinnie, tak, jakby nie były nauczycielkami, a pięt­nast­olet­nimi­ dziewczynami. Ich przekomarzanie się miało być zabawne, ale coś nie wyszło. Mają jakiś zalążek zmysłu dedukcji. Są wścibskie, podstępne i dążące do celu za wszelką cenę. • W komediach kryminalnych bardzo ważną rolę odgrywa humor. Tak naprawdę jest on tak samo ważny, jak wątki kryminalne. To dzieło nie jest zabawne. Sytuacje, które miały wywoływać uśmiech dla mnie były trochę żenujące. Jest to humor na dość niskim poziomie. Kąciki moich ust może z dwa razy lekko uniosły się do góry. To jest główny minus tej powieści. • Na ogół w recenzjach nie wytykam błędów, które znajduję w książkach, lecz teraz muszę zrobić wyjątek, gdyż podczas czytania znalazłem kilkanaście literówek (!). Jest to duża ilość. Dziwi mnie, że korektorzy czy redaktorzy nie znaleźli ich. • Chciałem się rozerwać, oderwać od rzeczywistości i miło spędzić czas nad morze, a wyszło na to, że nie chciało mi się wtedy nawet książki wyciągać. Najbardziej boli mnie to, iż dzieło to nie było zabawne, bo, jak wcześniej wspomniałem, wątek kryminalny jest dobry. Nie jestem usat­ysfa­kcjo­nowa­ny i żałuję, iż po „Zwłoki powinny być martwe” sięgnąłem, bo w tym czasie mogłem przeczytać coś o wiele ciekawszego. Postanowiłem, że sięgnę po Literata, bo ma on dobre opinie. Poza tym jest to kryminał, a nie komedia kryminalna, więc może będzie lepiej. • Książkę czyta się dość dobrze, jest ona lekką, niez­obow­iązu­jącą­ lekturą na lato. Jeśli wybieracie się nad jezioro czy morze, to zabierzcie ze sobą ten utwór, ale nie nastawiajcie się na świetną przygodę. • Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Oficynka.
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Remigiusz Mróz (ur. 15 stycznia 1987 w Opolu) – polski pisarz, autor powieści oraz cyklu publ­icys­tycz­nego­ „Kurs pisania”. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie, gdzie uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych.* • Seria z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim jest jedną z moich ulubionych. Możecie się zdziwić, bo przecież drugi tom przeczytałem w grudniu 2015 roku (!). Moje zaległości wynikają z tego, że ja nie chcę przez połowę swojego życia czytać tylko Mroza. Jestem jego fanem, ale jest mnóstwo książek, które również chcę poznać. Dlatego dopiero teraz sięgam po trzeci tom. • W dość okrutny sposób giną córka i żona pewnego robotnika. Ich polisa na życie jest tak ogromna, że ubezpieczyciel nie za bardzo spieszy się z wypłatą pieniędzy, a poza tym ów robotnik szybko zostaje oskarżony. No bo przecież zrobił to dla pieniędzy z polisy. Tym bardziej, że pojawiają się dowody… Wyjść z opresji pomaga mu pewna znana prawniczka. • Spośród trzech pierwszych tomów tej serii, „Rewizja” jest najgorsza, ponieważ akcja tego utworu ani nie biegnie na łeb na szyję, ani nie trzyma mocno w napięciu. Wprawdzie szybko mi się ją czytało i byłem ciekawy zakończenia, które, nawiasem mówiąc, jest dobre, ale w porównaniu z Kasacją czy Zaginięciem wypada blado. Autor posługuje się prostym i lekkim językiem. Pojawiają się wulgaryzmy (oczywiście nie bez powodu), ale nie zostały one nadużyte. • Książka porusza problem nietolerancji i uprzedzeń wobec Romów. Bardzo dużo osób nie toleruje tej grupy etnicznej, często oskarżając ich o coś, np. kradzież czy morderstwo, bo są Cyganami. Remigiusz Mróz przybliża troszkę ich historię (szczerze powiem, że na ich temat nie wiedziałem nic, bo nigdy jakoś się nimi nie interesowałem). Jest to jeden z ciekawszych wątków Rewizji. • Wadą tej książki są dwie naciągane sytuacje. Mam na myśli moment spotkania Chyłki z Żelaznym. To spotkanie jest dość dziwne, a jego przebieg jeszcze dziwniejszy. Decyzja jaką Artur podejmuje jest do niego niepodobna i ja tego nie kupuję. Nie mogę wam powiedzieć dokładnie o co mi chodzi, bo byłby to spoiler. Druga sytuacja rozegrała się pod koniec utworu. Wtedy Chyłka spotkała się z pewnym jegomościem. Wynik tego spotkania jest niep­rawd­opod­obny­. • Kasację i Zaginięcie czytało mi się szybko i nie mogłem się od nich oderwać. Odniosłem wrażenie, że w Rewizji ta cała sprawa morderstwa zeszła gdzieś na bok, a na pierwszy plan wysunęły się wątki obyczajowe, które nie ukrywam trochę mnie nużyły. Zakończenie utworu jest świetne i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po czwarty tom, ale za bardzo nie zmienia ono tego, co myślę na temat tej powieści. • Chyłka, którą uwielbiałem ponad wszystko i uważałem za najlepszą bohaterkę spośród wszystkich, stała się irytującą alkoholiczką, która utraciła swoją klasę i profesjonalność. Oczywiście nadal jest ona chamska, ma niewyparzony język i zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Jestem zły, że Remigiusz Mróz zniszczył to, co było najlepsze w tej serii. Nierealne jest to, że ktoś chciałby, aby taka osoba broniła go. Minusem utworu też jest to, że na temat życia prywatnego Kordiana jest mało informacji, a o Joannie wie się więcej, a przecież to ona jest postacią, która broni swojej prywatności. Coś tu nie gra. Uważam, że relacja Zordona i Chyłki została słabo przedstawiona. Natomiast postać Langera jest plusem, bo nadaje tajemniczości, a niekiedy wywołuje dreszcze. To taki dodatkowy smaczek. • Podsumowując, trochę jestem zawiedziony. Spodziewałem się świetnego thrillera prawniczego, a dostałem utwór, który jest dobry, ale nie zachwyca. • Źródło – Lubimy Czytać
Ostatnio ocenione
1
...
5 6 7
...
54
  • Sapere Aude
    Sambor-Cao, Małgorzata
  • Ofiara Polikseny
    Guzowska, Marta
  • Wdowa
    Barton, Fiona
  • Outliersi
    McCreight, Kimberly
  • Baśnie barda Beedle'a
    Rowling, Joanne Kathleen
  • Mitologia nordycka
    Gaiman, Neil
Należy do grup

grejfrutoowa
Irulan
ksiazkomania
anaj_27
PapierowyMorderca
JacekK

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo