Ucho Igielne

Autor:
Wiesław Myśliwski (1932-2026)
Lektor:
Krzysztof Nowik
Wydawcy:
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak (2018-2026)
Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym LARIX (2007-2019)
Wydane w seriach:
Czytak Larix
ISBN:
978-83-240-5446-6, 978-83-8427-123-0
Autotagi:
audiobooki
powieści
proza
4.2 (14 głosów)

"Ucho Igielne" to poruszająca medytacja nad ludzkim losem, pamięcią i historią, zagadkowością intymnych relacji, a przede wszystkim nad tajemnicą spotkania młodości i starości. W powieści Myśliwskiego jak w lustrze odbija się kawał polskiej historii ze wszystkim, co w niej dramatyczne, bolesne, przemilczane i niewypowiedziane. Przede wszystkim jednak jest to rzecz o tym, jak upływający czas odciska piętno na ludzkim doświadczaniu siebie i świata. Piękna, głęboka literatura, w której przenikliwość obserwacji i swoista czułość wobec człowieka splatają się z wymiarem symbolicznym. "Biegłem przez tę dawną dziką, zieloną dolinę do Ucha Igielnego. Stał już na brzegu tych spadzistych schodów, stukał laską w schodek poniżej, sprawdzając, o ile głębiej musi teraz zstąpić niż poprzednim razem. Widocznie stwierdził, że jest dużo głębiej, bo podobnie sprawdził i następny schodek, i następny. Jak można być takim starym, pomyślałem, a nawet zezłościło mnie to. W jego wieku już mało co ze świata zostaje, więc gdzie on idzie, po co?" (fragment książki)
Więcej...
Wypożycz w bibliotece
Dostęp online
Brak zasobów elektronicznych
dla wybranego dzieła.
Dodaj link
Kup
Brak ofert.
Recenzje
  • po śmierci Pana Myśliwskiego postanowiłam przeczytać jego powieści - UCHO IGIELNE kiedyś przeszło przez moje dłonie, ale opieszale i wiem, że przerwałam czytanie... • a teraz... • teraz wzięłam je do ręki i nie puściłam do końca. takich książek nie można opuszczać. one są jak hołd złożone dla piszącego, który oddaje czytelnik. • UCHO czytasz z ołówkiem i zaznaczasz te zdania, myśli całe... te słowa, które szczytujesz ze stron i które osiadają w tobie na zawsze... • Sandomierz i ucho igielne, do którego prowadzą schody.. wiele schodów zwężających się ku górze. i po tych schodach idą ludzie, pozdrawiają się mijając, Ucho ich zbliża i każdy jakoś w tym wspólnym wchodzeniu łączy się z innym dreptającym. idzie i on - stary już i on - młody, skacze po dwa, trzy stopnie, bo młody jeszcze... i ona przez park przejdzie, ale ta cyganka złapała go za rękę, odwróciła by spojrzeć na dłoń i wywróżyć... starość, młodość, dorastanie... człowiek tyle przeżył, tyle mówił i myślał i na tyle czekał, by nie doczekać... i na starość, gdy siły go opuściły, gdy zaproszono go na spotkanie autorskie, to już chciał, by mu odpuścili to bieganie i pokazywanie. chciał być sam i uciec od świata... starość tak mądra jest.. • Starość pokorą obrasta i zrozumieniem. siły nie te, oczy nie takie, wszystko ciąży na starczych barkach przybliżając człowieka ku ziemi. ku tej wiecznej ostateczności. • czytasz i zamykasz się w tych okładkach cały. sowa płyną w tobie niczym leniwa woda, bo nie trzeba się spieszyć z niczym, z życiem tym bardziej. czytasz i czujesz w sobie duszę i siebie i starość, która prędzej, czy później zacznie gdzieś koło ciebie tuptać... czytasz i wiesz, że jesteś, że żyjesz, że jesteś częścią tego, co się dzieje, choć to coś przeminie. • i wiesz, że po UCHU sięgniesz po inny tytuł pana Wiesława i pochylisz czoło, by uczcić pamięć po nim... • a po czytaniu zalega cisza. słowa osiadają w czytającym. człowiek zastanawia się nad tym, co przeczytał, co się dzieje i o tym, kim sam jest w obliczu tego wszystkiego. tego ogromu czasu, który pędzi i który sprawia, że człowiek pędzi i za sobą samym. a w tym pędzie zastanawia się, czy żyje swoim życiem, bo myśli czasem igrają z człowiekiem, jak czas. przeszłość przecież jest teraz, czas ją zapisze i stanie się historią dla tych po nas... człowiek gubi sam siebie dlatego dobrze, że ma korzenie. że ma matkę i ojca i dom. tak, dom - bo to drogowskaz... • Ucho - - - nie zapomina się takiej powieści nigdy • Panie Wiesiu, chciałoby się powiedzieć, co... jakoś nie brzmi... nie tu... Panie Wiesławie, spoczywaj w Spokoju • agaKUSIczyta
  • To jest książka o pamięci młodości i nieoczekiwaniu starości. Chociaż nie koniecznie. • Wielu ludzie, wiele watków, wiele czasów wszystkie splatane i przeciągnięte przez Ucho Igielne. • Czytało się super ale trzeba być z nastroju na tak specyficzną, wolno rozwijajacą się, lekturę.
  • Przez przypadek trafiłam na bloga, który rekomendował m.in "Ucho Igielne" jako pozycję obowiązkową. • I zignorowałabym tą informację, gdyby nie fakt, że nawet jeśli nie zgadzałam się z autorką w ocenie innych książek, to jej argumentacje były, może nie tyle przekonujące, co otwierały drzwi do ciekawej dyskusji. • A przeczytanie książki utwierdziło mnie w przekonaniu, że trafiłam w dobre miejsce i odkryję kolejnych autorów i kolejne wartościowe pozycje. • "Ucho Igielne" to zbiór strzępków wspomnień, konfrontacji tego co było, z tym co jest. Utkany z sentencji, z których można czerpać naukę jak żyć pełniej i uważniej. • Już niemal na samym początku książki porzuciłam swój zwyczaj zapisywania myśli, które mnie urzekły... W przeciwnym wypadku musiałabym przepisać niemal całą książkę... • Ucho Igielne to furta w murach obronnych Sandomierza, ale w powieści to raczej symbolika, łącznik- tego co było z tym co będzie. • Jest dwóch narratorów: stary i młody i to ich narracja się przeplata, a każdy z nich opowiada z perspektywy własnej. • Dla mnie to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przeczytana książka tego autora.
  • Piękna literatura. Tego autora warto i trzeba czytać.
  • „Ucho igielne” – jak większość pozycji w dorobku autora, wymaga nieśpiesznej lektury. Myśliwski zdążył już przyzwyczaić czytelników, do nostalgicznej, refleksyjnej prozy – tak jest i w tym wypadku. „Ucho igielne” to zetknięcie przeszłości z przyszłością – bohatera w czasach młodości i w podeszłym wieku. To spotkanie dwóch bytów, będących przecież tą samą osobą, staje się pretekstem do zastanowienia nad egzystencją i przemijaniem, jak i do stawiania sobie pytań „co by było gdyby?”, które tak często nam towarzyszą w trakcie wędrówki przez życie.
  • Wiesław Myśliwski w swej najnowszej powieści kolejny raz opowiada różne historie, znów w pierwszej osobie, bo taką formę narracji uważa za najwłaściwszą przy tworzeniu opowieści. Jego narrator to połączenie młodego i starego bohatera, spotykają się w Uchu Igielnym, furcie w murach obronnych Sandomierza, by spojrzeć na tę „dawną dziką, zieloną dolinę”, by czekać z nadzieją na to, że pojawi się Ona, dziewczyna, miłość życia. • Przenikają się w książce najrozmaitsze historie, które przytrafiły się nie tylko bohaterowi, który pozostaje bezimienny, ale i ludziom spotkanym na jego drodze. Powoli zaciera się granica między tym, co było naprawdę, a tym, co pozostało w sferze snu, domysłu, tajemnicy. Pozostaje pytanie, co pamiętamy i czy to, co zostało w naszej pamięci jest tym, co wydarzyło się rzeczywiście nam czy innym. • Czy warto wracać w miejsca minione, do ludzi bardzo dawno niewidzianych? Bohater przekonuje się, że niepotrzebnie zgodził się na taką wycieczkę w przeszłość. Jednak to spotkanie z dawną koleżanką Józią, której w ogóle nie kojarzy, to spora dawka humoru pojawiająca się i przy innych zdarzeniach. • Dominuje jednakże nastrój melancholii i nostalgii, przemijania i refleksji nad życiem, nad tym, czy można było przeżyć je inaczej, lepiej. Wracają ciepłe i piękne wspomnienia dzieciństwa, rodziców, lat szkolnych. W tle jest też nasza historia, dwie wojny, Holokaust, lata stalinowskie. • Czyta się tę powieść niespiesznie, radując się piękną polszczyzną, zastanawiając się nad symboliką wielu zdarzeń, odwołaniami do biblijnego „ucha igielnego”, do „zielonej doliny”, do tego, co minęło i nigdy już nie wróci, do bagażu swoich doświadczeń. • Chyba warto powrócić do przeczytanych opowieści, raz jeszcze próbując wniknąć w ich światy, przemyśleć dość zagadkowe zakończenie – bal absolwentów (metafora życia, jak w tekście Agnieszki Osieckiej?), szansa na zostanie królem balu (ale przecież jest już za późno i królową nie jest Ona?) i wreszcie symbolika ostatniej sceny – znów powraca Ona i pytanie, kim naprawdę była, czy nawiązanie do Zagłady sugeruje, że przezwisko, jakie jej nadano, nie było przypadkowe, czy to może chęć zachowania pamięci o tych, którzy zniknęli bezpowrotnie z naszego świata? • Pozostaję z pytaniami i jest to niewątpliwie wielka zaleta tej wspaniałej powieści, bo każdy może w niej szukać odpowiedzi i mogą się one różnić.
1 2
wiesia_czyta
Okładki
Kliknij na okładkę żeby zobaczyć powiększenie lub dodać ją na regał.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo