Kiedy żurawie odlatują na południe
| Tytuł oryginalny: | Tranorna flyger söderut |
|---|---|
| Tłumacz: | Wojciech Łygaś |
| Autor: | Lisa Ridzén |
| Wydawcy: | Wydawnictwo Albatros (2025-2026) Legimi (2025) |
| ISBN: | 978-83-8361-804-3, 978-83-8361-945-3 978-83-8439-055-9, 978-83-8361-804-3 |
| Autotagi: | druk książki powieści proza rodzina |
|
4.1
(18 głosów)
|
|
|
|
|
Wypożycz w bibliotece
Kup
Recenzje
-
Opowieść o człowieku, którym może stać się każdy z nas na pewnym etapie życia. • Świetnie napisana, pochłonęłam niemal jednym ciągiem. Do refleksji i mnóstwa przemyśleń, ale bez patosu, gloryfikacji, czy też przemilczeń. • W tle, do pozazdroszczenia – system opieki społecznej, pozwalający przeżyć ostatnie lata, dni w swoim własnym miejscu, w komforcie, poczuciu bezpieczeństwa, szacunku.
-
Książka dość przeciętna, szybko się ją czyta. Nie znajdzie się w niej prawdy objawionej, poza doceń życie nim ono minie. Całkiem ok, jednakże mam zastrzeżenie co do tego , że jest po prostu obrzydliwa. Nie polecam jeść przy niej ani pić , bo opisy o flegmie wypluwanej która się osadza w sedesie u jest nie do spłukania bądź wypluwanie zaległej śliny, flegmy do kubka są po prostu straszne. Jeśli komuś to nie wadzi spoko, ale ja sama miałam odruch wymiotny z obrzydzenia, bo takie wtrącenia były po kilka razy. Uważam , że bez tego byłoby zdecydowanie lepiej.
-
Ta książka wycisza duszę. • Ta książka hamuje czas, który skłania do refleksji nad sobą, nad bliskimi ci osobami i nad sensem tego bycia tu i teraz. • Ta ksiązka odbiera słowa. Po niej trzeba przejść literacką żałobę, by dopiero po jakimś czasie móc o niej pisać i mówić. • Oto Bo, który z każdym dniem coraz bardziej niedomaga. Ma coraz mniej czasu na życie, na słowa i na głaskanie psa, Sixteena, którego jeszcze ma... Ma, bo i za chwilę i ten musi zmienić swego Pana. Bo wie, że śmierć jest coraz bliżej, bo ją czuje. Czuje w sobie. Resztkami sił wyprowadza psa, ale i te siły zaraz odpuszczają. Pomoce domowe i pielęgniarki zmuszają go do prysznica, do jedzenia, czy do picia. Ale to wszystko czasem go przerasta. Jest i syn, który zagląda, siada i rozmawia z nim. Jest syn, któremu Bo nie potrafi powiedzieć tego, czego by chciał, a na co powinien się wreszcie zdobyć. Patrzy na niego, jest z niego dumny, ale słowa... te grzęzną mu w kotłowaninie złości. Bo tęskni na miłością swego życia, która już nie żyje, a którą ciągle kocha i za którą tęskni. Niebawem do niej dołączy, ale teraz, jeszcze ostatnimi dniami nie potrafi poskromić swej upartości ziemskiego bytu, by dać synowi do zrozumienia, jak i jego kocha. jako ojciec, uparty i czasem nadpobudliwy, stawia na swoim, co nie zawsze jest gry o taką stawkę. • Każdy dzień osłabia wątłe ciało. • Każdy dzień coraz bardziej zbliża śmierć. • Odchodzą siły, syn wymienia łóżko na nowe, Bo leży i czeka.... • Sam. • W ciszy. • Wszystko spowalnia, wracają wspomnienia, powieki tak trudno podnieść. A na stoliku czekolada, którą jadał, nieruszona... • Tak trudno oddychać. • Powieść, której nie sposób odłożyć. Scala się ze mną i nie pozwala o sobie zapomnieć. Widzę BO, widzę jego słabość i czekanie na iskrę nadziei. Czekam, jak on, na owsiankę na mleku i kawałek czekolady. Czekam na rozmowę z Turre, jedynym przyjacielem, który pewnego dnia nie odbiera telefonów. Staję oparta laską przy trumnie tego ostatniego "Gada" i czuję, że serce mi pęka. Że świat się dla mnie kończy, że czas na mnie, że to ... niedługo. • Płaczę, bo taką książkę się przeżywa. Nosi się ją i wraca do niej, do siebie, do bliskości... • WSPANIAŁA. • JEDYNA. • NAJLEPSZA. • agaKUSIczyta