Aktywność użytkowników
Na tej stronie można przeglądać najnowsze wpisy na blogach, recenzje, oceny książek itp.
Po zalogowaniu się można te wpisy filtrować, np. wg obserwowanych użytkowników.
Na tej stronie można przeglądać najnowsze wpisy na blogach, recenzje, oceny książek itp.
Po zalogowaniu się można te wpisy filtrować, np. wg obserwowanych użytkowników.
Najnowsze wpisy na blogach
-
Goście z Klubu Seniora „Kreatywni” 😀Dziś mieliśmy przyjemność gościć w MBP Złotów ciekawych świata i pełnych energii seniorów z Klubu Seniora „Kreatywni” w Złotowie! • Podczas wizyty pokazaliśmy nasze biblioteczne przestrzenie, ich odświeżone wnętrza oraz nowe funkcjonalności. Nie zabrakło też bibliotecznych ciekawostek – najmniejsze książki z naszego księgozbioru. Są to przede wszystkim kieszonkowe wydania poezji, które wzbudziły niemałe zainteresowanie. 📚 • Dziękujemy za odwiedziny, miłe rozmowy i wspólnie spędzony czas. • Zapraszamy do odwiedzania biblioteki – uwielbiamy takie wizyty!🤗❤️ • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz] • [Obraz]
-
POWITANIE LATA NA TARASIE LUBITEKI! DRUGA MINI GIEŁDA MINERAŁÓW, SKAMIENIAŁOŚCI I BIŻUTERIILato rozpoczniemy w wyjątkowy sposób! ☀️ Zapraszamy całe rodziny na niezwykłe popołudnie pełne fascynujących odkryć, kolorowych minerałów, skarbów ukrytych w ziemi oraz inspirujących spotkań z pasjonatami świata natury. ✨ • Podczas wydarzenia będzie można odwiedzić liczne stoiska tematyczne, na których znajdziecie: •
minerały z różnych zakątków świata • skamieniałości liczące miliony lat • wyjątkową biżuterię z kamieni naturalnych • stoiska paleontologiczne pełne ciekawostek i odkryć •• To jednak nie wszystko! Przygotowaliśmy dla Was bogaty program pełen atrakcji: •interesujące prelekcje i spotkania edukacyjne • warsztaty geologiczne • warsztaty kreatywne dla dzieci i warsztaty rękodzielnicze dorosłych • zajęcia z kodowania i programowania • koncert zespołu KAZIK Band • wernisaż wystawy prac Jagoda Zając-Trocha •• Wydarzenie skierowane jest do: • ✨ dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów • ✨ całych rodzin szukających ciekawego sposobu na wspólne spędzenie czasu • ✨ miłośników kamieni naturalnych i ich symboliki • ✨ pasjonatów biżuterii handmade • ✨ kolekcjonerów minerałów i skamieniałości • ✨ fanów geologii i paleontologii • ✨ wszystkich ciekawych świata i jego niezwykłych tajemnic • To doskonała okazja, aby połączyć naukę, zabawę i pasję odkrywania w wyjątkowej atmosferze letniego popołudnia na tarasie Lubiteki! • Szczegółowy program wydarzenia już wkrótce! • Do zobaczenia w Lubitece! • [Obraz]
Najnowsze recenzje
-
Tytuł 'Kroniki kota podróżnika' mógłby wskazywać na książkę lekką i nie za bardzo zobowiązującą, ale tak nie jest. Mało tego, pozycja uderza do głębi swoją prostotą i bezpretensjonalnością. Satoru i Nana to jakby dwa przeciwległe bieguny, a mimo to idealnie się uzupełniają. Książka świetnie eksponuje istotę głębokiej potrzeby bliskości i miłości każdego stworzenia, która wybiega daleko poza powierzchowny i pozorny romantyzm tak znany z filmów i literatury. To uczucie, które zmienia nas samych i wszystko wokół, to siła, która wybiega poza życie i śmierć.
-
-
Fatalna! Nie dałam rady zmęczyć. • Polecajka z booktoka. Kompletnie nietrafiona. • Zwiodło mnie też polecenie Baracka Obamy, jako jednej z jego ulubionych książek.... Co jeśli jest prawdziwe, to co najmniej trochę dziwne.... • Może jakbym z powrotem miała 17 lat to byłaby dla mnie bardziej interesująca. • Czytając doświadczałam tzw. "cringe'u". • Bohaterowie tak bardzo niedojrzali, jacyś tacy bananowi, powielający oklepane stereotypy. W końcu zaczęłam skakać co parę stron do przodu, aż tak dobrnęłam do końca, który kompletnie mnie nie zdziwił biorąc pod uwagę powtarzalność fabuły. • Historia tak przerysowana jak w amerykańskich filmach o nastolatkach.
-
Tu trzeba złapać wdech dla złapania jasności umysłu i oczyszczenia duszy, a potem zrobić długi wydech. I tak kilka razy, bo jeden raz to za mało by wyzbyć się z płuc i z głowy całej przeszłości, która oblepiła wnętrze. Bo o tym właśnie jest ta książka. Autorka ruszyła w podróż i próbując zacząć nowe życie, próbuje stać się nową JA, próbuje odkryć samą siebie i poznać, bo zatraciła się całkowicie. . • Wiadomo, że „(...) posłusznym trzeba być tylko samemu sobie, nikomu innemu”, a gdy człowiek jest sam, to wie, jak żyć i gdzie ulokować umysł i strach. Wie, jak trzymać świat w ryzach i jak go okiełznać. Wie, jak być zdrowym i jak żyć. I wie, czego chce. W związku też tak można lecz można się też całkiem zagubić tracąc poczucie własnej osoby. I to spotkało Elizabeth Gilbert, zatraciła się cała. Pogubiła. I choć miało być inaczej, bo była i miłość i on przecież był, wybrany i ukochany, to rozwód zniszczył wszystko. I życie i ją, jako człowieka, zniszczył też codzienność i wszelkie resztki wiary, którą jeszcze w sobie miała. Dlatego postanowiła poszukać równowagi i siebie samej, pozbierać te resztki, które rozsypały się u jej stóp, jak koraliki różańca, który nagle pękł w dłoni. Postanowiła przekroczyć próg tego nowego „czegoś”, by zamknąć za sobą drzwi i nigdy nie oglądać się za siebie. • Takie jest moje życie, myśli autorka, ja taka jestem. Ja to kawałki, które – nawet jeśli się staram – nie chcą na powrót ułożyć się w spójną całość. Nie chcą się zespolić. Stąd ta powieść i ta podróż i pisanie o niej. Italia, Indie i Indonezja w dwanaście miesięcy, a każdy kraj, to trzydzieści sześć opowieści. I nie, nie jest to ilość koralików na różańcu, nie jest to też magiczna liczba dni, które jakoś wpłynęły na odkrycia duszy i ciała. Elizabeth ma trzydzieści sześć lat, jest po rozwodzie, nie ma dzieci, ale ma jeszcze siebie. Tyle i aż tyle jednocześnie lecz ta JA w niczym nie przypomina spokojnej, pewnej siebie kobiety, jaką była przed laty. Czytasz i uzmysławiasz sobie, że nie potrafił powiedzieć co lubi, co jej smakuje, ani – co zadziwia – czego chce. Nie umie się uśmiechać ani roześmiać się całą sobą, do brzucha samego, jak dziecko. Nie umie płakać ze szczęścia, nie umie odpuścić. Nie umie oddychać do pępka. Nic nie umie. Ale umie pisać, umie spakować walizkę i zdać się na duchową podróż, która dokądś ją zaprowadzi. Nie wie dokąd, ale wie, że jej pomoże. • I co teraz, pytasz na końcu. • „Teraz podwijam nogawki, zeskakuję z łodzi i poprzez fale brnę do brzegu o własnej sile. Jestem przemoczona na wylot, zawadzam o koralowce i czuję szczęście w sobie”. A to szczęście sprawia, że Elizabeth jest - czego nie boi się powiedzieć na głos, czy wykrzyczeć wręcz do niebieskiego nieba – jest szczęśliwa. Idzie na bosaka, w ręce podtrzymuje tobołek, który już i tak zdążył zamoknąć, ale uśmiecha się. Tak normalnie i szczerze i to jest piękne. To bycie inną i pogodzoną z samą sobą kobietą. • A ty, kończąc czytanie, zastanawiasz się nad sobą. Może nie w perspektywie porzucenia wszystkiego i wyjazdu na rok. Lecz tak normalnie, siedząc w fotelu, przez głowę przelatuje ci milion myśli i pytań. Czy wiem, co mi smakuje? Czy wiem, jaki zapach lubię? Czy wiem, czego nie cierpię?... I czy w ogóle wiem kim jestem? • „Jedz, módl się i kochaj” to powieść – przewodnik. To też dziennik z podróży w siebie. To też poradnik dla każdego, uniwersalna mapa poszukiwania. I choć autorce przyniosła oczyszczenie, to tobie niekoniecznie musi. Nie jest to wybitna literatura, to powiem wprost. Nie porywa, nie podcina nóg, nie fascynuje. Czasem jest przegadana i nudna, czego nie zamierzam ukrywać. Ale... Ale może pomóc niektórym. Takie książki są przecież czytane i polecane i o nich nigdy się nie zapomina. Powstają kolejne części więc są potrzebne, a to samo w sobie podkreśla ich wartość. • agaKUSIczyta
-