Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
takich książek o takim kalibrze jest tak nie wiele... • a to wielka strata dla ludzi, którzy szukają w powieściach głębi, pasji i tego, co trudno określić słowami, bo tym słowom się wymyka... • niesamowita powieść, która zmienia postrzeganie i siebie. zmienia wszystko nadając wszystkiemu innych barw, znaczenia i wartości... • oto rodzina, która powinna być szczęśliwa, ona piękna, on właściciel dwóch salonów samochodowych, dwójka dzieci. rodzina z planami na przyszłość, na sielankę i na ciągle utrzymujący się status świetnie ustawionej finansowo. obraz ładny, gorzej z tym, jak się rzeczy mają. • on staje się łazęgą i bankrutem. • ona staje się wrakiem kobiety • syn, pj, nie radzi sobie z rzeczywistością • a córka naśladuje koleżankę nie znając własnych wartości, talentu, czy odrębności jako takiej. • wszystko i wszyscy się rozłażą i dom staje się miejscem, z którego każdy ucieka. • rodzina nie istnieje. • ale - myślą o sobie, próbują powiedzieć coś, co im leży na duszy, próbują żyć lepiej i być lepszymi, ale gdy stają obok siebie to pustka w nich i wściekłość zmieszana z tym, co irytuje, a nie powinno. ten cały węzeł bezradności podlany furią we wnętrzu tworzy blokadę. patrzą na siebie i nie potrafią powiedzieć sobie tego, co chcą, tylko to, co się z nich niekontrolowanie wylewa. co kipi w nich, jak mleko na kuchence. rozlewają wokół ferment stroniąc od bliskości, od dotyku, od ciebie koło siebie. życie plącze się ścieżkami nikomu nie szczędząc łez, bicia, i traumy, a jednak... z tym bagażem idą przez lata i tłamszą go w sobie. niosą ów głaz, którego nie sposób porzucić gdzieś w drodze do domu... • PAUL MURRAY sprawił, że moja dusza przycichła, a serce chyba spowolniło. coś we mnie tąpnęło i poczułam się, jak wypluta z morza ryba., Pisanie MURRAYA porywa, przeżuwa i wypluwa cię z takimi emocjami i myślami, że nie możesz pozbierać się w jakąś spójną całość. i ta rozsypanka ciebie samego ciągnie się przez najbliższe dni i tygodnie i tkwi w tobie jak korzeń. treść, ci ludzie z tej powieści i to wszystko, co się dzieje na jej kartach, to wszystko sprawia, że nie możesz wyjść z podziwu. z tego, jak to autor zaplanował i jak literacko rozegrał - mistrzostwo pióra - dosłownie.
-
niesamowita powieść, która po przeczytaniu zasiada w pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć • wyjątkowa • ukazująca jakże smutny obraz rzeczywistości
-
Zaczęło się od palca... • Nie, zaczęło się od psa i spaceru... • A może początek to dom i małe miasteczko, Czarne i przeznaczenie? Pewnie tu jest trup pogrzebany, winowajca tego wszystkiego? Możesz szukać i dywagować, co i tak nie zmienia faktu, że ze strachem, ale i ciekawością literacką zanurzasz się w tej historii, co jak wzburzona rzeka snuje się po kartach „Tuż obok” Agnieszki Olejnik. • Małe miasteczko, plotkujący ludzie i Anna z psem, która nie wie, co ją czeka. By zatrzasnąć z hukiem drzwi do tego, co było, zaczyna nowy etap życia. Szuka świętego spokoju i wytchnienia, lecz próżno mają się te plany do tego, co los szykuje w zanadrzu. I choć znajduje pracę w bibliotece, a w sercu jakiś spokój i wszystko mogłoby się wydawać sielską idyllą, przypadkowo znaleziony odcięty palec zmienia wszystko. Anka zgłasza makabryczny incydent na policję, a ta podczas przeszukiwań pobliskiego lasu natrafia na zwłoki Tomasza, miejscowego ogrodnika i złotej rączki w jednym. Ale, ale!!! Pojawia się problem. Denat ma wszystkie palce. Tak zaczyna się strach i trwoga w Ance, bo nic nie jest proste, jak się początkowo odczuwało, a ludzie, nawet ci w mundurach, nie dają nadziei na bezpieczeństwo. Coraz więcej się komplikuje, a w miasteczku zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy. I chyba ta kumulacja wszystkiego napędza Ankę do tego stopnia, że sama staje się detektywem. Lecz – czy to aby rozsądne? • „Makabryczne odkrycia to nie tylko dowód zbrodni – to lustro, w którym odbija się ludzka samotność i strach.” • „Tuż obok” gra na emocjach. Czytanie sprawia frajdę, ale i pewnego rodzaju zatrwożenie, które tylko potęguje emocje. Mimowolnie stajesz się Anką i próbujesz stawić czoła temu, co książkowy pierwowzór. Boisz, ale coś w tobie sprawia, że próbujesz. Że mimo wszystko znajdujesz w sobie krztę kobiecej odwagi i niuchasz tam, gdzie nie powinnaś. I wiesz o tym, że ryzykujesz, że stajesz na linii wroga, ale cóż – mówisz sobie. Wóz, albo przewóz. A wszystko to zasługa dobrego pióra autorki, świetnie skonstruowanej fabuły i perfekcyjnie wręcz przemyślanej intrygi, która z każdą stroną coraz bardziej odbiera zmysły i racjonalność. Zanurzasz się w powieści, która jest mieszanką kryminału, obyczajowości i romansu w jednym. Wyczuwasz charaktery postaci, ich złość, ale i podszepty umysłu. Twój też szepcze, coś podrzuca, coś przypuszcza. I tak siedzisz z nosem w książce do końca. • Pochłania cię, wciąga i dziwnie nie puszcza. • agaKUSIczyta • Agnesto
-
ZBIERACZE BORÓWEK, wzdycham po zakończeniu czytania. Na myśl przychodzą mi pola z filmowej wersji "Przeminęło z wiatrem", czy robotnicy na polach z serialu "Północ Południe"... • ZBIERACZE BORÓWEK i ich dusze, które wniknęły w moją. Zaczęłam czytać niepozornie, przykucnęłam jakoś, że na chwilę tylko, że na dwadzieścia minut, że tylko zacznę, że zobaczę, że ... i nic z tego że na chwilkę nie wyszło. Zostałam w tej książce cała i do dziś chyba jestem, mimo, że lektura dawno odłożona. • i chyba to jest piękno, jakiego zawsze szukam w książkach. tej tajemnicy wymieszanej z ciekawością i z tym eterycznym zmysłem strachu jakiegoś. bo co jeśli...? co się stanie i dlaczego...? • i jak to życie pokrętne jest. • i nurzam się w historii rodziny, która zmaga się z tragedią - ze zniknięciem Ruthie. została sama na wzgórzu. tam ją zostawia Joe, który z tym jej zostawieniem do śmierci nie znajdzie w sobie ukojenia. koszmar czynu i samoobwinianie będą mu ściskać gardło do chwili śmierci. wiele kroków postawi z złym kierunku, zbyt wiele słów powie, których nie powinien, zbyt wiele przemilczy, zbyt wiele przełknie, zrobi i zniszczy... i upadnie w samotności i chorobie, by pewnego dnia dowiedzieć się o życiu bez niego. • i jest Norma, która Normą nie czuje się w ogóle. są sny i wiele niewiadomych i rodzice, którzy milczą lub mówią to, co chcą by wiedziała. a prawda? gdzie jest prawda? czy życie ma być ślizganiem się po przeczuciach, domysłach i jakiś wewnętrznych poszukiwaniach siebie gdzie indziej? • i nadchodzi moment, gdy choroba się panoszy, gdy zjawiają się ludzie - ci potrzebni i wyczekiwani, nadchodzi chwila ukojenia. dla wszystkich. • i puszcza węzeł na szyi, łapiesz oddech i wiesz, że życie - jakby nie było - jest bardzo dobre. • ZBIERACZE BORÓWEK czyta się z emocjami. czytasz i chłoniesz każdą z postaci. wiesz, co znaczy samotność pośród ludzi i łzy wypłakane w ciemnym pokoju. wiesz, jak ściska tata i jak głaszcze mama. wiesz, czym jest rodzina, bliskość i kochające oczy, które patrzą na ciebie. wiesz, czym jest dom i bycie w nim. tak wiele? oj, wiele, a niewiele. • wspaniała powieść, która wrasta w duszę czytającego i tam zostaje. • agaKUSIczyta
-
on jeden i ich dwoje. • miał brata, wspaniałego, lepszego od niego. miał brata, którego - jak się okazało - w ogóle nie znał. ten blondyn, ten ulubieniec matki, zabił się w wannie. nie poradził sobie z życiem, a swoją psychikę przykrywał uśmiechem. został przytłoczony wiekiem, domem i sobą. wszystkim... • i został on, bart, w oczach matki to ten gorszy. mniejszy, ciemnowłosy i kompletnie nie taki, jak ten, którego straciła. ale skoro został... jedzą wspólne kolacje, czasem rozmawiają, czasem popatrzą na siebie. matka narzuca swoje decyzje bo jej życie jest najważniejsze... • a on - pewnego dnia poznaje Alexa i Stellę. rodzeństwo, które też nie radzi sobie z domem, z życiem i z tym, co się dzieje. rodzeństwo, które dusi się w przyzwoitej ramie tego, co stanowi ich szablon życia. • ta trójka razem... • oni... • każdy na swój sposób radzi sobie z ludźmi, z domem i z sobą. ze stale obecną matką u boku i z ojcem, którego nie ma, bo zarabia...bo prowadzi interesy... zmyślania Alexa nie mają końca. bawi się ludźmi w perfidny sposób, kpi z nich i ustawia wedle własnego humoru i wyobraźni... rządzi swoim kręgiem przyjaciół, dając im do zrozumienia, że to dla nich przywilej. • ale jak się ma to wszystko do prawdy? • mijają lata. • ich drogi rozchodzą się, by znów się połączyć. • wiele prawd wychodzi na jaw, wiele łez spływa po policzkach. • jest choroba psychiczna, jest kłamstwo, pobicie, sutanna i zdania, które zdążyły obrosnąć kurzem od zapomnienia. i trzeba ten kurz zdmuchnąć... a to boli. • Alex i Stella i on, chłopak z sąsiedztwa. • ta trójka idzie po fabule tej powieści i dorasta i dochodzi do punktu, który już dalej nie może się przenieść. trzeba dojść do końca i pożegnać to, co dawno tego wymagało. • "Niebo w kolorze siarki" nie daje się odłożyć. przylega do ciebie całe, a ty wchodzisz w nie i zdajesz się na nie. wiesz, że nie będzie łatwo, bo karty powieści wielki smutek skrywają. wiesz, że czasem zaciśniesz zęby z jakiejś trwogi czytelniczej - wiesz... to wszystko czujesz... ale czytasz. czytasz namiętnie - całym sobą bez opamiętania. patrzysz czasem na niebo, lecz to jest pełne kolorów, siarkowe... a może to łzy mają taki kolor? • i pytasz - dlaczego ludzie ludziom... dlaczego miłość tak szybko się ulatnia i zmienia barwę na bez-barwę? dlaczego ciepła dłoń na policzku nagle staje się tą obcą i niechcianą? kogoś znałeś, a po latach czujesz, że nie znasz... • dlaczego tak to wszystko jest zbudowane, że czas idzie i idzie i tik-takuje i nie cofniesz go nic a nic... • agaKUSIczyta • nie potrafię do tej powieści napisać czegoś składnego. słowa same mi umykają, są nieuchwytne. ta powieść jest tak głęboka, że nie umie tego wyrazić. czuję, że cokolwiek wydukam, to będzie za mało, że będzie przekłamane i nieprawdziwe. • toń powieści mnie pochłonął. nic już nie jest takie samo, jak wcześniej • Siarka na niebie i poczucie samotności - to zostaje... • przytulam tą książkę do piersi i milczę.