Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
fiolka

Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popu­larn­onau­kową­. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊

„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi

„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem

Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
33
  • [awatar]
    fiolka
    Wiersze Tomasza Różyckiego z tego zbiorku są refleksyjnym spojrzeniem na nasze „dzisiejsze sprawy”, choć szybko okazuje się, że wiele z nich ciągnie się za ludzkością od wieków. Niezbyt optymistyczne i dalekie od sentymentalno-melancholijnego tonu to spojrzenie. Sprawy stoją tu jasno i wyraźnie, czasem wręcz dobitnie — bez zbędnych upiększeń. Od czasu do czasu pięknie błąkają się wśród nich poetyckie kalambury. Nad niektórymi musiałam się zatrzymać, inne przyswajałam od pierwszego wersu. • Przenikają się tu motywy Boga, miłości, wojny i poezji, a pomiędzy nimi krąży Kalipso — antyczna nimfa, która przestrzega przed miłością i przywiązaniem do tego, co przemija, choć sama bynajmniej nie wydaje się nieczuła. • Już na początku poezja ta skojarzyła mi się z niemal równolegle czytanym końcowym monologiem Stasiuka „Z dziennika pisanego później”. Różycki też jest pesymistycznie wylewny — uwiera go teraźniejszość, a przyszłość widzi raczej w czarnych barwach. • Wiersz „Już listopad” przywiódł mi na myśl płonące kieliszki z filmowego „Popiołu i diamentu”. Podobnie odczytałam tę poetycką scenę — jako oddanie hołdu i czci, a może przede wszystkim przywrócenie pamięci o tych, którzy walczyli i polegli. Te lirycznie płonące kieliszki stają się zniczami nagrobnymi: śladami po kimś, kogo już nie ma. • „Pełga płomień • Nad kieliszkami. Tak ich ożywiłem, • Na to pozwala zapis cyrografu, • Tyle może poezja: zapamiętać • Wszystkie imiona, a także kolejność, • W jakiej siedzieli za stołem, nim trafił • Pocisk, wbił błysk.” • Po lekturze całości tomiku przyszło mi do głowy zdanie z listu Wisławy Szymborskiej do Zbigniewa Herberta: „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie”. Bo w „Hulankach & Swawolach” na przekór swawoli hula pesymizm. Bogowie bawią się ludzkością tak, jak przed dwoma tysiącami lat. Uczucia wyższe niczego nie gwarantują. Nie zatrzymają wojny, historii, śmierci ani czasu. A mimo to człowiek nie potrafi z nich zrezygnować. • Wie o tym także Kalipso. Wie, że kochać znaczy zgodzić się na utratę, dlatego chwilami namawia do czegoś przeciwnego niż jej antyczna poprzedniczka: odejdź, nie zakochuj się, zapomnij. Tyle że sama nie potrafi zapomnieć. Bo niczego nie można zatrzymać, ale można próbować zapamiętać. I dokładnie to samo robi poezja. • Z tych mało swawolnych hulanek zapamiętam: • „Dwadzieścia siedem” — przewrotnie o stworzeniu świata, ale mnie przede wszystkim zatrzymało powiedzenie znane z wczesnego dzieciństwa i domu prababci, które dzięki poecie po tylu latach ponownie zadźwięczało swoim tajemniczym, niemal zaklęciowym brzmieniem — naser mater. • „Hinduscy mędrcy” - piękna pochwała życia i tego, co się ma. • „Hulanki & Swawole” - „Ile kosztuje was poezja, jakie ponosisz koszty własne?” • „Projekt” - o tym, jak „ósmego dnia człowiek nareszcie tworzy Boga, swoją przyczynę, tym razem naprawdę z niczego” • „Dam żagiel” • „Nie zakochuj się w tym, co jest poddane • Przemijaniu, ponieważ będziesz cierpiał, • Kiedy to stracisz, a stracisz na pewno” • „Za mało” • „...literatura jest dlatego, • Że świat to za mało”
  • [awatar]
    fiolka
    Z „Pollyanną” pierwszy raz spotkałam się w dzieciństwie. Zostawiła po sobie wrażenie podobne do tego, które miałam po przeczytaniu „Ani z Zielonego Wzgórza” — pogodna bohaterka, dziecięcy zachwyt, podobny rodzaj emocjonalnego przywiązania. • Tym razem „Pollyanna” towarzyszyła nam w podróży i była miłą, bo zadowoloną kompanką. I jak na ponadstuletnią wspó­łtow­arzy­szkę­ podróży świetnie się spisała — skutecznie umilała nam drogę. • Sama historia nie jest specjalnie skomplikowana i chociaż było kilka zwrotów akcji, z łatwością można było przewidzieć zakończenie. Jej dosyć staroświeckie tło pozwala za to podejrzeć obyczaje i życie amerykańskiego społeczeństwa początku XX wieku. W tej książce chodzi jednak przede wszystkim o postawę głównej bohaterki i jej grę w zadowolenie — bo właśnie ten pomysł okazuje się ponadczasowy. • Bo który współczesny rodzic nie marzy o dziecku, które nie narzeka, nie marudzi i nie jęczy?
  • [awatar]
    fiolka
    Urocza opowiastka o „tym” dobrym i „tym” złym. • Dobrym jest porządny, skromny i nie za bogaty gajowy, złym - bogaty, wiecznie nabuzowany, potężnie zbudowany pan Krępak. Gajowy Chrobotek ma sprzymierzeńca – jelenia Wietrznika, przyjaciela od spraw beznadziejnych, bo gdy wszystko zawodzi, Wietrznik staje na wysokości zadania i rozwiązuje problemy. Jest też Józefka, która darzy sympatią Chrobotka, a on ją, ale są zbyt nieśmiali, by się tym afiszować. • Co prawda Václav Čtvrtek podbił serca polskich czytelników dziejami Rumcajsa, ale i praworządny Chrobotek zasługuje na polubienie. • Książeczka dobrze sprawdzi się czytana mniejszym dzieciom - tym jeszcze niez­mani­erow­anym­ - na dobranoc. Dla starszych będzie wiać nudą.
  • [awatar]
    fiolka
    Dla ciekawskich dzieci z wybujałą wyobraźnią, które w Tosi znajdą świetną sojuszniczkę. Mnie bardziej interesowały perypetie mamy – i były naprawdę życiowe ;) • Polecam dzieciom rozpoczynającym przygodę z czytaniem i ich mamom.
  • [awatar]
    fiolka
    Nazwisko autorki jest dla mnie gwarancją dobrej lektury. Tak było i tym razem. • Oczywiście to książka dla kilkulatków, ale nie tylko tych sprzed sześćdziesięciu lat, kiedy powstała. Równie dobrze nadaje się dla współczesnych dzieci, bo pewne wartości się nie starzeją. W tym wypadku chodzi o szacunek dla dziecięcych decyzji. • Kilkuletnia Lotta, obrażona na mamę postanawia wyprowadzić się z domu do domku w ogródku sąsiadki. Rodzice szanują jej decyzję. Nie ma awantury — wbrew tytułowi — ani prób zatrzymania dziewczynki za wszelką cenę. Lotta zamieszkuje sama i dopiero wtedy pojawiają się konsekwencje jej wyboru. Na pewno bardziej wychowawcze niż kara, szlaban czy perswazje. • Lotta, a przy okazji czytelnik przekonuje się, że wybory niosą ze sobą konsekwencje, które nie zawsze są przyjemne. • Ta lektura to prawdziwa szkoła życia, bez nadętego moralizatorstwa i nachalnego dydaktyzmu. • I tak przyszło mi do głowy, że u Lindgren można odnaleźć coś, co wiele lat później nazwano pozytywną dyscypliną.
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
36
  • Pollyanna
    Porter, Eleanor Hodgman
  • O gajowym Chrobotku i jeleniu Wietrzniku
    Čtvrtek, Václav
  • Tosia i tajemnica geodety
    Miecznicka, Magdalena
  • Lotta z ulicy Awanturników
    Lindgren, Astrid
  • Kos kos jeżyna
    Melaszwili, Tamta
  • Puchar od Pana Boga
    Pavel, Ota
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo