Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popularnonaukową. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊
„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi
„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem
-
Ciekawie upłynął mi czas podczas słuchania tych latynoamerykańskich reportaży. • Myślę, że dzięki temu, że jest to zbiór tekstów różnych autorów, na różne tematy, jest tak ciekawie. • Jest w nich i śmiech, i łzy. • Za każdym razem czekałam na następny tytuł, z ciekawością osoby czekającej na prezent. Co będzie teraz? Spodoba się – nie spodoba? • W większości się podobało. • Moje ulubione trio to: • „Kraina bliźniąt”, „Podróż do zbiorów bibliotecznych Pinocheta” i „Przekupnie Che Guevary”. • Stylistycznie i językowo najbardziej bliska moim upodobaniom jest „Kraina bliźniąt”, która zaczyna się bardzo intrygująco: „Jakieś dwa miasta temu zniknąłem z mapy”. A potem można jeszcze przeczytać: „Niewielu jest smutniejszych jedynaków niż Ci urodzeni w miasteczku bliźniąt”. Jest w tym reportażu wymieniony Josef Mengele i jest wspomnienie ukrywających się po wojnie nazistów. Przywołani są nawet święci bracia bliźniacy Damian i Kosma. 😊 • I zgadzam się z Beatą Szady, że nawet o banale można opowiadać niebanalnie. Na pewno autorom tego zbiorku to się udało. • Polecam.
-
Mam moralny opór przed oceną tej książki. • Bo czy przerażający koszmar, przez który przeszła bohaterka ma nadać tej historii większą wartość, ma uczynić ją arcydziełem? • Obok formy, stylu i języka, którym można przypisać gwiazdkę jest prawdziwa historia życia człowieka, którego ocenić nie sposób. • Historia kilkudziesięciu lat życia Liesabeth jest do tej pory najbardziej wstrząsającym zapisem przeżyć jakie dane mi było poznać. Dla tego przekonania nie bez znaczenia jest fakt posiadania przeze mnie dzieci. Gdy wyobraziłam sobie swoje siedmioletnie dziecko samotne wśród całego zła tamtego świata, które by przeżyć, jest zdane tylko na siebie, poczułam niewyobrażalny, rozdzierający żal. • Jakim prawem takie rzeczy mogły/mogą się dziać?
-
Na początku ma się wrażenie, że jest to typowa historyczna publikacja nasycona mnogością faktów, nazwisk i dat. Jednak im bliżej tematu właściwego, zmienia się też sposób jego prezentacji, który coraz bardziej przypomina reportaż i drobiazgową relację wydarzeń. • W zgodzie z metodą – od ogółu do szczegółu, najpierw widzimy panoramę historyczną, społeczną i polityczną Ukrainy. Wtedy, podczas czytania, wskazana jest uważność, by móc zrozumieć i przyswoić wszystkie przedstawione fakty, motywy i zależności. Autorka sporo uwagi poświęciła nieustannym dążeniom wybicia się Ukrainy na niepodległość. Ten odwieczny brak pokory Ukraińców i gotowość buntu jest solą w oku ZSRR. To ciągłe ścieranie się dwóch sił: władza sowiecka i jej mechanizmy wraz z histeryczną propagandą i podejrzliwością kontra chęć życia na własnych zasadach, upór i nieufność mieszkańców Ukrainy do całkowitego zaprzedania się duchowi i ideałom komunizmu. • Niezwykle trudne w odbiorze są przytaczane przykłady nieludzkich i trudnych do usprawiedliwienia działań aktywistów rekwizycyjnych, tworzenie czarnych i czerwonych list dla pojedynczych mieszkańców, a nawet całych wsi, akty kanibalizmu, zakaz opuszczania miejsca zamieszkania. I wszystko to w ramach „historycznej konieczności” i „rewolucyjnego obowiązku”. • Dzięki lekturze „Czerwonego głodu” mamy obraz i kontekst, imponującą kwerendę, obszerny przegląd literatury na temat wielkiego głodu, od pierwszych, jeszcze prywatnie spisanych świadectw i wspomnień, po późniejsze, dobrze udokumentowane publikacje naukowe, a także genezę i koleje losu pojęcia – ludobójstwo. • Moim zdaniem bardzo wartościowa pozycja.
-
Bolesna lektura. Przede wszystkim dlatego, że to dzieje się teraz. Podczas czytania tego typu reportaży, egoistycznie cieszę się, że nie dane było mi urodzić się i żyć w rejonach świata, w których takie nieludzkie wydarzenia mają miejsce. • A przecież to historia jedna z wielu. • Jakże to przytłacza, uczy pokory i każe dziękować za to wszystko co się ma. • Pomyślałam, że historie tych ludzi mogłyby stać się kanwą książki na miarę „Gron gniewu” Steinbecka.
-
Cóż za ogrom informacji z różnych dziedzin, epok i ludzkich historii. • Chylę czoła przed rzetelną, mrówczą pracą autorki. • W tym monumentalnym reportażu, który jest czymś więcej niż reportażem, bohaterem pierwszoplanowym jest miasto Bytom. • Nigdy w nim nie byłam. • Wiedziałam tylko, że jest na Śląsku i słynie z produkcji konfekcji męskiej. • Wydaje mi się, że będąc dyletantką w dziedzinie wiedzy o Śląsku porwałam się na początek na zbyt wiele. Bo zaczęłam od szczegółu zamiast ogółu. Opracowanie to jest kapitalne dla mieszkańców Bytomia i jego okolic, każdy z nich odnajdzie w nim cząstkę siebie i swojej historii. Ja poczułam się zagubiona i rzucona na głęboką wodę nie mając wystarczającej wiedzy o tym wyjątkowym pod względem historycznym i gospodarczym regionie Polski. Z każdym kolejnym rozdziałem było lepiej, jednak z pokorą stwierdzam, że dużo muszę nadrobić, by poczuć się pewnie na śląskim gruncie. • Mimo iż zostałam przytłoczona masą informacji, szczególnie te geologiczne i techniczne wywody, ekspertyzy górnicze co rusz stawiały mnie do pionu, to lektury nie żałuję. Chociażby dla samej historii życia Karola Goduli i Joanny warto było „Ballady o śpiącym lwie” wysłuchać. • Sam tytuł reportażu bardzo trafiony, a zagadka zaginięcia rzeźby śpiącego lwa intrygująca. • Polecam przeczytać, szczególnie mieszkańcom Bytomia i okolic.