Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
fiolka

Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popu­larn­onau­kową­. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊

„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi

„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem

Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
27
  • [awatar]
    fiolka
    Stachura wieczny tułacz. • Stale go gdzieś gnało i nosiło, i wodziło na pokuszenie. A w tych jego: szedłem, widziałem, patrzyłem, jest i zachłyśnięcie się, i zdumienie, i zachwyt. I prawdziwe bycie między niebem a ziemią. Przyciąga jak magnes. • Kiedy po raz pierwszy, jeszcze w podstawówce, przeczytałam „Jasny pobyt nadrzeczny”, zafascynowała mnie wolność i swoboda głównego bohatera, taka na wyciągnięcie ręki. Jak niewiele trzeba mu było. To jego łażenie, jazda pociągami na gapę, strategie przetrwania, cała jego ówczesna filozofia, wówczas były mi bardzo bliskie. Już wtedy Stachura stał się moim ulubieńcem z podręcznika do polskiego. • Te debiutanckie opowiadania czytałam w wieku piętnastu lat i wtedy byłam pod ich wielkim urokiem. • I… szkoda, że na tamtym czytaniu nie poprzestałam. • Tymczasem skusiła mnie ta pomarańczowa okładka i wysłuchałam ośmiu opowieści, a czar wrażeń z młodości prysł. Jakże sytuacja życiowa, dojrzałość, ustatkowanie się (strasznie to brzmi, a jednak) zmieniają perspektywę. Został sentyment, ale… wcale już te teksty nie są mi bliskie tak, jak były wtedy. • Ta wczesna stylistyka prozy Stachury nieprzemożnie narzuciła mi skojarzenie ze stylistyką malunków Nikifora. I już raczej ta asocjacja się ode mnie nie odczepi. • À propos skojarzeń, tytuł opowiadania Stachury, „Jasny pobyt nadrzeczny”, szalenie pasuje do literackiej estetyki Kornela Filipowicza!
  • [awatar]
    fiolka
    Najbardziej podobało mi się słowo „Od autora”, ale szkoda, że było na końcu, a nie na początku opowieści. Świetnym pomysłem było również wydrukowanie na wklejce książki, zdjęć z podróży oraz dołączona mapa Afryki z zaznaczonym szlakiem trasy Kazimierza Nowaka. Podobał mi się również ponadprzeciętny optymizm wędrownika, który radośnie i bardzo pozytywnie podchodził do wszelkich przeszkód i niewygód. Kazik jest żywym przykładem zasady, że jeżeli czegoś chcesz, to dasz radę. • W małej główce mojej córki na pewno została świadomość, że ta historia działa się bez mała sto lat temu i polski podróżnik naprawdę przejechał tę trasę głównie rowerem. Na pewnych odcinkach zdarzyło mu się pokonywać ją również konno, czółnem, a przez Saharę na wielbłądzie. • Mojej dziewięciolatce najbardziej podobał się rozdział o nocnych odwiedzinach skoczka pustynnego, o wizycie Kazika u króla Rwandy i o gepardziątku z kolcem w łapie. Mnie, o samotnych świętach Bożego Narodzenia na pustyni Kalahari. • Najmniej podobało mi się to, że Kazik, za każdym razem, gdy kogoś spotykał na swojej drodze i wdawał się z nim w pogawędkę, rozmawiał bez problemu w naszym ojczystym języku. Nieważne jaki reprezentant afrykańskiego plemienia miał do czynienia z Kazikiem – język polski nie był mu obcy. • Moja córka oceniła podróż Kazika na siedem i tyle wystawiam i ja, chociaż z utęsknieniem wypatrywałam ostatniego, czterdziestego rozdziału. I cieszę się, że oryginał, czyli „Listy z podróży afrykańskiej…” przeczytam dopiero teraz, bo w innym razie infantylizm przygód Kazimierza Nowaka w wydaniu Łukasza Wierzbickiego bardzo by mnie drażnił. • Tak czy inaczej polecam czytać. Nawet kilkulatkom. To książka zdecydowanie dla dzieci i im wcale nie przeszkadza to, co mnie irytuje. A przez lata zapomniana postać Kazimierza Nowaka warta jest przypomnienia i tym samym upamiętnienia.
  • [awatar]
    fiolka
    W „Na północ” wszystko zaczyna się od fok na estońskim Bałtyku, a kończy w polskiej stacji badawczej na Spitsbergenie. Kończy pozornie, bo autor zapowiada jeszcze dwa tomy arktycznych „przygód”. • Nie jest to jednak książka ani przygodowa, ani naukowa. Są to dość refleksyjne i nostalgiczne wspomnienia trapera, okraszone informacjami o miejscach, w których przebywał, o żyjących — bądź już wymarłych — gatunkach zwierząt arktycznych oraz o ludziach spotkanych na arktycznej drodze. A że akcja rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, jest i sporo smaczków związanych z tamtą epoką. • Mnie, arktycznej laiczce ze szkolną wiedzą o biegunie północnym i jego otoczeniu, lektura ta bardzo przypadła do gustu, i do serca. • To, co we mnie zostało po tej lekturze: • - Smutna i tragiczna historia zagłady alki olbrzymiej. • - Puffiny - „takie papugi, co przebrały się za pingwiny” • - „Noc jest wtedy jak się śpi. A jak się nie śpi to jest dzień”. • - Wajrak i niedźwiedź - „mrożąca krew w żyłach” opowieść. • - Deszcz nurzyków. • - Wzruszająca i łapiąca za serce historia przychatkowej rodziny nurzyków. • Arktyka wydaje się bardzo krucha - te słowa o Arktyce przykuły moją uwagę, zostały ze mną do końca lektury i wydaje mi się, że będą ze mną jeszcze długo.
  • [awatar]
    fiolka
    Sam wpadł mi w ręce monograficzny szkic opracowany przez profesora Maciąga. Chociaż nie oszołamia stylem, jego dużą zaletą pozostaje jednak akademicka rzetelność. Czytany bez znajomości prozy Filipowicza raczej nie zrobi na czytelniku wielkiego wrażenia. • Włodzimierz Maciąg docenia prozę autora „Mojej kochanej, dumnej prowincji”, bez tego, współcześnie lansowanego, cienia noblistki i skupia się przede wszystkim na najważniejszych cechach twórczości Filipowicza oraz przybliża istotę ulubionego gatunku pisarza – mikropowieści. • Dzięki temu miniaturowemu opracowaniu jestem bogatsza o dwa tytuły, które profesor Maciąg przywołuje, zestawiając je – ze względu na podobną nastrojowość i kameralność – z twórczością Filipowicza. Są to „Życie małe i duże” zupełnie nieznanego mi Wilhelma Macha oraz „Dziura w niebie” bardzo lubianego przeze mnie Tadeusza Konwickiego. • Będą czytane. • Na koniec przytoczę jedno z wielu, moim zdaniem, trafnych spostrzeżeń, którym historyk literatury podzielił się, między innymi, ze mną: • „Filipowicz (…) lubi tonację gorzką, jeśli nawet kończy tekst wygraną bohatera, to zawsze w sukcesie tym kryje się gorzki lub melancholijny znak zapytania co do trwałości tego powodzenia”.
  • [awatar]
    fiolka
    Jak zwykle w przypadku powieści Lema wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach. Najpierw, na podstawie drobiazgowych opisów, zwizualizowałam edeńską przestrzeń i jej specyficzny koloryt, który, miałam takie nieodparte wrażenie, sam Lem stworzył po wzięciu halucynogennych środków. • Surrealistyczne przestrzenie, dziwne fabryki i te masowe groby. Od razu narzuciła mi się jedna z hipotez Wojciecha Orlińskiego, z jego biografii o Lemie, że te kości, groby, egzekucje, to próba poradzenia sobie z wojenną traumą, czyli z lwowskim okresem życia pisarza i jego obserwacjami lwowskiego getta czy pogromów. • Na pewno ten tekst to antyutopia, w której świat dążąc do doskonałości, zatraca się w niszczeniu tego, co mniej doskonałe. Na domiar tego całego złego, ta gorzko-ironiczna nazwa - Eden. • Występujących w powieści sześciu bohaterów identyfikujemy poprzez ich zawód i funkcję, którą sprawują. Świetnie nakreślił Lem ich sylwetki, z których każda jest różna i często ma inne pomysły na wyjście z opresji, w które co rusz wpadają. • Przez ten początkowy rozbieg, rozwlekle i drobiazgowo opisywany krajobraz Edenu, można rozpoznać, że książka w swej pierwotnej postaci była pisana i drukowana w odcinkach. I to jest mój jedyny zarzut pod jej adresem. Ta przydługo ciągnąca się zapowiedź wydarzeń właściwych.
Ostatnio ocenione
1
...
23 24 25
...
29
  • Spotkanie
    Widłak, Wojciech
  • Opowieść o miłości i mroku
    Oz, Amos
  • Fima
    Oz, Amos
  • Judasz
    Oz, Amos
  • Radość
    Widłak, Wojciech
  • Tajemniczy opiekun
    Webster, Jean
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo