Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
kkarwacka
Najnowsze recenzje
1 2 3 4
  • [awatar]
    kkarwacka
    Najsmutniejsze stwierdzenie recenzujące książkę może być chyba takie, że trzeba się było dobre pięć minut zastanowić (a potem jeszcze wesprzeć opisem wydawcy), by przypomnieć sobie, o czym była. Szczególnie, gdy czytało się ją dwa tygodnie temu... Nie była taka zła. Tak po prawdzie to czytało mi się ją na tyle wartko i na tyle chętnie do niej wracałam, ba, poświęciłam każdą wolną chwilę, by w niespełna dwa dni moje zainteresowanie zostało zaspokojone i kolejna wymyślona historia poznana. • Zakończenie rozczarowało i sprawiło, że na te dwa dni, spędzone nad lekturą, spojrzałam z perspektywy człowieka, który dał się okraść z czasu. Tyle ambitnych lektur leży na półkach... Niestety - to właśnie takie czytadła jak "Najszczęśliwsza" są na tyle strawne i niewymagające, by człowiek, szukający prostej rozrywki i relaksu, sięgnął po COKOLWIEK do przeczytania, zamiast konsekwentnie brnąć w dzieła, które naprawdę wymagają i ujmują, kurząc się tymczasem na półce.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Lektura wciąga i porusza, niezależnie od doświadczeń życiowych. Każdy rozdział, spisany w formie listów do maleńkiej, chorej na wrodzoną łamliwość kości dziewczynki przez jej najbliższych: ojca, matki, siostry, matki chrzestnej, prawniczki - opowiadają o jej dramacie, ale są też tak naprawdę sumą opowieści o nich samych... Dziwne to otoczenie dla dziecka. Świat dorosłych i dorastających, w którym mała istota odcisnęła się całą swoją nieprzeciętną osobowością i chorobą. Poznajemy jej życie dzień po dniu, złamanie po złamaniu - i uświadamiamy sobie, że dramaty ludzi dookoła wcale nie są mniejsze; w ogóle, ludzkich nieszczęść nie da się porównywać. Nie wątpię, że każdy będzie w stanie się zidentyfikować z jakiegoś rodzaju trudnymi emocjami zawartymi w książce. • Napisana naprawdę dobrze i ciekawie. Wciągająca. Przepisy na początku rozdziałów z wplecionymi refleksjami nad ludzką egzystencją nie dla wszystkich. Tytuł zdający się nie mieć do końca uzasadnienia... aż do ostatniej strony. Ostatni rozdział kończy powieść w taki sposób, że można poczuć żal do losu - albo do autorki.
  • [awatar]
    kkarwacka
    "Znikasz" otwiera szerzej oczy, rzuca nowe światło na zagadnienia, nad którymi na co dzień się nie zastanawiamy albo bierzemy za "znane, zbadane i przemyślane". Wciągając coraz głębiej w nieskończoność neur­obio­chem­iczn­ych procesów w skomplikowanej strukturze mózgu, szuka w nim duszy, czy raczej dowodu na jej nieistnienie?... Bardzo dobra książka - zarówno dla czytujących dramaty i romanse, jak i dla szukających czegoś więcej, pożywki i oparcia dla własnych głębokich refleksji nad swoim jestestwem.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Szczegółowo, malowniczo zbudowana historia kilku pozornie niezależnych istnień, których losy splatają się ze sobą powoli, acz coraz bardziej, by wreszcie się okazało, że świat tak naprawdę duży nie jest, a podobne ludzkie dramaty przeżywane są niezależnie od czasu, okoliczności, środowiska. Historię poznajemy z perspektywy żyć kilku różnych bohaterów, patrzących na ten sam świat w różny sposób, umiejscawiający się w nim w oparciu o różne kryteria i konwenanse społeczne. Wszystko to scala jednak jeden motyw; motyw miłości, miłości różnych. Matczynej, dziecka, tej dedykowanej wybrankom serca, braterskiej. Niezauważanej, niezrozumianej, nieposzanowanej, zawieszonej w przeszłości, brutalnie rozerwanej, dogasającej, wykorzystanej, kiełkującej, żywo wybuchającej, pięknie rozkwitającej. Powieść o złożoności ludzkich uczuć, pięknie wprowadzona w ramy czasowe pierwszej i drugiej wojny światowej. Międ­zypo­kole­niow­a. Bez zbędnego moralizowania. Nie ma tu ponadczasowej prawdy "miłość wszystko zwycięży, miłość wszystko wybaczy". Opowieść pozostawia przedstawiony świat bez oceny, ale na tyle realistyczny i wiel­opła­szcz­yzno­wy, że pozwala odbiorcy zmierzyć się z własnymi (otoczenia?) normami i systemem wartości.
  • [awatar]
    kkarwacka
    Chyba każdy przynajmniej słyszał o Bridget, pewnie jednak większość za sprawą filmu "Dziennik Bridget Jones", będącego ekranizacją powieści Helen Fielding o tym samym tytule. Osobiście znałam do niedawna tylko wersję filmową oraz późniejsze kontynuacje historii o trzy­dzie­stol­atce­ bez faceta, o czym zdaje się jej przypominać cały świat, na czele z najbliższymi. Dziewczynie wyjątkowo podatnej do pakowania się w żenujące przygody, bez reszty zabujanej w swoim seksownym - i seksistowskim szefie, której dzień za dniem, a nawet niemal godzinę za godziną życia, poznajemy dzięki jej dziennikowi. Jej codzienność to nieustanne postanowienia i rozliczenia - jakże to życiowe! ;) Wszyscy znający filmową Bridget wiedzą, że ma ewidentny problem z wagą. Nie wiadomo, czy jest zepsuta, czy jednak to alkoholowo-papierosowo-wszy­stko­jedn­ojak­a dieta doprowadza swoimi wahnięciami bohaterkę to do dumy, to histerii. Co więc może zaskoczyć w książce to to, że... Bridget gruba nie jest. O ile więc w filmie mamy do czynienia z ewidentnym problemem z wyglądem, o tyle w książce zarysowany jest cichcem głębszy problem, dotyczący efektu krzywego zwierciadła, niskiej samooceny i braku samoakceptacji. I dlatego książkę oceniłabym lepiej od filmu - ale to ekranizacja mnie szczerze ubawiła.
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
12
  • W cieniu nadziei
    Jean, Wendy
  • Najszczęśliwsza
    Czornyj, Maksymilian
  • Małe życie
    Yanagihara, Hanya
  • Dziennik Bridget Jones
    Fielding, Helen
  • Znikasz
    Jungersen, Christian
  • Krucha jak lód
    Picoult, Jodi
Należy do grup
  • [awatar]
    las_w_nas

Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo