Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
Z początku byłem całkiem blisko fascynacji intrygującą fabułą książki Agnieszki Olejnik. Ale im dużej towarzyszyłem biegom głównego bohatera Cezarego wokół jeziora w Czarnym, tym bliżej byłem znudzeniu. Niby blisko dobrego kryminału, ale tylko niby... Tak blisko. • Cezary Osiński z wielkiego Londynu postanawia po latach wrócić do prowincjalnego miasteczka swego dzieciństwa, czyli do Czarnego w Lubuskiem. Musi odciąć się od swego starego życia i zacząć tworzyć nowy rozdział. Może zostanie pisarzem, ale zanim to nastąpi podejmie się pracy nauczyciela angielskiego w miejscowym liceum. Jakoś tak z wszystkich uczniów interesuje go tylko los Stiny, która coraz częściej opuszcza zajęcia. A kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie ojciec Stiny, Cezary postanawia zostać detektywem amatorem. • Jest jakiś potencjał w tej książce. Tajemnicze morderstwo (nie jedno!), tajemnice małego miasteczka, dziwne konszachty i zależności lokalnych elit. Jednak główny bohater wydaje się jakiś nie bardzo wiarygodny, trochę jakby na siłę wciśnięty nie do swego świata. Wciąż chodzi lub biega by zebrać swoje myśli. A ja myślę, że gdyby głównym bohaterem był komisarz Wiktor Gryka fabuła miałaby bardziej wciągający przebieg.
-
Całe życie na kilkuset stronach powieści. Jak opowiedzieć bolesną historię rodzinnej traumy? Jak przekazać opowieść o kilkudziesięciu latach życia, które mogło przecież wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie... Właśnie... To pytanie o gdybanie jest jakimś podprogowym motywem wybrzmiewającym z kart powieści Amandy Peters. • Dwie historie: Joego i Ruthie, rodzeństwa pochodzącego z indiańskiej rodziny mieszkającej w latach 60-tych w Nowej Szkocji rozchodzą się pewnego dnia w którym małoletnia Ruthie znika bez śladu na plantacji borówek. Joe będzie do końca życia obwiniał samego siebie, że to przez niego zniknęła jego siostra. Ruthie po porwaniu zyska nową tożsamość i szybko zapomni o swoich indiańskich korzeniach. • Dwie opowieści o losach i charakterach bohaterów, ciężarach podjętych przez nich decyzji, o popełnionych grzechach i próbie ich odkupienia. Czyta się to wszystko na jednym prawie wydechu z podskórnym mrowieniem, a może i nawet łezką wzruszenia. • Z czystym sumieniem własnym gorąco polecam.
-
Zanurzając się w powieść autorstwa Jean-Baptiste Andrea obcuje się z naprawdę piękną literaturą. ,,Czuwając nad nią" to rzadki przypadek gdzie fikcja literacka miesza się z rzeczywistością i tak na prawdę dajemy się uwieść przekonaniu, że czytamy prawdziwą historię. • Michelangelo Vitaliani zwany Mimo od urodzenia walczył z losem o swoją ,,szczęśliwą kartę". Niskorosły, po stracie ojca oddany przez matkę pod opiekę niecierpiącego go wuja Mimo miał ciężkie dzieciństwo. Jego szczęśliwą kartą był niewątpliwie niezwykły talent rzeźbiarski, który dość szybko został dostrzeżony i z czasem doceniony. Drugim uśmiechem losu było przypadkowe poznanie ekscentrycznej Violi, córki wpływowej, bogatej rodziny Orsini. Od pewnego wieczora spędzonego na miejscowym, starym cmentarzu życie tych dwojga młodych ludzi zostanie w niezwykły sposób splątane nicią wzajemnej fascynacji. • Mimo Vitaliani przejdzie drogę od całkowitego ubóstwa, upodlenia i rynsztoku do sławy najwybitniejszego współczesnego włoskiego rzeźbiarza, o którego prace zabiegać będą instytucje państwowe i kościelne. Jednak jego najwybitniejsze dzieło ,,Pieta Vitalianiego" zostanie ukryte przed szerszą publicznością w podziemiach klasztornych. Jego dzieło życia jest bowiem niebezpieczne i wywołuje skrajne emocje. • Opisywanie całej fabuły nie ma większego sensu. W tą historię trzeba wniknąć, wejść całym sobą z wszystkimi emocjami. ,,Czuwając nad nią" to powieść, która zostaje z czytelnikiem na dłużej, którą po przeczytaniu aż żal, ot tak odłożyć na półkę. Żal otrząsnąć się z wrażenia, że to tylko literacka fantazja francuskiego autora.
-
Moda na retro kryminały wciąż ma się dobrze i chyba każde większe miasto w Polsce doczekało się już swojej wersji kryminalnych zagadek z historycznym zarysem w tle. Dlatego do ,,Śmierci na Wenecji" podszedłem z dużym dystansem nie spodziewając się zbytnio literackich fajerwerków i nowatorskich odkryć. Było to też moje pierwsze spotkanie z krakowską wersją Jane Marple, czyli z profesorową Zofią Szczupaczyńską. • Duet pisarski Dehnel-Tarczyński kryjący się pod autorskim pseudonimem Maryla Szymiczykowa z oceną dobry plus wykonał postawione przed sobą zadanie historycznej kwarendy dotyczącej Krakowa roku 1903. Pod tym kątem powieść wydaje się być nawet ciekawa. Opis tym, czym żyli mieszkańcy grodu Kraka w chwili wielkiej powodzi przynosi interesujące odkrycia. Mamy spojrzenie elity intelektualnej w postaci profesorstwa Szczupaczyńskich, ale i też obserwacje społeczne służącej Franciszki Gawędy. • Intryga kryminalna to jednak druga, słabsza odsłona powieści. Tu już raczej nie ma nic odkrywczego i fascynującego. Pomysł na śmierć w wannie w czasie powodzi ani śmieszy, ani intryguje. Zofia Szczupaczyńska jako samozwańczy detektyw - amator jakoś mojej sympatii nie budzi i jest mało wiarygodną bohaterką. Policja krakowska to oczywiście nierozgarnięte półgłówki do pięt nawet nie sięgający rezolutnej pani profesorowej. • Lektura ,,Śmierci na Wenecji" choć zaczyna się wartkim nurtem podtapiającej Kraków Rudawki z czasem opada, emocjonalnie wysycha i odkrywa dno, na którym nie ma niczego sensacyjnego. Ot, historia jakich wiele.
-
Od czasu do czasu lubię wrócić do klasyki. A czymże są przygody komisarza Wallandera, jak nie klasyką skandynawskiego kryminału. • ,,Psy z Rygi" to dziś historia trochę z innej epoki. W roku 1991 policjant żeby dowiedzieć się czegoś o obcym mu mieście wskazówek musiał szukać w księgarni, a nie w internecie. Do przekraczania granic potrzebny był paszport, a Łotwa, choć już jako państwo nie była jeszcze w pełni niezależna od władz w Moskwie. • Nadkomisarz Kurt Wallander z policji w Ystad ma do rozwiązania zagadkę dwóch tajemniczych zwłok młodych ludzi w garniturach znalezionych na dryfującym u wybrzeży Szwecji pontonie. Ta historia niespodziewanie dla niego samego będzie początkiem niebezpiecznej przygody rodem z thrillerów szpiegowskich z czasów zimnej wojny. Nielegalne przekraczanie niegdysiejszej ,,żelaznej kurtyny", strzelaniny, korupcja na szczeblach władzy, miłość, pieniądze i narkotyki. Wszystko to spotyka spokojnego i nieco zmęczonego życiem szwedzkiego policjanta. • Powieść Henninga Mankella czyta się dziś trochę z przymrużeniem oka, ale tak to już jest z klasyką. Nie trzeba się nią zachwycać, ale bawić samą konwencją. Mnie to wystarczyło.